Stereotypowe myślenie o pojęciu “zimna wojna”, w wyobrażeniu typowego mieszkańca tzw. Zachodu wiąże się ze skojarzeniem tego z historycznym okresem, który rozpoczął się od ogłoszenia w Fulton przez Winstona Churchilla powstania żelaznej kurtyny. Od tego czasu rozpoczęła się rywalizacja dwóch bloków politycznych, które rywalizowały ze sobą na polu politycznym, ekonomicznym, ideologicznym, a na przedpolach również militarnie. W ostatnich latach pojęcie to wróciło do użytku, gdy rozpoczęła się wojna na Ukrainie, będąca widoczną rywalizacją geostrategiczną Stanów Zjednoczonych z Rosją o panowanie nad Eurazją. Dla komentariatu oznaczało to powrót nowej zimnej wojny, choć wojna na przedpolach ukraińskich, oznaczać mogła dla niektórych groźbę eskalacji jej na Europą, a być może nawet i świat. Jednak wyznaczała ona, czy raczej rekonstruowała starą barykadę, wskazując że nie zmieniła ona swojego usytuowania.
Istota sporu
Zachary Basu na portalu Axios określa obecne wydarzenia dziejące się między Europą, a Stanami Zjednoczonymi jako działania wojenne. Oficjalną polityką USA stały się spory o wolność słowa, Ukrainę oraz masową imigrację. Osią sporu była kara nałożona na platformę X przez Unię Europejską, co w odpowiedzi wiązało się z nazwaniem Unii Europejskiej geopolitycznym złoczyńcą. Rozpoczęła się więc zimna wojna werbalna, gdzie Trump nazywa państwa europejskie słabymi i rozpadającymi się. Inny werbalny spór dotyczy rozmowy o przyszłości Ukrainy oraz bezpieczeństwa Europy. Rozgorzał więc spór o wolność słowa na X, choć Marco Rubio rozwinął to do ataku na wszystkie platformy technologiczne ale również i naród amerykański. Ted Cruz wezwał do nałożenia sankcji na Unię Europejską aby odwrócić ten trend. Autor nazwał to typową eskalacją dla przeciwników Stanów Zjednoczonych. Ten spór jak zaznacza autor wynika z określenia Unii Europejskiej w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego jako dławiącej się regulacjami oraz podważającej procesy demokratyczne.
Wypowiedzenie politycznej wojny Unii
W oskarżeniach chodzi o wspieranie masowej imigracji, co wywołać miało zmiany demograficzne dzięki otwarciu granic. Natomiast Unia próbuje uciszać krytyków, którzy ostrzegają przed konsekwencjami tego. Dodatkowym polem sporu było wspieranie przez amerykańskich polityków, tzw. skrajnie prawicowych partii, czyli tych które na tego typu politykę europejską się zwyczajnie nie zgadzają. Elementem sporu Europy z Amerykanami jest też punkt w strategii amerykańskiej dotyczący tego aby wspierać w Europie opór poprzez jego pielęgnację jako lekarstwo na wymazywanie Europy. To wzbudza naturalny sprzeciw elit europejskich. Na taką ingerencje oburzył się Antonio Costa, przewodniczący Rady Europejskiej. Powiedział on, że nie może sie zgodzić na groźby ingerencji w demokratyczne życie Europy. Josep Borell nazwał to politycznym wypowiedzeniem wojny Unii. Trump miałby chcieć białej Europy, podzielonej na narody, która by była podporządkowana jego żądaniom i preferencjom wyborczym.
Ku zadowoleniu Rosji
Jako że w ostatnim czasie barykada była rozwinięta na wschodnich granicach Polski oraz Ukrainy, to wiadomym było że zadowolić mogło to Europę, gdyż Stany Zjednoczone dosypywały pieniędzy Ukrainie w wojnie z Rosją, dostarczając do tego pełno sprzętu wojskowego. Przesunięcie barykady, która ustawiona została między Stany Zjednoczone, a Unię Europejską powoduje, że tym razem zadowolona z tego może być ku niezadowoleniu autora Rosja. Wszystko z powodu tego, że strategia zakłada nie rozszerzanie sojuszu w nieskończoność oraz podważa wiarygodność niektórych sojuszników ze względu na to, że następują u nich zmiany demograficzne. Rosja i Stany Zjednoczone do tego są zgodnie sceptyczne co do sił oraz możliwości Europy. Trump jednak nie bierze jako wroga całościowo Unii Europejskiej, zauważając kraje, które nie sprzeniewierzyły się wartościom, doceniając w związku z tym Węgry, Polskę, Austrię oraz Włochy. W aktualizowanej, niepublikowanej strategii bezpieczeństwa Stany Zjednoczone chciałyby te kraje odciągnąć od Unii Europejskiej, co może być również powodem narastania zimnej wojny. Pytanie czy polskie elity polityczne zrozumieją to i będą chciały zerwać ze starym porządkiem orientując się na inne, przyszłościowe kierunki czy też pozostać po stronie zasiedziałej i stęchłej, skostniałej od przepisów i sztywnych zasad Europy, która broniąc swojego bytu rozpaczliwie łamie zasady wolności i demokracji, których to wartości ponoć broni.




