Ukraina tak jak Polska ma swój Instytut Pamięci Narodowej. Ten polski od początku wzbudza kontrowersje z powodu tego, że jest przez wielu przeciwników uważany za policję polityczną państwa, której działalność polega na wyszukiwaniu na innych “haków”, dzięki którym można kogoś szantażować za sprawy z przeszłości bądź wykluczać z życia politycznego. Były jej szef został właśnie prezydentem kraju. Jednakże nie był on nigdy zwolennikiem przywódcy nazistowskich Niemiec. Tego typu sympatie można natomiast odnaleźć u obecnego prezesa ukraińskiego IPN-u Ołeksandra Ałfiorowa.
Zaostrzony kurs od 2014 roku
Bohdan Piętka w najnowszym numerze “Przeglądu” zauważa, że w miarę postępów budowy nowoczesnego europejskiego państwa, zaostrza się radykalnie nacjonalistyczna polityka historyczna. A ta opiera się na permanentnym kłamstwie zdaniem autora artykułu, gdyż gloryfikacja OUN/UPA oraz ukraińskiej dywizji SS “Galizien” nie jest możliwa bez zaprzeczania ich zbrodniom. Cały kurs zaostrza się od 2014 roku i będzie się zaostrzać dalej ponieważ na czele tamtejszego IPN staje właśnie człowiek wywodzący się z neofaszystowskiego ruchu politycznego. Ałfiorow stanął na jego czele 27 czerwca po powołaniu go przez Radę Ministrów. Jego książki mitologizują historię Rusi Kijowskiej, Kozaczyzny i Ukrainy w duchu nacjonalistycznym.
Azowska przeszłość
Ałfiorow od 2022 roku służył w siłach specjalnych “Azow-Kijów”. Jego 3 Samodzielna Brygada Szturmowa wywodziła się bezpośrednio z pułku “Azow”. Odpowiadał on za przygotowanie humanitarne oraz zabezpieczenie informacyjne w ramach zespołu wsparcia psychologicznego personelu. Czyli można go nazwać politrukiem. Kierował także grupą ekspercką ds. derusyfikacji w Kijowie. Co odpowiadało dekomunizacji w Polsce. Sam “Azow” rozpoczynał działalność w 2014 roku na Donbasie jako batalion. Później stał się pułkiem, brygadą, a obecnie jest brygadą szturmową. “Azow” stał się zaczątkiem ruchu azowskiego, w którym oprócz jednostki znajdują się organizacje polityczne, wspierające jej działalność oraz kształtujące jej doktrynę. Cała doktryna jest faszystowska w symbolice oraz treści.
Pierwszy dowódca
Pierwszym dowódcą “Azowa” był Andrij Biłecki. Rozpoczynał on w Patriot Ukrajiny, która jest neonazistowską organizacją. Symbolem jej jest emblemat 2. Dywizji Pancernej Waffen-SS “Das Reich” oraz 34 Dywizji Grenadierów Waffen-SS “Landstorm Nederland” czyli wilczy hak. Symbol ten przejął Azow i ruch azowski. Sam Patriot Ukrajiny był częścią osławionego Prawego Sektora. Do niego należały także Wszechukraińska Organizacja “Tryzub” im. Stepana Bandery, Biały Młot, UNA-UNSO oraz ultrasi Dynama Kijów. Biłecki był uważany za zwolennika białej supremacji, przytaczając jego wypowiedzi z przeszłości. Ocieplanie jego wizerunku stoi w sprzeczności z faktami gdyż obecna jednostka Azowa w której służył Ałfiorow udekorowała żołnierzy odznaczeniami wzorowanymi na emblemacie 36. Dywizji Grenadierów Waffen-SS “Dirlewanger”. Przytaczana w artykule ukraińska historyczka Marta Hawryszko twierdzi, że Ałfiorow w przeszłości gloryfikował ochotniczą dywizję Waffen-SS “Galizien”. Sam Ałfiorow w 2023 roku relatywizował problem uczczenia weterana tejże dywizji w Kanadzie i bronił całej formacji. Do różnych pokrętnych wypowiedzi można także dodać tą, że stwierdził on “nikomu poza Ukraińcami nie wypomina się służby w Waffen-SS, a przypominanie kolaboracji z hitlerowcami jest rosyjską propagandą”.
Miękkie serce wobec Hitlera
Okazuje się, że poprzednicy, którzy również relatywizowali historię nie odnosili się jednak z empatią do Adolfa Hitlera. Ałfiorow natomiast powiedział, że Rosjan nie można porównywać do Niemców z okresu III Rzeszy gdyż Niemcy to naród o wysokiej kulturze, a Rosjanie to orki, podobni do goblinów. Tak samo jak Hitlera nie można porównywać z Putinem, bo Hitler miał się wychować na niemieckiej filozofii. Putin natomiast został przyrównany do męskiego przyrodzenia w wulgarnych słowach. Oprócz tych porównań przywoływał on wizję “Wielkiej Ukrainy” z lat 1918-1921. Mapy mieli tworzyć niemieccy kartografowie. Jednak sam twierdził, że opowiada się za Ukrainą z granic z roku 1991. Autor zadaje pytanie – “Po to w takim razie przywoływał wizję Wielkiej Ukrainy?”
Brak reakcji
Sama nominacja na szefa UIPN nie wzbudziła reakcji na Zachodzie. W Polsce zareagował pozytywnie dr Łukasz Adamski. Stwierdził on, że Ałfiorow jest zwolennikiem współpracy polsko-ukraińskiej i znanym popularyzatorem historii (Bohdan Piętka zaznacza, ze chodzi o historię antyrosyjską). Wszystko dlatego, że pokutuje w Polsce opinia, że od czasu listu do władz Lwowa od polskich “Szturmowców” aby zaprzestać prowokacji ze strony ukraińskich nacjonalistów, że azowcy są partnerem do dialogu politycznego. Jednakże dystansowanie się od banderyzmu jest mitem. Ałfiorow 24 sierpnia 2024 r. powiedział, że Sychewycz to jeden z najważniejszych bohaterów narodowych. Udzielił on wtedy wywiadu portalowi Telegraf. Na koniec autor wskazuje, że brak reakcji uzasadniają sobie oni tym, że dla nich liczy się wyłącznie szkodzenie Rosji. A to przykrywa szkody dla Ukrainy, Polski oraz Zachodu.




