Jak widać metoda salami objęła już od dawna PKP Cargo. Spółka wchodzi w kolejny etap grupowych zwolnień, które mają objąć ponownie dużą część pracowników. W poprzednim roku zwolnienia grupowe objęły 3600 osób. Do końca września zwolnionych ma być dodatkowych 765 osób. Wszystko to w wyniku ogłoszonego niedawno planu “restrukturyzacji”. A jak często w Polsce praktyka wskazywała, to słowo-klucz oznaczało zwyczajnie masowe zwolnienia. Wszystko to uzasadnione w sposób tradycyjnie zamaskowany, aby w głównej treści nie było przypadkiem słów o nazwie “zwolnienia”. Sam bowiem plan jest “ukierunkowany na ustabilizowanie sytuacji płynnościowej, spłatę zobowiązań, zwiększenie efektywności operacyjnej oraz stworzenie warunków pod przyszłe finansowanie inwestycji rozwojowych”. W dalszej części można się dowiedzieć, że “kluczem do sukcesu jest konsekwentne wdrażanie optymalizacji kosztowej, poprawa marżowości operacyjnej oraz maksymalizacja wykorzystania aktywów spółki”. W słowach restrukturyzacja, optymalizacja kosztowa czy też ustabilizowanie sytuacji płynnościowej ukrywa się właśnie praktyka zwalniania pracowników.
3 miliardy długu
Mówi się o tym, że przyczynami ogromnego długu są wieloletnie “zaniedbania”, za które jak się można domyślić nikt nie odpowiedział. Sam zaś dług jest naturalnie przyczyną tzw. restrukturyzacji uzdrawiającej o której w istocie było napisane wyżej. Sam plan restrukturyzacja “zawiera również inicjatywy poprawiające efektywność operacyjną, m.in. poprzez reorganizację i automatyzację procesów operacyjnych oraz utrzymanie dyscypliny kosztowej”. W końcu w planie zaznaczono również inicjatywy rozwojowe. Bardzo różne inicjatywy związane z restrukturyzacją obejmują także te związane z pracownikami. Oprócz tych inicjatyw mających podnieść zyski w firmie poprzez pozyskanie klientów, zwiększenie połączeń międzynarodowych chce się właśnie zrestrukturyzować Cargo w zatrudnieniu. Polega to na restrukturyzacji “zatrudnienia w obszarze administracji oraz dostosowanie zatrudnienia w obszarze operacji PKP Cargo do standardów rynkowych w przeliczeniu na przewożoną masę i wykonywaną pracę”. Rozmowy prowadzone ze stroną społeczną mają za zadanie doprowadzić do wstrzymania zwolnień grupowych w roku 2026. Ceną byłoby odebranie pracownikom przywilejów pracowniczych. Jakkolwiek można to rozumieć, ale “Osiągnięcie porozumienia ze związkami zawodowymi umożliwi osiągnięcie porównywalnych efektów oszczędnościowych, jakie były zakładane przy zwolnieniach grupowych zaplanowanych na 2025 r”. Najwidoczniej “przejadano” pieniądze na przywileje i teraz w ramach “optymalizacji” chce się je zabierać.
Obawy o wygaszanie przewozów towarowych
Oprócz planowanych zwolnień grupowych restrukturyzacja zakłada również “optymalizację majątku dzięki pozyskaniu dodatkowych środków poprzez redukcję posiadanych aktywów trwałych, w tym nieruchomości i taboru, do minimalnego poziomu niezbędnego dla prowadzenia działalności”. Z jednej strony w planie jest “odejście od działalności o charakterze schyłkowym, w szczególności wygaszanie segmentu przewozów węgla”, a z drugiej “skoncentrowanie rozwoju na segmencie przewozów intermodalnych i specjalistycznych, które charakteryzują się wyższymi marżami, stabilniejszym popytem oraz większą odpornością na cykle koniunkturalne”. Sami związkowcy obawiają się jednak wygaszania przewozów towarowych koleją. Nie ma dla nich różnych warunków konkurencji gdy kolej musi ponosić koszty przewozu podczas gdy drogi są utrzymywane ze skarbu państwa. A że restrukturyzacja oraz stan PKP Cargo pozostawia dużo do życzenia znalazło swój oddźwięk w tym, że Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu działania na szkodę PKP Cargo, interesu publicznego oraz obronności państwa. To co podają związkowcy pokazuje dodatkową skalę zwolnień która jest większa od zapowiadanej. “Zawiadomienie dotyczy działań członka zarządu PKP Cargo w restrukturyzacji ds. operacyjnych Sebastiana Millera. W ocenie związku, zapowiedziane przez zarząd decyzje – obejmujące zwolnienie 839 maszynistów, 232 rewidentów taboru i 169 członków drużyn manewrowych – prowadzą do trwałego ograniczenia zdolności operacyjnych spółki oraz mogą mieć bezpośredni wpływ na funkcjonowanie systemu transportowego i bezpieczeństwa narodowego”.
Brak uzasadnienia
Zaznaczają oni, że skala zwolnień nie ma uzasadnienia ekonomicznego oraz operacyjnego. Tak jak w innych przypadkach, skutki mogą być nieodwracalne zarówno dla PKP Cargo jak i zdolności operacyjnych sił zbrojnych RP. Często przecież nie likwidowano zamkniętych linii kolejowych właśnie na potrzeby wojska. Teraz okazuje się, że chce się zaatakować z drugiej strony – zwalniając maszynistów oraz likwidując tabor. Razem do tego w 2025 roku ma być zwolnionych 1041 pracowników, a w następnym 1388. Co innego mówią więc władze spółki hermetycznym językiem, a co innego Ci, na których jest przeprowadzana operacyjna “restrukturyzacja”. Prawdopodobnie kolejna branża powoli będzie przechodzić do historii.




