Słowacko-chorwackie rozmowy

Słowacko-chorwackie rozmowy o dostawach gazu

Na marginesie innych zdarzeń jak zakończona wojna między Izraelem, a Iranem, szczyt NATO w Hadze czy też awantura z okazji wątpliwości związanych z liczeniem głosów w Polsce, prezydent Słowacji Peter Pellegrini spotkał się w Zagrzebiu z Zoranem Millanoviciem. Jako że Słowacja została bez stabilnych dostaw gazu, po tym jak wstrzymano je przez Ukrainę, po wygaśnięciu umowy, to prezydent przybył w celu rozmów o wykorzystaniu LNG, który mógłby być transportowany rurociągiem do Słowacji. A wcześniej przecież dostawy gazu zostały stabilne. Z drugiej strony mówił o zmniejszeniu zależności energetycznej czyli wpisał się w poprawność polityczną, nazywając w ten sposób dostawy taniego gazu z Rosji przez Ukrainę. Możliwym stanie się więc zwiększenie współpracy gospodarczej z Chorwacją, o co apelował właśnie prezydent Słowacji.

Duma z nieblokowania sankcji

Jak można się było dowiedzieć od prezydenta, pomimo polityki “pod prąd” premiera Roberta Fico, jego wizyty w Moskwie 9 maja oraz wcześniejszego zamachu na jego życie Słowacja nie blokował 17 wcześniejszych pakietów sankcji, gdyż jak powiedział Pellegrini “Słowacja to nie Węgry”. Choć obecnie zarówno Fico, jak Orban grożą zablokowaniem 18 pakietu sankcji. Powodem jest to, że oczekuje on stanowczych zobowiązań ze strony Komisji Europejskiej, które wiązały się z tym, że od 2028 roku miałby obowiązywać zakaz importu rosyjskiego gazu. Powiedział on Ursuli von der Leyen, że “jeśli nie zostaniemy skrzywdzeni tą decyzją, jeśli zostanie nam zagwarantowana wystarczająca ilość gazu w dobrej cenie, jeśli nasze opłaty za tranzyt zostaną pokryte i jeśli ktoś zapłaci za potencjalną przegraną sądową z Gazpromem – tylko wtedy będziemy usatysfakcjonowani”. Czyli możliwe że wtedy i tak zaakceptuje on kolejny pakiet sankcji. Tego typu gwarancje wynikają z tego, że region trapią wysokie ceny energii, co staje się głównym problemem eliminującym kraje znajdujące się na tym obszarze.

Większe wydatki na obronność

Obydwaj przywódcy zadeklarowali większe wydatki na zbrojenia w ramach członkostwa w NATO, chcąc to pogodzić z uniknięciem nadmiernych podwyżek cen. Prezydent Chorwacji w związku z tym powiedział, że “wydatki na obronę, te pięć procent nominalnego PKB, same w sobie nic nie znaczą. Nie powinno się mówić o procentach, ale o możliwościach. (…) Powiedziałem to na szczycie NATO i rozmawiałem, bez pochlebstw, z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem, że koszt uzbrojenia powinien być utrzymywany na niskim poziomie, aby nie było tak drogie”. Do tego przypomniał, że “Chorwacja praktycznie przekazała Ukrainie 35 czołgów, a my praktycznie nic nie dostaliśmy w zamian, od Niemiec dostaliśmy okruszki”. W przeciwieństwie do Polski, która pęka z dumy z powodu zakupów czynionych za granicą, słowacki prezydent powiedział że należy przede wszystkim postawić na rodzimy przemysł i rozwijać rodzime zdolności. Z drugiej strony zachęcał do rozmów z przedstawicielami Federacji Rosyjskiej aby doprowadzić jak najszybciej do zawieszenia broni oraz zwiększenia roli Europy w rozmowach, co raczej jest czymś niewykonalnym patrząc na to jak traktowana jest słaba Europa. Oprócz tego okazuje się, że Słowacja ma zamiar współpracować z Chorwacją w takich dziedzinach jak energetyka jądrowa, infrastruktura e-mobilności czy też energia odnawialna oraz staje się inwestorem w przemyśle kolejowym, wchodząc na chorwacki rynek w produkcji wagonów. Wynika to z chęci tego aby nie być tylko w Chorwacji turystami.

Dodaj komentarz

Related Post