Co trzeci z Europy chętny do walki z Rosją


The Wall Street Journal pisze, że po tym jak w Europie żyły pokolenia pokoju, kontynent wzywa do przygotowań do walki z Rosją. Propaganda wojenna rozbrzmiewa codziennie, co jak przypomina gazeta jeszcze dekadę temu byłoby nie do pomyślenia. Zaangażowani są w wydawaniu takich komunikatów rządy, wojskowi oraz szefowie służb. Mówi się więc o głębokiej zmianie psychologicznej całego kontynentu, który odbudował się po dwóch wojnach światowych i ogłosił ideę harmonii i wspólnego dobrobytu gospodarczego. Wiąże się to tym bardziej z chęcią zakończenia konfliktu przez Donalda Trumpa. To natomiast wywołuje obawę, że Ukraina zostanie zmuszona do przyjęcia niekorzystnych dla siebie warunków, a to spowoduje wzmocnienie pozycji Putina i uczyni Ukrainę podatną na przyszłe ataki ze strony Rosji. Gazeta pomija tutaj ważne aspekty, że dotychczas było to, że to porozumienia mińskie były okazją do dozbrojenia Ukrainy przez Zachód jak przyznała Angela Merkel. Natomiast rzeczywiste porozumienie pokojowe nie będzie powodem do tego aby Rosja miała atakować nadal Ukrainę, gdyż jej działania wbrew propagandzie obrzydzającej Rosję są racjonalne i są reakcją na działania Ukrainy, podpuszczanej przez Zachód.

Europejska psychoza strachu

Oprócz siania paniki w temacie ewentualnego, permanentnego atakowania Ukrainy nawet po zawarciu pokoju, medium pisze że Europa obawia się, że Rosja miałaby po zawarciu porozumienie przekierować swoje siły na Europę. To natomiast miałoby otworzyć drogę, do nie wiadomo z jakiego powodu ataku na wschodnią flankę NATO. Lęki wynikają z powrotu do izolacjonizmu ze strony Trumpa, który ograniczyłby się do poklepania po plecach Europy. Przytaczana jest tutaj nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, która mówi o tym, że rząd będzie dążył do powstrzymywania rozprzestrzeniania się wojny w Europie oraz przywrócenia strategicznej stabilności z Rosją. Do tego w formie retorycznej Rosja od wielu lat nie jest przedstawiana przez Amerykanów jako wróg. Brytyjczycy natomiast wracają do roli głównego podżegacza. choćby ustami szefa MI6 Richarda Naytona. Mówi on o tym, że sytuacja jest bardziej niebezpieczna niż wszystko co widział on w swojej karierze.

Mało chętnych by ginąć za swoje kraje

Retoryka przedstawiana przez brytyjskiego szefa służb ma rzekomo działać trzeźwiąco i oznaczać głęboką zmianę. Artykuł przypomina, że Unię Europejską stworzono nie znacznej pomocy Stanów Zjednoczonych aby zapobiec wojnie totalnej, która wcześniej zniszczyła kontynent. Warto przypomnieć choćby książkę o udziale w tym Stanów Zjednoczonych pt. “Kiedy opadły maski” Phillipe de Williersa. Okres ten nazwano cieszeniem się “dywidendą pokoju”. Po zimnej wojnie wydatki wojskowe się zmniejszały, a przesuwano je na cele społeczne. Wyzwaniem będzie więc powrót do myślenia wojskowego i wyjaśnianie skomplikowanych kompromisów budżetowych. Zadanie do przekonania opinii publicznej przed stronnictwem wojennym w Europie musi być duże, gdyż najistotniejszą sprawą jest sondaż Galupa, który pokazuje że zaledwie jedna trzecia Europejczyków jest chętna walczyć za swój kraj, a co dopiero za cały kontynent. Większy odsetek bo 41 proc. wynosi natomiast w Stanach Zjednoczonych. Rob Bauer jako były urzędnik wojskowy NATO straszy wprost, że jedynym wyjściem na przetrwanie Europy jest przygotowanie się do wojny z Rosją. To ma rzekomo powstrzymać Putina, który miałby atakować Europę. Przesłanką do tego ma być wspominany już wcześniej fakt, że Rosja produkuje więcej pocisków niż zużywa na froncie ukraińskim, co sugeruje przygotowania do zaatakowania w przyszłości Europy. Choć można tą psychozę odczytywać w taki sposób, że kraje europejskie w ten sposób chcą uciec od kryzysu i dzięki przestawieniu się na gospodarkę wojenną choć trochę zapobiec kryzysowi w przemyśle poprzez zwiększenie zatrudnienia w sektorach zbrojeniowych oraz tradycyjnemu odwróceniu uwagi od problemów wewnętrznych.

Dodaj komentarz

Related Post