Unia Europejska “niczym”


Na portalu “Ruptures-presse” ukazał się artykuł, w którym pada stwierdzenie, że “Unia Europejska jest z konieczności nieskuteczna na arenie międzynarodowej – i to dobrze”. Ukazuje się ona także wedle treści artykułu po raz kolejny tym czym jest czyli niczym. A twierdzenie miałoby jak pisze autor artykułu wydawać się paradoksalne jeśli przywódcy europejscy pełni entuzjazmu nadal chcą wspierać Ukrainę przeciwko Moskwie. Przywoływana jest wypowiedź Macrona o tym, że Europa powinna zasiąść do stołu i omówić swoją przyszłość. Paradoks ciągłego mówienia o Europie, po pierwsze każe stawiać pytanie czy chodzi o kontynent czy też Unię Europejską, do której wszyscy nie należą. Bo jak słusznie jest wskazane, do Europy należy także część Rosji.

Niestabilność konfiguracji

Delegacja, która wybrała się po wytyczne do Waszyngtonu była dowodem na to, jak właśnie wielką symulakrą jest “Zjednoczona Europa”. A więc po pierwsze nie było tam wszystkich przywódców Europy, a tylko niektórzy. Wśród nich kanclerz Niemiec, prezydent Francji czy też premier Wielkiej Brytanii, która wyszła z Unii Europejskiej (i boryka się z ogromnymi problemami w związku z tym). Do tego była Giorgia Meloni z Włoch, bez odpowiednika z Hiszpanii. Mówi się, że prezydent Finlandii miał być w związku z podobnym do Trumpa zamiłowaniem do golfa (choć akurat jego wypowiedź o “finlandyzacji” była najrozsądniejszą, ze wszystkich propozycji). Oprócz sekretarza generalnego NATO była także szefowa Komisji Europejskiej, choć nie było Kai Kallas, która powinna być, jako osoba odpowiedzialna za politykę zagraniczną Unii Europejskiej. A tak Ursula von der Leyen była ozdobą i co nie było podkreślone w artykule została ona wyproszona w pewnym momencie, gdyż nie reprezentowała konkretnego kraju. Wspomniano, że jednak Unia Europejska liczy 27 państw i każde z nich ma teoretycznie jeden głos. Ale widocznie to się nie liczyło.

Trzej liderzy

W sierpniu spotkała się koalicja chętnych, która przedstawiła swoje stanowisk. Wcześnie utworzono ją w celu udzielenia gwarancji bezpieczeństwa Ukrainy. Wielka Brytania oraz Norwegia nie należą do Unii Europejskiej, natomiast Kanada i Australia nawet nie należą do Europy. Liderami natomiast ogłosiły się Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja. Tutaj też nastąpiły pęknięcia, gdyż Paryż oraz Londyn chciały wysłać siły stabilizacyjne, natomiast Warszawa, Rzym oraz Berlin zdecydowanie nie chciały ryzykować ewentualnej konfrontacji z Rosją. Wicepremier Włoch Mateo Salvini miał dodatkowo powiedzieć do Macrona, opowiadającego się za wysyłaniem wojsk na Ukrainę: “W Mediolanie powiedzieliby: trzymaj się tramwaju. (…) Chcesz – jedź. Załóż kask, kamizelkę kuloodporną, weź karabin i jedź na Ukrainę”. Oto więc “jedność europejska w pełni”. Do tego zaznaczono, że nie brakowało innych zaimprowizowanych formatów jak to gdy Dania, Szwecja, Finlandia, “Wymieraty” czyli Pribałtika, Islandia oraz Norwegia powiedziały, że są “niezachwiane” we wsparciu Ukrainy i przekonały się dzięki doświadczeniu, że nie wolno ufać Putinowi. Tak samo Rada Europejska, nie podjęła żadnej decyzji 19 sierpnia, co rzeczywiście wedle artykułu jest dobre dla poszczególnych krajów i ich suwerenności.

Po co skakać zbiorowo na główkę do pustego basenu?

Taki wniosek można postawić jeśli w artykule znajdujemy stwierdzenie, że “dla wielu krajów własna polityka zagraniczna ma egzystencjalne znaczenie”. Od 2022 roku tak dużo się zmieniło, że nie mówi się o już o “jedności” w walce z Rosją. Winien tego stanu rzeczy miałby być nie tylko obecny prezydent Stanów Zjednoczonych. Sama Unia Europejska od czasów Traktatu Rzymskiego w 1958 roku nie poczyniła różnych kroków aby wzmocnić ją i móc przestraszyć Trumpa. Obwinia się także Węgry oraz Słowację o działanie na szkodę jedności Europy. Właśnie wspomniana polityka zagraniczna nie może powodować jedności i zbieżności poglądów w pewnych sprawach. “Dla wielu krajów ma to charakter <<egzystencjalny>> w tym sensie, że jest determinowane, poza kolejnymi rządami o różnych kolorach skóry, przez ich własną historię i kulturę”. Wymieniane są przykłady Hiszpanii, mającej problemy z separatyzmem katalońskim i w związku z tym nie uznającą Kosowa jak i Irlandii będącej pod rządami brytyjskimi i uznającej w związku z tym Palestynę. Są i Niemcy, wykorzystujące nazistowskie ludobójstwo na Żydach aby bronić ludobójstwa państwa położonego w Palestynie i mówić o tym, że Izrael wykonuje za nich brudną robotę. Polityka zagraniczna jak mówi wniosek w artykule jest rzeczywiście egzystencjalna, a żeby była w Unii Europejskiej być jednolita to państwa musiałyby zniknąć. A to jak wiadomo jest niewykonalne.

Dodaj komentarz

Related Post