Ameryka rękami Polaków blokuje Chiny

Polska wzmacnia granice w odpowiedzi na zagrożenie Chin

Polska buduje nową żelazną kurtynę na trzy sposoby. Pierwszy z nich to planowana budowa zaminowanego pasu wzdłuż granicy z Białorusią, który ma się ciągnąć już od Finlandii. Drugi sposób obejmuje zalewanie torfowisk, mających być naturalną ochroną przed czołgami, których Europa ma się spodziewać w zależności od nie wiadomo czym uzasadnionych prognoz w latach 2027-2030. Wreszcie trzecia forma obejmuje zamykanie przejść granicznych. 9 lat temu istniał jeszcze tzw. mały ruch graniczny obejmujący przylegające do Obwodu Kaliningradzkiego województwa z Polski. Można było przyjechać bez wizy na ten skrawek terytorium Federacji Rosyjskiej. Korzystały na tym obydwie strony. Rosjanie robiąc masowo zakupy w Polsce, natomiast Polacy kupowali choćby tam tańsze paliwo i przywozili na sprzedaż do Polski. Manewry NATO oraz wizyta papieża w Polsce, którym był wtedy Franciszek była pretekstem do zlikwidowania tego przywileju i ułatwienia, z którego żyło dobrze wielu Polaków. Kilka lat wcześniej ograniczono terminy kursowania pociągów z Gdyni do Kaliningradu.

Kolejny pretekst Sikorskiego

Manewry tym razem rosyjsko-białoruskie miały być kolejnym “powodem” dla którego zamknięto wszystkie dotychczas otwarte przejścia graniczne z Białorusią. Oprócz manewrów “Zapad 2025” innym powodem stała się presja migracyjna na granicy z Białorusią. Przypomnieć należy, że niedługi czas wcześniej Polska odrzuciła wyciągniętą dłoń ze strony białoruskiej w sprawie rozmów, a Michaił Bacenko, Gubernator Obwodu Brzeskiego w wywiadzie z Leszkiem Szymowskim dla “Najwyższego Czasu” mówił otwarcie, że jest chętny na dalszą współpracę, która została przez polskie władze całkowicie zerwana, wraz z prywatnymi kontaktami. Razem więc zamkniętych będzie sześć dotychczas istniejących przejść granicznych, które funkcjonowały w ciągu dróg krajowych. Ostatnio funkcjonowały dwa ostatnie przejścia, które zamknięto w nocy z 11 na 12 września. Zamknięto także funkcjonujące dotychczas trzy kolejowe przejścia graniczne. To jednak może mieć poważne reperkusje tradycyjnie nie dla tych, na złość którym Polska działa ale właśnie dla samej Polski, a nie dla realnego adresata wobec którego te działania są skierowane.

Próba zaszkodzenia Chinom

Oprócz bowiem wymiaru geopolitycznego, który był powodem zamknięcia tych przejść granicznych istnieje jeszcze wymiar geoekonomiczny. Jak informuje portal Politico “Zamknięcie granicy Polski grozi zadławieniem handlu między UE a Chinami”. Wniosek który płynie z tego tytułu artykułu brzmi: “Tymczasowe środki ostrożności podjęte w czasie niedawnych rosyjskich manewrów wojennych przeradzają się w zamknięcie chińsko-unijnych przewozów kolejowych o wartości 25 miliardów euro rocznie”. Polska zdaniem autora artykułu miała rzekomo dzięki zamknięciu przejść granicznych lepiej monitorować manewry na Białorusi, co brzmi absurdalnie gdyż wszystkie kraje otrzymały zaproszenie na manewry, na które mogli więc przyjechać także przedstawiciele z Polski. Zasłanianie się więc argumentem, że Polska odblokuje granicę z Białorusią jeśli poczuje się ona bardziej bezpieczna nie wytrzymuje w tym momencie krytyki. Szczególnie jeśli dodamy do tego fakt, że to Białoruś ostrzegała Polskę przed nadlatującymi w naszym kierunku dronami, co potwierdzili zarówno Radosław Sikorski jak i gen. Waldemar Kukuła. Nie tylko więc wytłumaczeniem kolejnym była rzekoma prowokacja rosyjska wobec Polski ale także rosnąca presja dyplomatyczna ze strony Trumpa, “by ukarać Chiny za wspieranie działań wojennych Kremla na Ukrainie”. Rząd miał tłumaczyć, że “logika handlu” jest zastępowana przez “logikę bezpieczeństwa”, co wobec przytoczonych argumentów kłóci się z logiką. “Co najważniejsze, zamknięcie gospodarki uderza w szlak handlowy, którym odbywa się 90 procent przewozów kolejowych między Chinami a UE”. Wolumen towarów miał tu wzrosnąć o 10,6 proc. w 2024 r., natomiast wartość towarów skoczyła o 86 proc. do 25 mld euro. Stanowiło to 3,7 proc. całego handlu między Chinami, a Unią Europejską, co oznaczało wzrost wobec 2,1 proc. handlu rok wcześniej.

Ucierpi Polska

Przede wszystkim ucierpi na tym Polska, gdyż Chiny mogą sobie przekierować towary w innymi szlakami. Stanie się to na skutek tego, że PKP Cargo zostanie zablokowane z dostawami na dłuższy czas, gdyż można zakładać, że przejścia graniczne nie zostaną odblokowane. Handel zostanie przekierowany na południe “przez Kazachstan, Morze Kaspijskie i Czarne, a następnie do Europy Południowej lub Turcji”. Jeszcze bardziej absurdalnym faktem jest to, że tydzień wcześniej Polska hucznie uruchomiła swój pierwszy pociąg towarowy relacji Warszawa-Chiny. PKP Cargo, które w ostatnim czasie dokonywało cięć kosztów, wyprzedawania taboru oraz zwolnień grupowych będzie liczyć kolejne straty. Cytowany w artykule Artur Kalisiak, który jest dyrektorem ds. projektów strategicznych w branżowym stowarzyszeniu Transport i Logistyka Polska powiedział, że “całkowite zamknięcie granic to kluczowy problem – nie tylko dla transportu i logistyki, ale dla całej gospodarki”. Nakłada się na to 10 tys. kierowców białoruskich, którzy są zatrudnieni w polskim transporcie i utknęli w swojej ojczyźnie. Leki oraz żywność które utknęły na granicy są obecnie także zablokowane co grozi utratą przydatności do spożycia oraz zepsuciem się.

Na przekór Chinom

Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi, który przybył do Polski aby rozmawiać o odblokowaniu przejścia granicznego z Białorusią i otrzymał odmowną odpowiedź, w zamian za to nie zorganizował wspólnej konferencji prasowej ale i przekonał się nie pierwszy raz od 2015 r. że Polska sabotuje jakiekolwiek inicjatywy, które miałyby zacieśniać współpracę gospodarczą zarówno z Polską, jak i z Unią Europejską. Wyjaśnieniem rzeczywistej przyczyny blokady może być ciche przyzwolenie na takie ruchy Stanów Zjednoczonych, które w ramach rywalizowania z Chinami o dominację handlową na świecie chętnie będą się przyglądały jak Polska utrudnia Chinom działanie, nie musząc koniecznie posuwać się do wojny celnej w tym regionie. Przywoływany były szef Agencji Wywiadu Zagranicznego Piotr Krawczyk twierdzi, że “Jestem pewien, że Waszyngton jest więcej niż zadowolony z zamknięcia tych szlaków – przynajmniej tymczasowo – ponieważ naciska na Unię Europejską, aby wprowadziła dodatkowe cła na Chiny w związku z eksportem rosyjskiej ropy i gazu do Chin”. Chiny więc skorzystają w takim razie z dróg lotniczych bądź morskich, na czym miałyby skorzystać porty w Rotterdamie bądź Hamburgu. Nie zaszkodzi to zdaniem eksperta całości gospodarki Chin. Przytaczany na koniec Konrad Popławski, ekonomista Centrum Studiów Wschodnich mówi, że tego typu posunięcia Polski nie skłonią absolutnie Chin do zmiany stanowiska wobec Moskwy czy też Mińska. Nie pierwszy więc raz próby sabotowania przez Polskę polityki chińskiej, na rzecz Amerykanów zaszkodzić może tylko i wyłącznie sabotażyście.

Dodaj komentarz

Related Post