Niemcy chcą się jak widać “podciągnąć” zakupie i przekazywaniu broni, używając sformułowania jakiego Donald Trump użył w stosunku do tego kraju, gdy powiedział że Niemcy w ten sposób obiecały kupować z jego kraju więcej ropy oraz gazu. Obecnie aby polepszyć stan finansów amerykańskich, zachodni sąsiad Polski miałby kupić broń i przekazać ją Ukrainie. Koszt tej broni to 150 mln euro, a wszystko w ramach PURL czyli Priorytetowej Listy Potrzeb dla Ukrainy. O sprawie poinformował minister obrony Boris Pistorius. Zapewne Stepan Bandera byłby dumny, gdyby żył i widział jak niemieccy sojusznicy dbają o “wolną Ukrainę”. Naciski ze strony Stanów Zjednoczonych, które krytykowały Europę aby wzięły większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ukrainy przynoszą rezultaty.
Zobowiązanie siedemnastu
Sama inicjatywa powstała w lipcu, dzięki Marcowi Rutte oraz Donaldowi Trumpowi. To porozumienie dotyczyło zakupu broni wyprodukowanej przez Stany Zjednoczone, głównie przez kraje europejskie, a następnie otrzymać ją miała Ukraina. W efekcie Ukraina miała otrzymać wsparcie w zakresie broni śmiercionośnej, jak i nieśmiercionośnej. Oprócz Europy, w inicjatywie bierze również Kanada. Jej obecność szczególnie nie dziwi, biorąc pod uwagę silną diasporę banderowską, która przebywa tam od czasów ucieczki wielu bojowników UPA do tego kraju. Nie dość więc że wymarzeni sojusznicy z czasów wojny czyli Niemcy sponsorują Ukrainę w wojnie z Rosją, to robi to także kraj, który był przez tyle lat schronieniem dla upowskich bojowników. Historia jak widać lubi się powtarzać.
Trzeba odbić sobie spadek dostaw
Inicjatywa zgodna z tradycją może więc poprawi dostawy do tego kraju, po tym jak spadły one w lipcu oraz sierpniu o 43 proc. w porównaniu z pierwszą połową roku. W 2026 r. niemieccy sojusznicy mają przeznaczyć 11,5 mld euro na wsparcie dla Ukrainy czyli 3 mld euro więcej, niż w tym roku. Ze Stanów Zjednoczonych mają być kupione Patrioty oraz rakiety. Nadal Pistorius milczy na temat Taurusów. Niemcy jak zadeklarował niemiecki minister są gotowe przewodzić we wspieraniu Kijowa. Cóż za wzruszająca powtórka z rozrywki. Wręcz oznajmił on, że Ukraina może na nich czyli Niemców liczyć. Uzasadnił on tego typu dostawy rzekomą próbą zastraszenia społeczeństw Europy, co oznaczało, że Rosja miała naruszać przestrzeń powietrzną w NATO-wskich oraz unijnych państwach. Pomimo że jak zauważył portal euronews nie ma dowodów na to, że Rosja była inicjatorem sytuacji z dronami, to Pistorius miał sobie powiedzieć, że nie trzeba być Sherlockiem Holmesem aby stwierdzić kto z tego odniesie korzyści. Rozpoczyna się więc kolejny etap pomocy oraz przygotowania do zimowej batalii ale i być może w związku z tym rekordowe wyłączenia prądu na Ukrainie. To jednak nie będzie za wielu na Zachodzie obchodzić, jeśli maszynka do wydawania pieniędzy ruszyła w Stanach Zjednoczonych i pierwsi do pomocy garną się CI, którzy 3 lata temu byli jednymi z ostatnich.




