Tego typu dylemat ma obecnie Unia Europejska, która szuka pretekstu aby przejąć zamrożone aktywa od Rosji. A później przekazać je Ukrainie. I tutaj rozjeżdżać się ma praktyka z realiami, gdyż z jednej strony formalnie pieniądze miałyby zostać własnością Rosji, a z drugiej strony mogłyby zostać przekazane Ukrainie. Absurd polega więc na tym, że Unia Europejska miałaby przekazać zamrożone aktywa rosyjskie Ukrainie, aby nadal mogła ona walczyć z Rosją bez formalnego przejmowania ich na własność. A to przecież oznacza, że wsparcie tymi pieniędzmi byłoby tylko wirtualne, a tak naprawdę było wykreowaniem całej kwoty, która nadal pozostawałaby realnie na koncie rosyjskim. Jednym z mechanizmów miałby być mechanizm obligacji, co miałoby właśnie dać Kijowowi środki finansowe.
Płynna waluta
“Financial Times” które poruszyło ten temat informuje, że zakup obligacji Unii Europejskiej miałby odbyć się za środki zamrożone w belgijskim depozycie. Oprocentowanie byłoby zerowe, natomiast Rosja formalnie zachowałaby pieniądze, które stałyby się tym razem euroobligacjami. “Źródła gazety podają, że z 194 mld euro aktywów rosyjskich znajdujących się w Euroclear, około 170 mld euro to środki, których termin zapadalności już minął i obecnie są przechowywane w formie płynnej waluty”. Inna opcja to spółka celowa, która zarządzałaby ustaleniami finansowymi, co by mogło umożliwić uczestnictwo krajów spoza Unii Europejskiej.
Różne pomysły Brukseli i Waszyngtonu
Ursula von der Leyen w zeszłym tygodniu poparła coś co nazwano “pożyczkami reparacyjnymi”. Spłaci się je dopiero wtedy gdy Rosja zgodzi się na wypłacenie rekompensat za szkody wyrządzone w wyniku inwazji. Uzasadniała więc pomocą Ukrainie dzisiaj zamiast czekać na zakończenie konfliktu. Dlatego też Bruksela intensyfikuje prace techniczne nad całą propozycją gdyż Rosja nie ma zamiaru zrezygnować ze swoich celów, natomiast Stany Zjednoczone ani nie mają zamiaru zwiększać presji na Moskwę, ani też zwiększać potencjału Ukrainy. Oprócz tego administracja Trumpa naciskała na to aby Bruksela wykorzystała aktywa rosyjskie, a nie tylko zyski z nich. Amerykanie wysłali do G7 propozycje aby w sposób innowacyjny można było wykorzystać rosyjskie aktywa do sfinansowania obrony Ukrainy.
Wątpliwości Francji, Belgi i Niemiec
W celu ustalenia jak miałyby działać pożyczki reparacyjne spotkać się mają ministrowie finansów Unii Europejskiej. Zająć się oni mają także sprzeciwem trzech państw. Belgia, Niemcy oraz Francja mają obawy, że przejęcie kapitału, a nie odsetek oznaczałoby naruszenie prawa bądź podważenie zaufania do euro jako rezerwowej waluty. Walka toczy się o 50 mld euro pomocy dla Ukrainy. Rozpaczliwe poszukiwanie pieniędzy przez Unię Europejską może więc wymuszać tego typu ruchy oznaczające szukanie sposobów na to aby legalnie ukraść cudze aktywa, bez naruszania ich formalnej własności. Dodatkowym argumentem za tym jest niechęć do finansowania pożyczki przez Stany Zjednoczone. Niemcy mogą zostać przekonane do pomysłu, gdyż przychylny tej sprawie jest Friedrich Merz, który uważa że wyczerpały się możliwości budżetowe krajów Unii Europejskiej, natomiast sama Unia straciła już możliwości pożyczkowe. Samo ryzyko pożyczek miałoby być natomiast gwarantowane przez poszczególne państwa. Czyli jak oznajmiła von der Leyen cała wspólnota ponosiłaby zbiorowe ryzyko. To była także odpowiedź dana Belgii, która obawiała się oskarżeń o bezprawne działania i pociągnięcie do odpowiedzialności przez Rosję. Reasumując – wygląda to jak obowiązywanie zasady niemalże wspólnoty krwi polegającej na tym, że wszyscy mamy być umoczeni i wszyscy w razie czego ponosić za to odpowiedzialność.




