W najnowszym artykule w “Do Rzeczy” Maria Kądzielska-Koper zastanawia się czy Chiny będą w stanie poradzić sobie z kolejnymi przeszkodami, które stawiają przed nimi Stany Zjednoczone pod przywództwem Donalda Trumpa. Z jednej strony jak zaznacza Chiny mają ogromne rezerwy finansowe, a z drugiej strony szybko rośnie im zadłużenie oraz słabnie eksport. Niezaprzeczalnie jednak jej zdaniem na podanych przykładach, które wszyscy znają trwa wojna handlowa między obydwoma krajami. W momencie wybuchu wojny jak twierdzi autorka chińska gospodarka znajdowała się w szczytowej formie. Jednak pierwsze tąpnięcia były już widoczne, gdyż w 2018 r. PKB wzrosło najniżej od 30 lat o 6,6 proc. Dwa lata temu ten wzrost wyniósł 5 proc. zgodnie z planem.
Narastające problemy
Krytyczna analiza autorki wskazuje na liczne problemy, z którymi konfrontują się Chiny. Rynek nieruchomości jest w zapaści, gdyż sprzedaż domów spadła praktycznie o połowę w porównaniu z rokiem 2021. Związane jest to z problemami demograficznymi. W 2022 r. liczba ludności spadła o 850 tys. ludzi. Nie zdarzyło się to od lat 60-tych XX w. To oznacza starzejące się społeczeństwo oraz kurczącą się siłę roboczą. Jednak autorka pomija fakt, że Chińczycy są w stanie zastąpić siłę roboczą w wielu branżach w pełni zautomatyzowanymi zakładami pracy czy nawet portami. Faktem jest, że w roli “fabryki świata” ustępują one na rzecz Wietnamu. Eksport natomiast wzrósł w pierwszych dwóch miesiącach o 2,3 proc., choć prognozowano 5 proc., natomiast import załamał się o 8,4 proc. Odwróciło się częściowe ożywienie konsumpcji.
Mimo wszystko poduszka jest duża
Artykuł wskazuje na to, że jednak Chińczycy zakumulowali przez lata kapitał i obecnie mają rezerwy walutowe na poziomi 3,2 bln dol. Dzięki tej poduszce finansowej mogą bronić kursu juana oraz stabilizować rynki w obliczu nacisków ze strony amerykańskiej. Dywersyfikacja rezerw objawia się tym, że udział w nich dolara spada z 59 proc. w 2016 r. do 25 proc. w 2023 r. Chiny mogą więc przetrwać finansowe zawirowania oraz wpływać na rynki w obronie własnych interesów. Z drugiej strony wzrosło zadłużenie Chin. Dług Państwa Środka to 300 proc. PKB. Pięć lat wcześniej dług był mniejszy o 50 punktów procentowych. Dla podtrzymania rozwoju Chiny zaciągały więc większe kredyty. W reakcji na problemy Chiny luzują stopy procentowe, które są rekordowo niskie. Ludowy Bank Chin może obniżyć je jeszcze bardziej. Wydatki rządowe rosną szybciej niż wpływy co oznacza duży deficyt budżetowy. Oficjalnie wynosić on ma 4 proc. PKB, czyli najwięcej od 2010 r. Choć nieoficjalnie miałby wynosić więcej. Chiny uruchamiają kasę państwową coraz mocniej poprzez wypuszczanie kolejnych obligacji na inwestycje i dokapitalizowanie gospodarki.
Agresywna polityka przemysłowa odpowiedzią
Chiny próbują się bronić w taki sposób zdaniem autorki. Kraj ten wspiera rodzime firmy technologiczne oraz eksportowe. Dlatego też państwowe banki inwestują miliardy w kluczowe sektory czyli mikroprocesory, sztuczną inteligencję czy też pojazdy elektryczne. To pokazuje, że wolny rynek jest mitem jeśli mają się utrzymywać na powierzchni przyszłościowe gałęzie przemysłu. Dlatego też stosuje się dopłaty i zachęty do konkurencyjnych firm. Z efektem zalewu rynków europejskich elektrycznymi samochodami walczy Unia Europejska nakładając cła antysubsydyjne na poziomie 17-38 proc. Chiny mówią jednak o jakości i naturalnych przewagach konkurencyjnych swoich firm, odpierając zarzuty faktu wspierania przemysłu przez państwo. Zachód więc stosuje drugą broń czyli sankcje technologiczne. Huawei wpisano na czarną listę już w 2019 r, co odcięło firmę od amerykańskich komponentów i oprogramowania. To natomiast uderzyło sprzedaż smartfonów w USA oraz Europie. Restrykcje rozszerzono na półprzewodniki, czyli ograniczono dostęp do chipów AI i maszyn do ich produkcji. Wpływa to na branżę hi-tech. Chiny odpowiedziały jednak samowystarczalnością technologiczną. Dzięki temu Huawei wraz ze SMIC wyprodukowały zaawansowany chip 7 nm do smartfonów, natomiast w dziedzinie AI Chiny tworzą alternatywne platformy sprzętowe. Chiny więc poniosły ogromne koszty tego aby jednak nie mieć obaw dotyczących braku “rdzenia i duszy” czyli chipów i systemów operacyjnych.
Problemy z Jedwabnym Szlakiem?
Chiny jak podaje autorka wydały od 2013 r. na BRI 1 bln dol. budując porty, kolej, elektrownie od Azji po Afrykę. Od roku 2018 do 2020 wszystko miało wyhamować. Spowolniła bowiem chińska gospodarka i wzrosło ryzyko kredytowe u partnerów. Spadły nakłady na tą inicjatywę. W 2023 roku było w tej kwestii najgorzej. Banki miały zacząć być bardziej ostrożne. Pomimo wzrostu wartości nowych umów autorka sugeruje zaciskanie pasa przez Chińczyków. Ci bowiem mają się skupiać na zabezpieczeniu własnej gospodarki kosztem ambicji globalnych. Jej zdaniem dla Chińczyków Inicjatywa Pasa i Szlaku może stać się obciążeniem, szczególnie że jak twierdzi ciężko będzie odzyskać miliardy zainwestowane na niektóre projekty. Stawiany jest więc wniosek, że odporność ekonomiczna Chin nie jest nieograniczona. Chiny szukają jednak alternatywnych rynków oprócz wspierania eksporterów przez wydatki budżetowe czy też ulgi podatkowe. Interesują Chiny ASEAN czy Afryka. Do tego intensyfikuje dyplomację handlową z Unią Europejską i Globalnym Południem. To pokazuje że dywersyfikacja eksportu jest u Chin możliwa.
Druga strona medalu
Koszt tego to niższy wzrost gospodarczy, a każdy kolejny procent PKB musi być kupiony za rosnącą górkę długu publicznego. Inwestycje zagraniczne oraz sprzedaż detaliczna pokazuję natomiast, że konsumenci oraz prywatne firmy pozostają ostrożne. Omijanie blokad kosztuje więcej pieniędzy Chińczyków. Wojna handlowa nazywana jest w artykule testem wytrzymałości ekonomicznej. Długofalowo zdaniem autorki model oparty na zadłużaniu się i stymulowaniu na siłę może się okazać nie do utrzymania. To powodować ma wstrzymywanie inwestycji zagranicznych, ostrożniejsze kalkulowanie przez Państwo Środka. Należy więc oczekiwać na to czy Chiny będą w stanie wytrzymać reagowanie na to, co robi w swojej strategii powstrzymywania Chin hegemon zza oceanu, który jednak też może ponosić koszty tego nakładania na Chiny ceł i blokowania ich inicjatyw rozwojowych.




