Mniej Stanów w Europie

Amerykański żołnierz opuszcza bazę wojskową w Europie

Wycofanie amerykańskich wojsk z Rumunu to na pewno nie jest dobry komunikat dla tych, którzy wyobrażają sobie, że Stany Zjednoczone mają wieczną misję polegającą na chronieniu Europy przy pomocy swoich sił. Pytanie przed kim mają ją chronić? Przed Rosją czy też przed nią samą, aby nie zrobiła sobie krzywdy. Patrząc na parcie Polski do tego aby się przyłączyć do konfliktu na Ukrainie, jeszcze za czasów rządów koalicji Zjednoczonej Prawicy, to przesłanki wskazywały na to, że właśnie do tego typu sytuacji mogło chociaż jeden raz dojść. Jeszcze za kadencji pierwszego rządu PiS amerykańskie instalacje pod postacią osławionej tarczy antyrakietowej miały z bazy w Redzikowie chronić nas przed lecącymi rakietami z Iranu, choć o tym już mało kto pamięta. Późniejszy minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski później mocno zrozpaczonym tonem wspominał o tym jak administracja Obawy wycofała się z tego pomysłu.

Sygnały od dawna

Wiadomym jest pogląd na tę sprawę Donalda Trumpa i nie stanowi to dla wielu zaskoczenia. Od dawna Waszyngton dawał takie sygnały. “Z punktu widzenia Amerykanów Europa nie jest kluczowym teatrem wojennym. Ich celem jest przerzucenie odpowiedzialności za bezpieczeństwo Starego Kontynentu na państwa europejskie”. Tego typu stwierdzenie może być jednak nie do przyjęcia dla “pępkowców świata” z Polski, którzy nie mogą nie chcieć zrozumieć prostego faktu, że Stany Zjednoczone wolą się koncentrować na Indo-Pacyfiku, Ameryce Łacińskiej jak informuje słusznie Gazeta Prawna. Tak samo przecież niedawno Stany Zjednoczone zachowały się w przypadku krótkotrwałej wojny Izraela z Iranem, gdzie Amerykanie przerzucili dużą liczbę zestawów antyrakietowych z frontu na Ukrainie w tamten zapalny rejon świata. W “Pulsie Trójki” Bartłomiej Kot mówił o tym, że komunikat o wzięciu większej odpowiedzialności nie jest skierowany wyłącznie właśnie do Rumunii, ale w stronę wszystkich państw europejskich, w tym także w stronę Polski. Zwrócił on uwagę na jedną, istotną kwestię, z tymże mówiąc to w innym kontekście. Powiedział on bowiem, że “Europejczycy powinni wziąć na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, bo to nie jest wyłącznie kwestia podziału obowiązków, ale też pewnego rodzaju autonomii w decydowaniu o celach oraz odpowiedziach na zagrożenie rosyjskie”.

Wykorzystać oddech i autonomię

Pozostaje w związku z tym na poziomie teoretycznym rozważyć możliwość wykorzystania wspomnianej autonomii przez władze rumuńskie. Obecnie kraj ten będzie znów mógł zostać zminimalizowanym lotniskowcem dla operacji amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Amerykanie przebywają bowiem w Rumunii od 2003 r., czyli od czasu napaści z wojskami koalicyjnymi na Irak. Z tego właśnie tytułu zadomowili się oni w tym kraju, aby móc wykorzystywać ją jako zaplecze logistyczne dla tej operacji. Wojska amerykańskie mają się wycofać m.in. z bazy lotniczej pod Konstansą nad Morzem Czarnym. Inny ekspert Adam Balcer mówi o tym, że tego typu komunikat Trumpa, ma być także komunikatem skierowanym w stronę Rosjan. Wspomina on o tym, że zwiększyć może to zagrożenie ze strony Rosji gdyż ma ona dłuższą granicę z… Ukrainą. A przecież nie sąsiaduje bezpośrednio z Rosją. Autonomia może więc polegać na tym, by nawiązać bliższe stosunki dyplomatyczne z Rosją i wysłać pojednawcze sygnały oraz budować blok razem z Węgrami, Słowacją oraz Czechami przeciwko zbędnym wydatkom na następne lata z kieszeni europejskich obywateli na pomoc Ukrainie, głównie wojskową. Świat na Amerykanach się nie kończy, a redukcja ich wojsk w Rumunii nie musi oznaczać żadnego wzrostu zagrożenia ze strony Rosji, tylko szansę na normalizację z nią relacji, a wtedy raczej liczyć należałoby się z zagrożeniem ze strony sąsiadującej Ukrainy, która mogłaby mścić się przez różne prowokacje. Poziom teoretyczny rozważań polega jednak na tym, że z obecnymi władzami w Rumunii, prezentujących globalistyczną linię ideologiczną jest to niemożliwe.

Dodaj komentarz

Related Post