Zachód nie wierzy w koniec historii


W 1989 r. Francis Fukuyama stwierdził, że stanem idealnym będzie po upadku Bloku Wschodniego demokracja liberalna, która miała zastąpić wszystkie reżimy autorytarne na świecie, co automatycznie miało oznaczać, że nastąpi wzrost dobrobytu, gdyż ludzie nie będą już kwestionowali ustalonego na zawsze status quo. Po 35 latach widać wyraźnie ogromne pęknięcia w tej idei, a doprowadza do tego sam system rządów, który nie radzi sobie coraz większymi problemami wewnętrznymi w swoich krajach, co wywołuje kryzysy rządowe rozsadzających niektóre państwa od środka.

Prawie połowa respondentów sceptyczna

Międzynarodowy sondaż, którego wyniki opublikował Politico wskazuje na to, że prawie połowa zachodnich wyborców uważa, że polityka jest zepsuta. “Ipsos ustalił, że w dziewięciu krajach wśród wyborców na temat demokracji dominują rozczarowanie polityką wyborczą i obawy o jej przyszłość”. Tego typu postrzeganie świata przez wyborców zachodnich staje w jawnej sprzeczności z zakładanym przez Fukuyamę wiecznym stanem szczęśliwości, który będzie trwał nie dzięki czynnikowi ludzkiemu, ale najwidoczniej samemu słowu czy idei nazywanej demokracją. Artykuł zdaje się jednak ma ustawiać czytelnika wobec tego, jakie to zagrożenia miałyby płynąć z kryzysu całego systemu rządów. Efektem bowiem tych problemów mogą być partie ekstremistyczne, fałszywe wiadomości oraz korupcja. Patrząc na poziom propagandy i wywoływanie u mieszkańców Zachodu skojarzeń, celem może być powstanie u nich poczucia, że partie ekstremistyczne mają być naturalnie prorosyjskie i otrzymywać od nich fundusze, fałszywe wiadomości miałyby być wypuszczane z rosyjskich źródeł, natomiast korupcja miałaby być uprawiana z inicjatywy Putina, co zarzucono ostatnio Moskwie w kontekście najnowszego skandalu korupcyjnego na Ukrainie. Sondaż Ipsos przeprowadzono na próbie 10 tys. wyborców z siedmiu krajów unijnych oraz Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Niereprezentowani przez rządy

Najciekawszym faktem jest to, że tylko w Szwecji badani wyborcy widzą, że demokracja działa, natomiast w pozostałych krajach mają oni widzieć przyszłość w najbliższych latach w niezbyt ciekawych barwach. Istotą problemu w kwestii braku zaufania do sposobu sprawowania rządów, który miałby być najbardziej idealny jest fakt, że występuj powszechne obawy dotyczące funkcjonowania demokracji, a ludzie zwyczajnie nie czują się reprezentowani przez rządy w swoich krajach. Wyborcy w związku z tym chcą radykalnych zmian, a zarazem przecież nie ma się czemu dziwić, że występować może zjawisko tzw. ekstremizmu, jeśli ludzie wyczuwają i widzą brak zainteresowania rządów problemami oddolnymi społeczeństw. Artykuł pokazuje, że choćby nierówności majątkowe zwiększają właśnie poparcie dla tzw. ekstremizmów, podważają debatę oraz przygotowują grunt pod autorytaryzm. Spadek wiary w demokrację dotknął choćby takich krajów jak Francja czy Holandia, co nie może dziwić patrząc na to jak mocny kryzys dotknął szczególnie Francję, związany z problemem w uchwaleniu budżetu. Kryzys demokracji polega również na tym, że w żadnym z dziewięciu badanych krajów większość nie uważała, żeby rząd ich kraju reprezentował dobrze ich poglądy. Najgorzej w tym względzie było w Chorwacji czy Włoszech, gdzie odsetek entuzjastów rządu wyniósł zaledwie 23 proc.

Przeważa sceptycyzm i obawy

Polska staje się ponownie najpilniejszym uczniem także w sprawie entuzjazmu wobec demokracji, bo tylko w tym kraju z dziewięciu badanych wyszło, że wyborcy w większości nie zgadzają się z tym, że funkcjonowanie demokracji uległo pogorszeniu. W samych Stanach Zjednoczonych sceptyków jest aż 61 proc. Największe obawy co do najbliższych pięciu lat dotyczą wyborców z Francji oraz Hiszpanii. W obydwu przypadkach uważa tak co najmniej 80 proc. z nich. Wszyscy są za trwaniem systemu demokratycznego lecz tylko w Chorwacji zastrzeżono że miałoby się to przekładać na lepszą jakość życia. Środki zaradcze jakie jednak przedstawiono tyczą się często poprawnościowych postulatów. Oprócz egzekwowania prawa, aby zwalczać korupcję, ochronę niezależności sądów czy edukacji obywatelskiej w szkołach, mówiono o zwalczaniu fałszywych informacji (w domyśle wiadomo jakich) oraz mowy nienawiści w mediach społecznościowych. Nie ma tutaj więc nic na temat poprawy dobrobytu obywateli czy też choćby sprzeciwu wobec polityki prowojennej, prowadzonej w kwestii finansów kosztem cięć wydatków na naukę, opiekę zdrowotną czy socjalną.

Dodaj komentarz

Related Post