“Wirtualny haj
Cyberpanie daj
Ludzi wszystkich ras
W jedną sieć, połącz nas!”
W najnowszym numerze tygodnika “Do Rzeczy” Mariusz Jagóra pisze o próbach coraz większej cyfryzacji życia w różnych przestrzeniach życia. Zarówno tyczy się to sfery ekonomicznej pod postacią cyfrowego euro, przemieszczania się dzięki cyfrowemu paszportowi oraz w końcu konkretnej jednostki, która miałaby mieć cyfrową tożsamość, a więc całkowicie sprofilowaną, a przez to powodującą, że władze miałyby mieć bogatą wiedzę na temat każdego obywatela. Swoisty policyjny “bęben”. Wszystko to jako wirtualny haj w europejskim raju szykuje nam Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny. To oni opracowują jak informuje nas autor artykułu Cyfrową Walutę Banku Centralnego co miałoby właśnie występować pod postacią cyfrowego euro oraz Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej. Oprócz tego jako, że społeczeństwo zostało wcześniej świetnie przetestowane w tresurze uruchomiony został także Europejski Program Szczepień poza COVID-19. Celem jego ma być opracowanie i wdrożenie Europejskiej Karty Szczepień.
Cyfrowy pieniądz za pasem
Cyfrowe euro ma niby ułatwić płatności elektroniczne w całej strefie euro. Dotyczyć ma to sklepów on-line oraz między osobami fizycznymi. Christine Legarde zapewnia, że ma to tylko uzupełnić istniejący system monetarny. Wszystko pod pretekstem zwiększenia dostępności płatności cyfrowych, wzmocnienia suwerenności monetarnej strefy euro i zwiększenia konkurencyjności w sektorze płatności. Zarządzanie cyfrową walutą ma się odbywać za pośrednictwem portfeli elektronicznych, które dostarczą banki lub publiczni pośrednicy. W listopadzie 2023 r. projekt wszedł w fazę przygotowawczą.
Stworzymy Ci cyfrową tożsamość
Cyfrowy portfel tożsamości cyfrowej też na pozór ma być ułatwieniem. Ma umożliwiać dostęp do publicznych oraz prywatnych usług on-line w całej Europie. Przechowuje on tożsamość cyfrową, rachunki bankowe, płatności i dokumenty cyfrowe czyli np. prawa jazdy czy recepty lekarskie. Ma on być alternatywą dla identyfikacji on-line, co ciekawe zwiększając bezpieczeństwo i prywatność danych osobowych. Patrząc na rozwiniętą cyberprzestępczość oraz częste przypadki możliwości omijania blokad od razu nasuwa się wątpliwość co do bezpieczeństwa takich danych. Komisja Europejska wymaga aby duże platformy internetowe oraz usługi wymagające uwierzytelnienia użytkownika akceptowały portfel.
Doświadczenia z cyfrowym wirusem
Autor poddaje naturalnie w wątpliwość w zapewnienia europejskich biurokratów o zwiększaniu bezpieczeństwa i prywatności danych. Gdyż to przecież COVID zapoczątkował cyfrową inwigilację ludzi, segregację sanitarną na podstawie statusu szczepienia. A to ograniczyło swobody obywatelskie różnego rodzaju. Wdrożono różne cyfrowe narzędzia zdrowotne. Miały one “zwiększyć gotowość na wypadek pandemii, usprawnienie świadczenia opieki zdrowotnej i poprawę wyników w zakresie zdrowia publicznego”. Tenże pretekst posłużył do inwigilacji społeczeństw. Np. przy pomocy WHO EPI-BRAIN oraz HealthMap śledzono kontakty. Różne techniki śledzenia w celu nakładania kwarantanny stosowano w Korei Południowej czy Chinach. Tego typu praktyk zabroniono w Norwegii, gdyż uznano gromadzenie danych za “nieproporcjonalne”. Gdy pewnie wielu myślało, że na zawsze skończyła się “pandemia”, “maseczki” czy dystanse WHO oraz Komisja Europejska ogłosiły porozumienie, że WHO przejmie system certyfikacji cyfrowej COVID-19 Unii Europejskiej aby ustanowić system globalny, który miałby znów ułatwiać. Tym razem chodzi o “ułatwienie mobilności i ochronę obywateli na całym świecie przed obecnymi i przyszłymi zagrożeniami dla zdrowia, w tym pandemiami”. Czytaj – chodzi o wprowadzenie już na dobre przymusu szczepień, aby móc się przemieszczać i korzystać z usług. Autor mówi tutaj o Globalnej Sieci Certyfikacji Zdrowia Cyfrowego WHO (GDHCN). To globalny mechanizm który umożliwić miałby weryfikację dokumentów zdrowotnych, w tym cyfrowych certyfikatów testów na COVID-19 oraz szczepionki.
Wszędzie moc korzyści
Tu także zdaniem WHO każdy obywatel Unii Europejskiej miałby być obsypany mnóstwem korzyści. Osoby fizyczne uzyskają kontrolę nad własnymi informacjami zdrowotnymi. Autor zauważa słusznie paradoks tego frazesu, bo przecież obecnie już taką kontrolę mają. Do tego świadczeniodawcy mieliby łatwiej weryfikować dokumentację zdrowotną, a rządy będą w stanie łatwo zweryfikować czy dokumentacja jest powiązana z upoważnionym instytucjami w obrębie kraju i między krajami. Spostrzegawcza osoba zauważy, że przecież cały ten proces był testowany podczas całego okresu “pandemii”. Cała ta integracja WHO z Unią Europejską odbywa się przy aprobacie Stelli Kyriakides odpowiedzialnej za zakup szczepionek oraz Thierry’ego Bretona, który jest komisarzem do spraw rynku wewnętrznego. Cieszy się on, że na podstawie tych doświadczeń WHO stworzy globalne narzędzie przeciwko przyszłym pandemiom.
Upowszechnienie szczepień
Z artykułu dowiadujemy się, że pomimo wyników ankiet, które jasno informowały, że zaufanie do szczepień z Wielkiej Brytanii oraz Unii Europejskiej było w 2020 r. duże wśród pracowników służby zdrowia jak i społeczeństwa to tylko rozochociło to Komisję Europejską. Sfinansowała ona projekt EUVABECO, który miał rozwijać i wdrażać innowacyjne praktyki szczepień całej Unii Europejskiej, co zawiera także Europejską Kartę Szczepień. Projekt obejmuje 14 partnerów z dziewięciu krajów. Obejmować on ma realizację pilotażowych działań w siedmiu krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Rozpoczęły się w 2024 rok. Partnerami były Uniwersytet Jagielloński, Medyczny we Wrocławiu oraz Vaccines Europe, której członkami są Moderna, Novavax, Pfizer, AstraZeneca, Janssen czy Sanofi. Te firmy chcą stworzyć 100 szczepionek na choroby zarówno istniejące, jak i nowe oraz potencjalne.
Na dokładkę cyfrowy paszport
Światowe Forum Ekonomiczne natomiast wspólnie z rządem Kanady realizuje projekt “Known Traveller Digital Identity” czyli cyfrowy identyfikator zaufanego podróżnego. Nie trzeba zgadywać aby móc się dowiedzieć, że występuje tutaj także słowo-klucz w uzasadnieniu. Gdyż projekt ma wspierać bezpieczne i bezproblemowe podróżowanie. Przypomnieć należy że ta sama Kanada zajmowała się blokowaniem kont bankowym tym osobom, które protestowały przeciwko covidowym obostrzeniom. Kanada ma być pionierem w testowaniu systemu cyfrowej tożsamości zaufanego podróżnego, koncepcji poprawiającej bezpieczeństwo i płynny przepływ osób przez granice. Wykorzystuje się tutaj biometrię, kryptografię i technologię księgi rozproszonej w celu dania podróżnym kontroli oraz możliwości dzielenia się swoimi informacjami z władzami przed podróżą w celu przyspieszenia odprawy, jednocześnie budując zaufanie między władzami publicznymi względem poprawy wykrywania ryzyka i zagrożeń. Brzmi trochę zabawnie, a w efekcie oznacza inwigilację podróżnych na ogromną skalę, patrząc na to jakie dane wszystko to ma zbierać. Wszystkie te dane mają być połączone i wykorzystane do rozróżnienia podróżnych, których profile przed przestępstwami, powiązane z ID są oceniane jako “wysokie ryzyko” bądź “niskie ryzyko”. Czyli można chyba być tutaj ocenianym jako potencjalny przestępca w kilku punktowej skali. W lutym 2024 roku Parlament Europejski wprowadził rozporządzenie dotyczące wprowadzenia portfela tożsamości cyfrowej. W marcu tego samego roku prawo zaczęło obowiązywać. Wszystko rzekomo ma być dobrowolne i osoby nie chcące z tego korzystać mają być niedyskryminowane. Autor ostrzega, że podobnie mówiono w aspekcie paszportów covidowych, a wiadomo czym to się skończyło. A przecież celem jest aby do 2030 roku 80 proc. populacji miało używać cyfrowego identyfikatora i to we wszystkich dziedzinach. Przywoływany jest tutaj przykład chiński i słynny “kredyt społeczny”, który ma czerpać dane z różnych źródeł. Tutaj przykładowo skończyło się to zakazem podróżowania dla 23 mln Chińczyków w 2019 r. Jest więc obawa, że inspirowanie się tym przez eurokratów może się skończyć podobnymi konsekwencjami.




