Strukturalnie uśmiechnięta bieda piszczy


W najnowszym “Przeglądzie” dowiedzieć możemy się z artykułu Beaty Dżon-Ozimek o rozmiarach ubóstwa w Polsce, w której zdaniem premiera Tuska żyje się znakomicie i “nigdy w swojej historii polskie dzieci nie przynosiły do domy tylu pieniędzy”. Taką odpowiedź miały usłyszeć na spotkaniu z premierem kobiety, które zawiedzione rządami jego ekipy, po tym jak na niego zagłosowały pokazywały, że mówienie o dwudziestej gospodarce świata jest mitem. Autorka natomiast opisuje jaki jest stan ubóstwa na podstawie badań platformy European Anti-Poverty Network Polska, która wnioski spisała w raporcie Poverty Watch 2025.

Co oznacza skrajne ubóstwo?

Artykuł wskazuje, że zasiłek rodzinny jest stały od 9 lat i wynosi 95 zł miesięcznie na dziecko do 5 lat, 124 zł na dziecko w wieku 5-18 lat oraz 135 zł na dziecko do ukończenia 24 roku życia. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uważa, że nie trzeba zasiłku podwyższać z powodu 800 plus, 300 plus oraz “Aktywnego Rodzica”. Samo skrajne ubóstwo natomiast oznacza w Polsce 913 zł na osobę, natomiast 2465 zł miesięcznie dla czterosobowej rodziny. Życie poniżej tego poziomu może być niebezpieczne dla zdrowia fizycznego, gdy sam stan trwa ledwie dwa miesiące. Ogranicza różne sfery życia czyli mieszkanie, transport, dochody czy żywność. Do tego dochodzi ubóstwo energetyczne, nędzny dostęp do usług medycznych oraz leków, a także kontaktów społecznych. Do tego co zaznacza autorka, ma ono płeć i wiek, niekoniecznie senioralny.

Ogromne wykluczenie transportowe

Samo wykluczenie transportowe oznacza kluczową barierę uniemożliwiającą pełną partycypację w życiu społecznym i gospodarczym. Gospodarstw domowych nie stać więc na ponoszenie kosztów transportu oraz dodatkowo nie ma dostępu do tego transportu publicznego. Gdy jedno łączy się z drugim ubóstwo transportowe dotyka 2,5 mln ludzi, czyli 6,6 proc. populacji. Wszystkie obszary z takim słabym dostępem do transportu to ponad 8 mln ludzi czyli 22 proc. społeczeństwa. Autorka porównuje to więc do odcięcia od świata Moskwy czy Szanghaju. Najgorzej jest wzdłuż wschodniej granicy z Rosją, Ukrainą i Białorusią oraz na obszarach górskich jak Karpaty czy Sudety i wewnętrznych peryferiach województw. W efekcie dochodzi do przymusowej motoryzacji, kupna tanich samochodów, “trupów” na drogach oraz wyboru między wydatkami na paliwo, opłaty, naprawy, a innymi ważnymi życiowo.

Skutki wykluczenia transportowego

Jeśli ma się problem z dojechaniem to w efekcie 38 proc. mieszkańców obszarów z takim wykluczeniem rezygnuje z zatrudnienia, 71 proc. ogranicza wizyty u specjalistów, a 11 proc. rezygnuje z takich wizyt. A to jest przyczyną chorób, cierpień i śmierci. Także uczniowie szkół średnich w liczbie 44 proc. patrzy na dostępność gdy maj wybierać szkołę. Dlatego też wybierają oni tą która jest najbliżej, rezygnując z wymarzonej. Prawie połowa młodych ludzi rezygnuje z kina, koncertów, spotkań z przyjaciółmi, a to ogranicza różne inne rzeczy. Różne te bariery zdaniem 29 proc. młodych ludzi wpływają na ich relacje i liczbę przyjaciół. Wszystko to ma pogłębić wprowadzenie ETS2, co zwiększy nierówności.

Przerażający głód

Permanentne zapewnianie odbiorców przez różnych ekspertów o tym, że niemalże liderujemy na świecie w sukcesie transformacji kłóci się mocno z alarmującym raportem dotyczącym niedożywienia w Polsce. ETS2, który ma wejść w 2027 r. ma podwyższyć koszty ogrzewania węglem oraz gazem. Ubóstwo energetyczne wzrośnie w ten sposób o 1,5 pkt proc. do 2032 r. i będzie się utrzymywał. Paradoksem jest to, że z naszych pieniędzy powstać ma Społeczny Fundusz Klimatyczny, który ma wynieść w latach 2026-2032 45 mld zł i łagodzić negatywne skutki. 2,5 mln gospodarstw o niskich dochodach ma zostać tym obdarowanych. Ubóstwo energetyczne wpłynie naturalnie ubóstwo żywnościowe. Zasięg skrajnego ubóstwa miał się w Polsce podnieść z 6,6 proc. do 12 proc. w 2023 r. 88 proc. skrajnie ubogich cierpi więc na skrajne ubóstwo żywnościowe. Małżeństwa z co najmniej trójką dzieci cierpią na poziomie 70 proc. Te gospodarstwa które otrzymują świadczenia cierpią w 60 proc. Ponad 1 mln dzieci i młodych ludzi do 18 roku życia żyje w gospodarstwach domowych ubogich bądź wykluczonych. Często rodzice niedojadają na rzecz dzieci.

Jest tak dobrze to po co tyle centrów pomocy?

Kolejnym pytaniem do tych, którzy na każdym kroku dają za przykład Polskę jako kraj ogromnego sukcesu, może być to tyczące się faktu, że w Polsce jest 314 powiatowych centrów pomocy rodzinie. Wspierają one integrację osób wykluczonych z różnych powodów. Są to młodzi z domów dziecka, osadzeni wracający z zakładów karnych, osoby z niepełnosprawnościami. Te centra zajmują się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie, angażują się również w sytuacją dzieci na swoim terenie. Samo skrajne ubóstwo ma dotykać w Polsce 5,2 proc. populacji, ale ledwie 2,6 proc. ludzi uznawano wedle raportu za ubogich, gdyż tak wskazywały ustawowe kryteria dochodowe. Prawie milion osób z tego powodu nie kwalifikowało się do pomocy społecznej. Odmawia się zdaniem cytowanego prof. Ryszarda Szarfenberga godności ludziom dotkniętym ubóstwem czy też bezdomnością. To zaś ma powodować zamykanie się w czterech ścianach i nie proszenie o nic. Autorka na przykładzie dwóch matek wychowujących dzieci, często mających problemy ze zdrowiem wskazuje na głównych ich problem, z którym się zmagają. Są one “za bogate na pomoc, a za biedne by godnie żyć”. Z taką sytuacją z powodu systemu codziennie zmaga się dużo Polaków, którzy jednak są przez Tuska zapewniani, że nie dostrzegają ogromnego sukcesu kraju i mylą się znacząco w diagnozie jego sytuacji. Dodajmy, że sukcesu tak ogromnego, że jak podaje na koniec artykułu autorka oficjalnie w Polsce bezdomnych jest 53 tys. ludzi.

Dodaj komentarz

Related Post