Nadchodzi niekorzystny Mercosur

Krytyka umowy UE z Mercosur

Nie brakuje krytycznych opinii na temat tego co czeka nas w wyniku wynegocjowanej po 20 latach umowy handlowej z krajami Mercosur. Krytycy podkreślają, że kraje Ameryki Łacińskiej składające się na grupę państw czyli Argentyna, Brazylia, Paragwaj oraz Urugwaj mające tylko 260 mln ludzi będą zwycięzcami tej umowy, a ucierpią kraje unijne, szczególnie takie jak Polska i ich mniejsze gospodarstwa. Dlatego też rafyfikacja, która ma nastąpić w tym roku budzi duże obawy co do następstw umowy. Jak widać konkurencyjność Europy spada w stosunku nie tylko do Chin czy Stanów Zjednoczonych. Niekorzystne umowy negocjuje ona nie tylko z Trumpem, ale również i z krajami Ameryki Łacińskiej. Dlatego też głosy protestu mówią, że nie można w tym przypadku mówić o porozumieniu gdyż mamy tutaj do czynienia z kwestią nierównych szans oraz standardów.

Różnica warunków

Same pozycje wyjściowe już różnią obydwa kraje, a te wypadają na korzyść krajów Mercosuru. “Europejscy rolnicy – w tym polscy – działają w warunkach ogromnych wymagań: sanitarnych, środowiskowych, dobrostanowych”. Kraje Mercosuru mają wszystkie normy poluzowane, nie musząc się martwić siłą roboczą, która jest tańsza, zakazem używania pestycydów oraz nie przejmują się właśnie różnymi normami. I właśnie tego typu różnice mogą uderzyć w efekcie w małego i średniego polskiego rolnika. Oprócz więc utraty konkurencyjności na rynku zewnętrznym grozi Polsce także w branży rolniczej brak konkurencyjności na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej. To Niemcy, Francja oraz Niderlandy są głównymi odbiorcami towarów rolno-spożywczych. “Obniżenie cen w tych krajach w wyniku importu taniej żywności z Ameryki Południowej oznacza, że to polscy producenci będą wypierani – nawet jeśli umowa formalnie nie ograniczy dostępu do rynku”. Na korzyść krajów Mercosur jest tańsza produkcja, a to przy większych gospodarstwach dodatkowo wzmacnia konkurencyjność towarów tych tańszych towarów z rodzinnymi gospodarstwami Unii Europejskiej. Dochodzą do tego kwestie stosowania pestycydów, antybiotyków oraz GMO co wzmaga obawy o jakość, bezpieczeństwo żywności oraz uczciwość produktu. A przecież w Polsce ze wszystkich gospodarstw rolnych aż 97 proc. stanowi małe i średnie gospodarstwa.

Niekorzystna asymetria i przyszła liberalizacja

Słowo-klucz czyli “liberalizacja” oznacza zazwyczaj stosowanie znanej gry o sumie zerowej, czyli nie korzystają na takim porozumieniu obydwie strony, a wyłącznie jedna z nich i to na ogromną skalę. Jakże do tego ma być inaczej jeśli spojrzymy na warunki wyjściowe Polski. “W 2023 roku import wyniósł ponad 1,7 mld euro, podczas gdy eksport do tych krajów to zaledwie 71,6 mln euro”. Zwraca się więc tutaj uwagę na skrajną asymetrię, która dodatkowo sprawi że staniemy się mniej konkurencyjni na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej. A to w prosty sposób oznacza utratę miejsc pracy, zamykanie gospodarstw rolnych, bo jak długo będzie można funkcjonować przy ciągłym obniżaniu cen za towary? “Dlatego należy poważnie rozważyć wprowadzenie odpowiednich zabezpieczeń, takich jak mechanizmy ochronne dla wrażliwych sektorów, oraz kontynuować intensywną promocję i dywersyfikację kierunków eksportu poza UE” – jak twierdzi Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz z portalu “Tygodnik Rolniczy”. Pomimo spadku dzietności, migracji zagranicznych i tak nadal ponad milion Polaków zajmuje się rolnictwem. A to niekorzystne porozumienie może spowodować wyludnianie się wsi, degradację terenów wiejskich oraz spadek dochodów. Oprócz więc niekorzystnych dla rolników w Polsce w ostatnich latach praktyk politycznych, które przynosiły korzyści korporacjom wciskającym nam produkty rolne z Ukrainy, dojść może kolejna kłoda pod nogi, którą Unia Europejska może nam rzucić z napisem Mercosur.

Dodaj komentarz

Related Post