Chiny ogłosiły zamiar kontroli eksportu metali ziem rzadkich, co może wstrząsnąć wszystkimi, którzy mieli zamiar wykorzystywać je do celów nie będących zbieżnymi z interesami Chin na różnych płaszczyznach. Od czwartku zaczęła się więc kontrola kolejnych pięciu metali. Kolejnymi oprócz poprzednich siedmiu są korb, erb, tul, europ oraz iterb. Wspomniane ograniczenia zostały wprowadzone przed kolejną rundą negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi, będące jednym z instrumentów nacisków na swojego głównego, handlowego rywala.
Sprzęt oprócz metali
To wyraźny sygnał Chin, że teraz od nich będzie zależeć obrót czymkolwiek co należy do nich, a także używanie tego do produkcji rzeczy, które mogą mieć cele sprzeczne z choćby z bezpieczeństwem Chin. Kraj Xi Jinpinga nałożył bowiem także ograniczenia na eksport specjalistycznego sprzętu technologicznego, wykorzystywanego do rafinacji ziem rzadkich. Zagraniczne firmy będą musiały uzyskać pozwolenia od Pekinu w przypadku chęci eksportowania magnesów ziem rzadkich oraz niektórych materiałów półprzewodnikowych, które zawierają co najmniej 0,1 proc. metali ziem rzadkich. W praktyce właśnie nie będzie można wyprodukować żadnej rzeczy bez wytłumaczenia się Chinom w jakim celu mają być wykorzystane metale ziem rzadkich. Od tego będzie zależało uzyskanie od Chin licencji.
Bezpieczeństwo narodowe jako fundament
Stany Zjednoczone już udowodniły, że ich instrumenty nacisku wobec Chin oraz Indii, mające poprawić bezpieczeństwo ekonomiczne ich kraju, okazały się nieskuteczne, bo nie spowodowały zmiany kierunków geoekonomicznych tych krajów, natomiast zaszkodziły konsumentom oraz przedsiębiorstwom w Stanach Zjednoczonych. “Chiny podały jako powód wprowadzenia nowych ograniczeń względy bezpieczeństwa narodowego”. Państwo Środka wzięło pod uwagę prosty fakt, że „produkty ziem rzadkich mają właściwości podwójnego zastosowania, zarówno cywilnego, jak i wojskowego. Wdrażanie kontroli eksportu tych produktów jest praktyką międzynarodową”. Powszechnym było zdaniem rzecznika chińskiego Ministerstwa Handlu, że zagraniczne organizacje bądź osoby fizyczne przekazywały bezpośrednio, bądź przetwarzały i przekazywały metale ziem rzadkich pochodzące z Chin na potrzeby wojskowe. W efekcie powstawały znaczne szkody, bądź bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego oraz interesów Chin, wpłynęło negatywnie na międzynarodowy pokój i stabilność i utrudniło wysiłki na rzecz nierozprzestrzeniania broni jądrowej.
Przydatne do produkcji broni
Jak przypomniano metale ziem rzadkich są wykorzystywane do produkcji różnego rodzaju sprzętu. Produkuje się na ich bazie samochody elektryczne, baterie litowo-jonowe, telewizory LED oraz obiektywy do aparatów fotograficznych. Jednak dla Stanów Zjednoczonych to kluczowy składnik do produkcji wszelkiego rodzaju broni. “Według think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), metale ziem rzadkich są wykorzystywane do produkcji myśliwców F-35, okrętów podwodnych klasy Virginia i Columbia, pocisków rakietowych Tomahawk, systemów radarowych, bezzałogowych statków powietrznych Predator oraz serii inteligentnych bomb Joint Direct Attack Munition”. Wreszcie produkuje się z nich półprzewodniki stosowane w AI.
Strategiczny ruch Chin
Jako największy producent metali ziem rzadkich wydobywają ich oni co najmniej 60 proc., a przetwarzają 90 proc. Za trzy tygodnie na szczycie AIPAC w Korei Południowej ma się pojawić Donald Trump, który ma się spotkać z Xi Jinpingiem. Spotkanie to odbędzie się pierwszy raz po sześciu latach. Strategiczny ruch Chin polega na tym, że w rozmowach będą one miały większy element nacisku na Stany Zjednoczone. “Ograniczając eksport, Chiny mogą przyspieszyć rozbudowę swojej siły militarnej w szybszym tempie niż Stany Zjednoczone”. Nie tylko ogranicza to możliwości produkcyjne Stanów Zjednoczonych w przemyśle militarnych, ale również wzmacnianie bazy przemysłowej ogólnie. Jako że ograniczenia mają wejść 1 grudnia, to obydwie strony mają czas na negocjacje. Chiny zdaniem wspomnianego rzecznika Ministerstwa Handlu “są gotowe zacieśnić komunikację i współpracę poprzez dwustronne i wielostronne mechanizmy dialogu w zakresie kontroli eksportu, promować zgodny z przepisami handel oraz zapewnić bezpieczeństwo i stabilność globalnych łańcuchów przemysłowych i dostaw”. Ograniczenia mogą więc uderzyć w amerykański import i Trump będzie miał co negocjować z Chińczykami.




