3 lata do pięknego samobójstwa Europy? Czy Czechy uciekną spod stryczka?


Portal “Forsal” informuje, że Parlament Europejski zagłosował ws. przyszłości ETS2. Podwójnie absurdalnie i wbrew logice z jakiej znana była Polska, zareagowała ona wobec planów nałożenia tego złodziejskiego wobec obywateli Unii Europejskiej podatku. Po pierwsze kraj nasz znany z tego, że w 1989 r. przyjął najbardziej drastyczny z trzech planów Sachsa-Sorosa zwanym Planem Balcerowicza, obecnie apelował o to aby przegłosowane właśnie samobójstwo Europy przesunąć o 3 lata. Po drugie w efekcie i tak przecież państwo polskie zgadzało się na to aby Polaków uderzyć po kieszeniach ale jeszcze nie tak szybko. Handel emisjami przesunięto jednak tylko o rok i jeśli nikt nie powstrzyma tego kolejnego, ekonomicznego bandytyzmu już w 2028 r. ceny energii wzrosną drastycznie w 2028 r.

Sprzeciw nie wystarczał

Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla jednoznacznie negatywnie oceniła wyniki głosowania. Jej zdaniem tylko całkowite zablokowanie tego typu pomysłów byłoby sukcesem dla Polski, gdyż nikt nie jest gotowy na drastyczne podwyżki. Zredukowanie gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. uchwalono dzięki ministrom środowiska krajów unijnych na początku listopada. Nie pomógł sprzeciw wszystkich członków Grupy Wyszehradzkiej czyli nie tylko Czech, Słowacji i Węgier ale i Polski, która w wielu innych sprawach pozostaje osamotniona i mówi się właściwie o tym, że grupa ta została zmniejszona do trzech krajów. Oprócz tego Belgia i Bułgaria miały się wstrzymać od głosu. Znów mogą zadziwiać niektórych polscy posłowie Europejskiej Partii Ludowej, którzy właśnie składali poprawki o odroczenie ETS 2 o trzy lata. PiS chciał całkowitego wstrzymania wejścia w życie tego podatku. Tu także nie odniosło do skutku, bo demokracja zadecydowała, że nie ma możliwości na odstępstwa od zbiorowego samobójstwa.

Jasna przyczyna przesunięcia wyroku dla Unii Europejskiej

Nikt nie wierzy w to, że liberałowie z europarlamentu chcący opóźnienia stryczka, który ma założyć na siebie Europa rękoma jej urzędników, bądź konserwatyści z PiS będący przecież unijnymi entuzjastami wykonują takie gesty w trosce o swoich rodaków. ETS 2 ma objąć transport i budynki, co oznacza podwyżkę opłat za prąd, ciepło czy też paliwo. W 2027 r. mają odbyć się wybory w wielu krajach, w tym również w Polsce, więc logicznym jest, że rządzący chcą ugotować polską żabę dopiero po wyborach. Z resztą zdawała sobie sprawę z tego Donald Tusk, gdy apelować miał w kuluarach brukselskich salonów o to aby odroczyć wprowadzanie zakazu produkcji samochodów z silnikiem spalinowym, gdyż może to zmieść niektóre rządy w Europie. Tutaj ma zadziałać podobny mechanizm związany z obawą o polityczne samobójstwo.

Polska najbardziej narażona na koszty

Co gorsza Polska miałaby być najbardziej narażona na ekonomiczną przemoc w wyniku wprowadzenia tegoż podatku. Szacunki mówią o podniesieniu ceny benzyny o kilkadziesiąt groszy na litrze, natomiast roczne ogrzewanie gazem może kosztować polskiego obywatela o 1,5 tys. więcej. Oprócz tego Polska ma mieć najstarszy i najmniej efektywny energetycznie zasób budynków w Unii Europejskiej. Do tego ogrzewane są one paliwami kopalnymi, a więc gazem, węglem czy też olejem opałowym. Do tego cały czas jeździmy starymi samochodami na benzynę i olej napędowy. Za to wszystko będzie trzeba zapłacić drożej wliczając w to podatek od tego typu towarów. Gdyż naliczanie podatku od emisji gazów cieplarnianych będzie wyjątkowo brutalne. Ubożsi Polacy skazani na jeżdżenie tańszymi samochodami i ogrzewanie budynku gazem będą musieli zapłacić tym więcej podatku im więcej będą tych gazów wydalać do środowiska. Taka opłata ma wynieść 45 euro za toną CO2 do 2029 r. A przecież nie skończy się na jednej tonie.

Czeska szansa na horyzoncie?

Zanim jeszcze nowy premier Czech Andrej Babis podpisał umowę koalicyjną swojej partii ANO z Wolnością i Demokracją Bezpośrednią oraz Kierowcami dla Siebie to zapowiadał on, że stworzony w przyszłości rząd odrzuci pakt o migracji i azylu Unii Europejskiej. Oprócz tego zapowiedzieli, że nie będą płacić za to kar, że takiego paktu u siebie nie wdrożą. Zanim jeszcze zebrał się nowy rząd koalicyjny dowiedziano się równie że “z dotychczasowych informacji wynika też, że ANO i koalicjanci nie zamierzają również wdrażać w swoim państwie unijnego systemu opłat “klimatycznych” ETS 2″. Finalnie japońsko-czeski polityk Tomio Okamura, który został przewodniczącym Izby Poselskiej, niedawno prezentujący ściąganie flagi ukraińskiej z urzędu w Czechach oznajmił, co następuje: “Szanowni państwo. Dziś rano o 8:30 zebrała się rada koalicyjna, nowo powstałej lub nowo powstającej koalicji rządowej. Wiedzą już państwo, że jednym z naszych pierwszych kroków po powołaniu rządu będzie obniżenie cen energii elektrycznej średnio o 10 proc. dla wszystkich obywateli Czech. Jednocześnie odrzucimy pakt migracyjny oraz uprawnienia do emisji ETS2 ponieważ nie chcemy aby życie obywateli stawało się droższe”. Zadeklarował on także że nie przyjmą waluty euro i będą działać ku poprawie życia obywateli w innych dziedzinach. Dlaczego więc tego typu odważnych kroków nie mogą zrobić władze w Polsce, tylko uprawiają pozoranctwo w europarlamencie?

Dodaj komentarz

Related Post