Słabe perspektywy Mileia

Prezydent Argentyny Javier Milei na tle flag USA i Argentyny

Zawrócona w ostatniej chwili z drogi do wstąpienia do BRICS Argentyna staje się mocno zależna od Stanów Zjednoczonych, na które postawił wybrany przed 2024 r. Javier Millei, który przyczynił się właśnie do radykalnej zmiany kursu. A żeby utrzymać Argentynę pod swoimi skrzydłami widać wyraźnie, że kraj ten jest pod specjalną opieką instytucji finansowych. Scott Bessent napisał na platformie X, że “Argentyna jest systemowo ważnym sojusznikiem USA”. Dodatkowo może się to wzmocnić, jeśli rzeczywiście Stany Zjednoczone obiorą ostrzejszy kurs na Amerykę Łacińską.

Swapy i obligacje damy

Opieka Stanów Zjednoczonych polegać ma na uzależnianiu od kolejnego pożyczania pieniędzy krajowi, który zdaniem libertarian miał się odrodzić pod rządami prezydenta Argentyny. Planuje się linię swapową o wartości 20 mld dol., natomiast Departament Skarbu ma zamiar zakupić argentyńskie obligacje skarbowe, które będą denominowane w dolarach amerykańskich. Sprzeczność w tym wyjątkowym wspieraniu argentyńskiej waluty oraz obligacji, że agencje ratingowe nazywają takie obligacje “śmieciowymi”. Poparcie Mileia ma wynikać ze zmiennego kursu politycznego jego osoby. Wahania kursu peso prawie, że zniszczyły jego prezydenturę. Jakby w efekcie domina Milei poniósł porażkę w wyborach parlamentarnych, a także w Kongresie. Inwestorzy wpadli w panikę, więc zaczęli wyprzedawać peso oraz pozbywać się obligacji. Argentyński Bank Centralny aby bronić waluty, musiał wydać 1 mld dol. A przecież Millei zapowiadał cięcia budżetowe, co uznano za jeden z powodów do oszczędzania. A ostatecznie to właśnie Bank Centralny ma sam niewielkie rezerwy.

Bez gwarancji

Jak zawsze jednak Ameryka nie ma zamiaru troszczyć się w realny sposób o Argentynę, ale realizować jak zawsze swoje strategiczne cele. Takim właśnie cel nie gwarantuje jednak trwałego spokoju. Neoliberalny kurs może się okazać znów niepowodzeniem przy przewartościowanym peso rzekomo o 30 proc. 26 października mają się odbyć w Argentynie wybory uzupełniające. Przy słabych dla Stanów Zjednoczonych sondażach będzie można się zastanowić czy amerykańskie poparcie na peso, może zostać wystawione na próbę.

Milei upadnie?

Ze względu na opisaną powyżej historię prezydent Argentyny słabo wyglądają polityczne perspektywy przywódcy Argentyny. Przeciwniczy czekają na potknięcie, natomiast odrzucano jego weto w sprawie ustawy budżetowej. Dlatego też kwestionuje się zdolność jego do rządzenia. “Słaby wynik w wyborach uzupełniających to tylko najpilniejszy problem. Rynki obawiają się również, że przegra on walkę o reelekcję w 2027 roku. Jednym z widm jest Axel Kicillof, gubernator prowincji Buenos Aires, który wyszedł wzmocniony po ostatnich wyborach prowincjonalnych i ma aspiracje prezydenckie. Jego poglądy ekonomiczne są nieortodoksyjne, a jego dotychczasowe osiągnięcia alarmujące.” Gdy przybliża się tego typu fakty, to jawnie widać, że prezydent Milei ma ogromne problemy w perspektywie technicznej i politycznej. Jego typową dla neoliberalizmu polityką jest utrzymywanie silnego peso, co jak wiadomo utrudnianie życia choćby eksportowi. A hasłem-kluczem jest w istocie rzeczy inflacja i jej powstrzymywanie.

Mniejsza siła nabywcza

Mieszkańcy Argentyny jakoś nie chcą wierzyć kreowanemu jako cudotwórca Mileowi, co wyrazili wprost niezadowolenie w powodu szkód gospodarczych. Wyborcy uważać mają, że “za ich pensje można teraz kupić mniej niż na początku 2023 roku. Inwestorzy są na razie uspokojeni, ale dopóki silne peso pozostaje filarem polityki walki z inflacją prowadzonej przez pana Mileia, perspektywa, że ​​nie uda mu się zgromadzić wystarczających rezerw walutowych, a nawet że zacznie je ponownie spalać, aby wesprzeć walutę, pozostaje aktualna”. Przy najgorszym scenariuszu, wraz z porażką Mileia w wyborach za dwa lata, rynki mogą stwierdzić, że stracił on kontrolę nad Kongresem, a Argentyna znów może zbankrutować. Witamy w libertariańskim “raju” Mileia.

Dodaj komentarz

Related Post