Portal Rossa Primavera zastanawia się jaki cel niesie za sobą nakładanie przez Stany Zjednoczone tak wysokich ceł na towary, które eksportują do nich inne kraje, do tego będące sojusznikami. Przede wszystkim utrzymywanie przez dłuższy czas wysokich ceł staje się nieopłacalne dla eksportera, bo będą one wpływały na przepływ towarów. Blokada wysyłki towarów do Stanów Zjednoczonych powoduje, że taki kraj nie może szybko znaleźć alternatywnych rynków zbytu dla większości swojej produkcji. Wywołuje to zarówno obciążenie dla państwa przez upadający przemysł oraz niepokoje społeczne wywołane bezrobociem.
Efekty korzystne dla Stanów Zjednoczonych
Oprócz tego, że kraj obłożony cłami zaczyna mieć problemy wewnętrzne to zyskuje na tym ten kto do tego doprowadził. Na przykładzie Korei Południowej i wstrzymania eksportu stali wskazany jest przykład uzależnienia przemysłowego oraz militarnego od Stanów Zjednoczonych. W efekcie wynegocjowano obniżeni stawek celnych z 25 proc. do 15 proc. Natomiast dodatkowo Korea Południowa zagwarantowała inwestycje w gospodarkę amerykańską w wysokości 350 mld dol. “Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku drugiego kluczowego partnera USA w Azji – Japonii. Cła na towary japońskie również zostały obniżone do 15%, ale Stany Zjednoczone zażądały 550 miliardów dolarów inwestycji w amerykańską gospodarkę”. W przypadku Korei jednak istnieje konieczność pożyczenia tej kwoty przez Bank Rezerwy Federalnej gdyż “bez swapu walutowego, gdybyśmy wycofali 350 miliardów dolarów w sposób, którego domagają się Stany Zjednoczone, i zainwestowali to wszystko w gotówkę w USA, Korea Południowa znalazłaby się w sytuacji podobnej do tej, w której znalazła się podczas kryzysu finansowego w 1997 roku”, jak oznajmił prezydent Korei.
Skomplikowana sytuacja z Europą
Straty w Europie w miliardowych kwotach już liczy przemysł chemiczny. Zdaniem Bloomberga, efektem nowej umowy ze Stanami Zjednoczonymi ma być spadek produkcji o 11 proc. Natomiast kwoty jakie miałaby wydać Europa w Stanach Zjednoczonych przypominają sytuację z Koreą oraz Japonią. Z tymże Unia Europejska ma sfinansować dodatkowo amerykański kompleks militarno-przemysłowy. Wszystko kosztem zagrożenia tempa rozwoju europejskiej produkcji wojskowej. Korea jest o tyle bardziej suwerenna, że ma prawo inwestować we własny przemysł obronny. “Europejczycy będą musieli albo jeszcze bardziej zwiększyć wydatki na wojsko, przeznaczając je na wsparcie amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, albo zrewidować własne plany ograniczenia rozwoju krajowej produkcji obronnej”.
Krytyka w Ameryce
Nie brakuje jednak głosów krytycznych w samych Stanach Zjednoczonych. “Yale Budget Lab oświadczyło, że te środki w istocie sprowadzają się do wprowadzenia „złego” podatku od sprzedaży, powodując stratę 2400 dolarów na gospodarstwo domowe w USA”. Polityka handlowa wobec sojuszników ich zdaniem ma doprowadzić do wzrostu cenna amerykańskim rynku, uderzając w konsumentów. Zdaniem jego konsultanta wzrost ceł doprowadził do spadku wzrostu gospodarczego o 0,5 proc. Do tego same obietnice inwestycji wedle innego eksperta niewiele przecież znaczą. Jak mawiał jeden polityk koalicji rządzącej – “co szkodzi obiecać?”. Jako przykład podaje Chiny za pierwszej kadencji Trumpa. Znanym efektem domina będzie wzrost cen, w efekcie inflacji i spadku siły nabywczej i poziomu życia obywateli. Co ma nie zmieniać faktu, że w najbliższych kilku latach spodziewany jest przypływ 3 bln dol. Realne korzyści przy spadku prestiżu wobec sojuszników mają więc jednak się pojawić.
Chęć dominacji
Wszystko ma naturalnie być zdaniem autora artykułu demonstracją siły przed sojusznikami NATO. Zależność sojuszników będzie się pogłębiać, a do tego będą oni osłabiani. “Ociąganie się” z większymi wydatkami na NATO skończyć się może tym, że większe fundusze będą oni inwestować w Stanach Zjednoczonych. To wywołuje także powstawanie lokalnych sojuszy. “Na przykład Kanada i Meksyk weszły w nową erę współpracy dwustronnej, Japonia i Australia zmierzają w kierunku pełnoprawnego sojuszu, Polska zacieśnia więzi wojskowe z Koreą Południową, a Unia Europejska pogłębia relacje z Kanadą”. Jednak cała ta sytuacja oprócz 3 bln dol. z samych ceł dla Stanów Zjednoczonych ma pogłębić zależność sojuszników od amerykańskiego uzbrojenia. I to jest istota sprawy, choć dla odwrócenia od niej uwagi, nadal języczkiem uwagi pozostaną dla ludzi cechy psychofizyczne Donalda Trumpa.




