Znany ukraiński oligarcha Igor Kołomojski, który miał być tym, który wyniósł do władzy Żełeńskiego, sponsorował również znane podczas wojny w Donbasie batalion Dnipro 1, a także pułki Azow, Ajdar oraz Donbas walczące z tzw. separatystami oraz masakrujące ludność cywilną, czego nie chciały robić regularne wojska ukraiński. Wedle podziału, który pokazał w książce “Tragedia Ukrainy. Od malezyjskiego Boeinga do wojny” Kees van der Pijl Kołomojski miał należeć do frakcji dniepropietrowskiej jeszcze za czasów prezydentury Leonida Kuczmy. To także w jego stacji telewizyjnej obecny przywódca Ukrainy pracował jako satyryk oraz emitowano popularny serial z jego udziałem pt. “Sługa narodu”. W końcu to on finansować miał kampanię wyborczą Żełeńskiego w 2019 r. Ostatecznie sam trafił do aresztu oskarżony o oszustwa finansowe. Aleksiej Arestowycz, który sam przebywa na emigracji, w wywiadzie udzielonym Maciejowi Pieczyńskiemu dla tygodnika “Do Rzeczy”, stwierdził, że do Kołomojskiego w areszcie nie jest do niego dopuszczana pomoc medyczna, w efekcie czego stracił on prawie wzrok. Pomimo że nie uważa go za postać krystaliczną to nie uważa tego za sprawiedliwość, a za represje. Obecnie sam Kołomojski wypowiada się podczas rozpraw sądowych na temat obecnej afery korupcyjnej na Ukrainie.
Odwet oligarchy
Uaktywnienie się Kołomojskiego w tejże sprawie wskazywać może na fakt chęci wzięcia odwetu za własne krzywdy, których doznaje on ze strony ukraińskiego przywódcy. Biuro prezydenta Ukrainy stawia właśnie taki wniosek gdy słyszą jak Kołomojski mówi, że niedługo nastąpi koniec Żełeńskiego. Zbieżność czasowa sprawiła, że dzień przed ujawnieniem całej afery korupcyjnej Kołomojski był widziany w NABU, a po wizycie zapowiadał właśnie koniec Żełeńskiego, tryskając przy tym humorem. Otoczenie Żełeńskiego twierdzi, że Kołomojski miał przekazać śledczym materiały tyczące się Mindycha, a być może i samego Żełeńskiego. Istnieją także opublikowane nagrania, które wskazują na bliskie relacje aresztowanego oligarchy z Mindychem. Na nagraniach Kołomojski miał go przez Skypa instruować.
Mindych kozłem ofiarnym, dobrym człowiekiem, a zarazem idiotą
Timur Mindych, współwłaściciel Kwartału 95 w opinii Kołomojskiego jest kozłem ofiarnym, a za miliardowymi defraudacjami miałby stać sam Żełeński. Dlatego też celowo wystawia się na przód zbiegłego do Izraela biznesmena. Wręcz nawet miał go nazwać “dobrym facetem”, który nie ma nic wspólnego z całym procederem. Stwierdził także w zupełnie innych zeznaniach w sprzeczny sposób, że Mindych to nie jest nawet szczyt piramidy ani mózg całej operacji. Nazwał go idiotą, pytając jakim on może być szefem mafii? To w jego opinii niemożliwe, gdyż nie ma do tego zdolności intelektualnych, aby móc kierować tak rozbudowanym układem. Ucieczkę jego tłumaczył obawą o pozbawienie go życia przez organizatorów korupcyjnego procederu.
Walki frakcyjne czy dużo poważniejsza prawda?
To że afera może mieć poważniejszy charakter, a Kołomojski próbuje takimi oświadczeniami wrócić do gry. Jeden z deputowanych Wierchownej Rady Żelezniak stwierdził, że szef biura Żełeńskiego Adriej Jermak pojawiać się ma na nagraniach Minchycha. W śledztwie występuje jako “Alibaba”. Miał on organizować prześladowania NABU i SAP latem tego roku. Szef SAP Klimenko “Alibaba” po wybuchu skandalu prowadził narady z SBU, by zatrzymać NABU oraz ukarać detektywów. Musiał on więc wiedzieć o całej aktywności w biurze Cukermana oraz w mieszkaniu Mindycha zdaniem Żelezniaka. Wątpi on również w to, że Żełeński odważyłby się na krok polegający na zwolnieniu Jermaka ze stanowiska.
Były więzień polityczny ujawnia
Ciekawych rewelacji, które mogą potwierdzać oskarżenia Kołomojskiego oraz deputowanego Rady dostarcza więzień polityczny Żełeńskiego, lider inicjatywy anty-Sorosa na Ukrainie Aleksander Dubinski, o którym również wspominał w Arestowicz w wywiadzie z Maciejem Pieczyńskim. Informuje na swoim koncie na platformie X, że wedle śledztwa NABU, system “czarnej gotówki” zarządzany przez Mindycha miał finansować budowę luksusowych domów dla Żełeńskiego oraz Jermaka w zamkniętej spółdzielni mieszkaniowej znanej jako “Dynastia”. Zadaje on więc pytanie “skoro tajny fundusz Mindycha finansował prywatne osiedla dla Zełenskiego i Jermaka, to jakich dalszych dowodów potrzebujemy, że ten duet władzy nie tylko wiedział o przestępczych działaniach Mindycha, ale także aktywnie ich chronił?”. Same sankcje nałożone na Mindycha i Cukermana mają więc być bez znaczenia, jeśli obydwaj uciekli do Izraela, w którym przebywa także siostra Mindycha oraz co ciekawe rodzice Żełeńskiego. Potwierdza tym samym fakt, że obecnie mówi się o mało znaczących zdarzeniach, gdyż jego zdaniem “jeśli Czernyszow wraz z Hałuszenko i Hrynczukiem nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i nie zostaną osadzeni w areszcie tymczasowym, cała ta sprawa pozostanie jedynie politycznym teatrem”. Wygląda to więc na aferę, w której może dojść do ostrych walk o władzę i prób odwrócenia uwagi od głównych aspektów całej afery, polegającej na uciszaniu tych, którzy wiedzą o wiele więcej, a wysuwaniu na fasadę współwinnego, który siedzi już w bezpiecznym miejscu i nie był odpowiedzialny za najważniejsze sprawy, które jak się okazuje z tych zeznań sięgają najważniejszej osoby w państwie, co nie podoba się również zagranicznym politykom, mającym coraz większe wątpliwości, czy w takim wypadku należy nadal wspierać Ukrainę. A to także rodzi u niektórych obawy, że to może oznaczać ostateczne pogrzebanie szans Ukrainy w wojnie z Rosją.




