“The Telegraph” być może w Polsce byłby uznany za gazetę, która promuje rosyjską narrację, gdyż dziennikarz ośmielił się na śmiały wniosek, że Wielka Brytania przypomina Związek Radziecki z lat 80-tych. Brytyjski kryzys przypomina jego zdaniem ten jaki dotknął Związek Radziecki u jego schyłku. Autorem artykułu jest Chris Bayliss. W jego opinii brytyjscy przywódcy tak jak ich radzieccy odpowiednicy z tamtego okresu ignorują zmiany, które wymagają natychmiastowych działań i chcieliby zachować status quo mimo nadciągającego kryzysu. Całe kierownictwo kraju wraz z liderem Partii Pracy Keithem Starmerem stanowi politycznie zastój niezdolny rozwiązać problemów kraju. Budzi on zdaniem autora skojarzenia z Andropowem, który był symbolem stabilności, a teraz stoi na czele systemu, choć utracił zaufanie społeczeństwa. Zaznacza on jednak we wpisie na Platfomie X, że “Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że jest to ogromny brak szacunku dla Jurija Andropowa”.
Farage jak Gorbaczow
Co ciekawe potencjalni następcy są słabi i bezradni. Angela Rayner czy też Ed Miliband są uważane za marionetki, które nie są w stanie poradzić sobie z głębokimi problemami kraju. Nasuwają się tu skojarzenia z Konstantinem Czernienką czy też Andriejem Gromyko. Autor twierdzi że temu oporowi mógłby przeciwstawić się Nigel Farage przyrównywany tutaj do Michaiła Gorbaczowa. Przeprowadzić by on mógł politykę “głasnosti” i wprowadził reformy, które by wyeliminowały przestarzałe dogmaty oraz liberalizację gospodarki. Takie jednak reformy podobnie jak w przypadku Związku Radzieckiego doprowadziłyby do bolesnych reform ekonomicznych i potencjalnych konfliktów z tradycyjną elitą polityczną. Tenże jednak wyróżnia się na tle innych polityków przekonaniem, że rząd powinien działać sprawnie, a wszelkie przeszkody, włączając w to stare ideologie da się pokonać. Jako, że Farage jest pewny siebie to kontrastować to ma z założeniami labourzystów oraz konserwatystów których propozycje są pozbawione sensu.
Jaki może być finał?
Autor stawia na koniec pytania co do ewentualnej przyszłości tego typu sytuacji, że Farage miałby przyjąć rolę nowego Gorbaczowa. Na pewno reformy Farage’ a spotkałyby się z protestami, on sam stałby się niepopularny, gdyż trzeba by przeprowadzić głębokie reformy ekonomiczne. Społeczeństwo jego zdaniem mogłoby się uciec do radykalizacji w działaniu. Szukać by zaczęło tożsamości w ekstremalnych formach tożsamości politycznej i społecznej. W związku z tym zastanawia się on na koniec czy udałoby mu się utrzymać system czy też tak jak Gorbaczow znalazłby się on w sytuacji, gdy siły ekonomiczne i polityczne wymknęłyby się spod kontroli. Warto przypomnieć, że kilkanaście lat temu Zbigniew Brzeziński porównywał ówczesną sytuację w Stanach Zjednoczonych do takiego samego okresu Związku Radzieckiego. Czy też więc Trump przyjmuje rolę Gorbaczowa i w kontrolowany sposób zgadza się na porażkę, oddając prymat Globalnemu Południu?




