Trybunał Konstytucyjny, będący tak naprawdę przedmiotem sporu dziewięć lat temu, a o którego istnieniu Polacy w dużej części dowiedzieli się właśnie wtedy, ma szansę przysłużyć się polskiej społeczności. Spory personalne jakie wówczas trwały mogą zostać przyćmione przez wyrok, który został przez niego wydany. A stawką jest przecież walka o wolność słowa. W uzasadnieniu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzono, że ustawa o tzw. mowie nienawiści pomija wolność słowa. Dlatego została ona uznana, za niezgodną z konstytucją.
Nowe przesłanki
Katalog przestępstw z nienawiści miał być poszerzony o nowe przesłanki. “Według TK, proponowane w noweli rozwiązania stanowiły niepoprawną ingerencję w konstytucyjnie chronioną swobodę wypowiedzi”. Chodziło w tym przypadku o wiek, płeć, niepełnosprawność oraz orientację seksualną. Co ciekawe takie przestępstwa miałyby być kierowane od razu do sądu. Co każdy trzeźwo myślący uznałby za ingerencję w swobodę wypowiedzi. Przepisy nowelizacji miały być więc niekonstytucyjne ze względu na to, że są one nierozerwanie związane z całą ustawą. Co innego wyrażanie obraźliwych opinii, a czym innym jest wyrażanie poglądów, które rzeczywiście nie mogą być zabronione, gdyż narusza to właśnie wolność słowa, zapisaną w konstytucji.
Brak precyzji przesłanek
Zaistnieć może dzięki tak postawionej sprawie nie raz sytuacja, że ktoś o wysokiej wrażliwości będzie żądał dla kogoś więzienia, za to że w mniemaniu tej osoby został obrażony, bo jak przytoczono w artykule przykład, został przez kogoś nazwany “gówniarzem”. Uzasadniający to wszystko sędzia Justyn Piskorski powiedział, że “nowe przesłanki dyskryminacyjne zostały nieprecyzyjnie określone i są podatne na zbyt szeroką i mechanistyczną penalizację wypowiedzi”. A to przecież prosta droga właśnie do cenzury, ale jak widać “mowa nienawiści” zaczyna przegrywać z wolnością słowa oraz wypowiedzi. Ludzie natomiast nie mają zamiaru nadal tolerować sytuacji, które być może zostaną właśnie zastopowane przez Trybunał Konstytucyjny, gdzie próbuje się jakiś przepis interpretować na miliony sposobów, aby skutecznie ocenzurować, a w razie czego skazać kogoś za “nienawistny język” wobec kolejnej z czterech grup które dodano do wspomnianego katalogu. Jak powiedział sprawozdawca na rozprawie Justyn Piskorski: “Istnieje ryzyko zakwalifikowania jako przestępstwa krytycznych uwag, polemik czy badań, dotyczących tożsamości seksualnej, norm kulturowych, ruchów społecznych czy odnośnego ustawodawstwa”. Dlatego też taki wyrok, może oznaczać skuteczne wyjęcie knebla, ale następnym krokiem powinno być całkowite anulowanie tejże ustawy.




