Niemcy liderem “dołka” wśród największych krajów

Karol Nawrocki przemawia podczas sesji ONZ o gotowości Polski do obrony

Niemcy będące w wyobrażeniu wielu euroentuzjastów mityczną “lokomotywą”, ciągnącą Unię Europejską do przodu okazują się być na samym końcu listy wzrostu gospodarczej wśród największych krajów. Zaczynają one dzielić los takich krajów jak Francja z długiem wynoszącym 3,3 bln euro oraz Wielkiej Brytanii, która ma zadłużenie w wysokości 3 bln funtów. Berlin zmaga się natomiast z problemem, który objawia się w taki sposób, że Bundestag zatwierdził rekordowy budżet na 2025 r. w wysokości 503 mld euro. Jednak duża jego czego część zostanie przeznaczona na pokrycie rosnących deficytów. Wydatki wzrosły o 4 proc. W przyszłym roku wynieść one mają 530 mld euro. Nowy planowany dług ma wynieść natomiast 140 mld euro.

Nie tylko rząd będzie w kłopotach

Do rządu dołączą także gminy, które również będą miały problemy z ogromnymi deficytami, a to tylko pogłębi kryzys. Mówi się o tym, że brakuje reform. Inicjatywy dotyczące pomocy społecznej są zablokowane. Nie udały się także rozmowy na temat tego aby zaostrzyć warunki wsparcia społecznego. Do tego zarzuca się, że koalicja rozszerza rolę państwa w gospodarce, wypierając zarazem sektor prywatny. Wzrost wydatków oraz długów może w tym przypadku doprowadzić do niestabilności finansowej, a to doprowadzi do zderzenia się z realiami.

Spadek nastrojów

Niemcy mają być zupełnie bez planu i tkwić gospodarczo w XX w. Spadł główny indeks, który miał wyprzedzać koniunkturę w Niemczech. Do tego dochodzą cła USA oraz silniejsze euro, które wpływa na gorsze zyski z eksportu. “Wydaje się, że nadzieja, iż nowy rząd i bodźce fiskalne wreszcie wyprowadzą gospodarkę z niekończącej się stagnacji, zniknęła”. Taką opinię wyraził ekspert ING Carsten Brzeski. Wsparcie fiskalne w postaci 500 mld euro na inwestycje oprócz tego, że jest znaczące, to jednak nie będzie szło razem z reformami. Ekspert twierdzi, że może to nie wzmocnić także w sposób strukturalny niemieckiej konkurencyjności. Dlatego też mówi się o tym, że Merz znajduje się w makroekonomicznym modelu biznesowym z XX w.

Trzeba stąd wyjeżdżać

Wolgang Munchau napisał książkę “Kaput. Koniec niemieckiego cudu gospodarczego”. On także twierdził, że Niemcy tkwią mentalnie w XX w. Przekłada się to na to, że “Niemcy, kiedyś uosobienie zachodniego dobrobytu, to dziś coraz częściej wykpiwany kraj faksu i kiepskiego internetu”. Po raz pierwszy od 2008 r. więcej osób wyjechało z Niemiec do innych krajów, niż do Niemiec przyjechało. Dotyczy to także Polaków. Takie dane opublikował niemiecki urząd statystyczny. W przypadku Polaków taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz od 25 lat. A to jest właśnie sprawa gospodarczych problemów tego kraju. Wyolbrzymia się przy tym sprawy przestępczości czy też poziomu bezpieczeństwa. “Z Niemiec wyjechało w 2024 r. o blisko 9 tys. więcej Polaków, niż do tego kraju przyjechało. To oznacza, że saldo migracji jest ujemne po raz pierwszy w tym stuleciu”. Dotyczyć ma to także Rumunii oraz Bułgarii. Do tego dochodzą problemy z infrastrukturą oraz zmniejszająca się luka płacowa. Krótko mówiąc wielu tych, którzy przyjechali do Niemiec stwierdziło, że trzeba stąd wyjeżdżać. Być może bezpowrotnie, bo zapowiadane przez Merza starania o powrót na właściwe tory w gospodarce może trochę potrwać.

Dodaj komentarz

Related Post