Niekontrolowany napływ obywateli Ukrainy do naszego kraju po lutym 2022 r. spowodował znaczne zwiększenie ich populacji w Polsce. Trzy lata po rozpoczęciu na Ukrainie Specjalnej Operacji Wojskowej przez wojska Federacji Rosyjskiej w Polsce z ochrony czasowej miało korzystać milion Ukraińców. Ważne pozwolenia na pobyt miało posiadać w lutym tego roku 1,55 mln osób. Obecnie zarejestrowanych miało być 992 tys. osób, które przybyły z Ukrainy. Zezwolenia na pobyt czasowy natomiast posiada 479 tys. Ukraińców. Na pobyt stały natomiast ma zezwolenie 100 tys. z nich. Jako że z tak otwartymi rękami witaliśmy ich ponad 3 lata temu, nie mogło to pozostać bez odpowiedzi z ich strony, ale nie w postaci okazania wdzięczności za udzieloną im pomoc, bo okazało się, że wcale takiej wdzięczności nie czuły, o czym informowały ukryte wyniki badań. Ukraińcy domagają się coraz mocniej swojej reprezentacji w polskim parlamenencie.
Pierwsza reprezentacja już za 2 lata?
Portal “Europejska Prawda” ma nadzieję, że już za 2 lata ukraińscy imigranci mogliby mieć własną reprezentację polityczną w sejmie. A to z tego względu, że “zakładając, że 70-80% Ukraińców, którzy otrzymali już długoterminowe zezwolenia na pobyt w Polsce, będzie chciało ubiegać się o polski paszport, daje to dziesiątki tysięcy chętnych w ciągu najbliższych pięciu lat”. I to właśnie miałoby być powodem aby domagać się tego aby miał kto ich w sejmie móc reprezentować. Co ciekawe nie musi to wcale zdaniem portalu być ktoś ukraińskiego pochodzenia ale polski polityk, który miałby sformułowaną propozycję dla tej grupy wyborczej.
Duży problem
Autorka artykułu na tym portalu ma jednak obawy, że może do tego nie dojść ze względu na “flirt prezydenta Nawrockiego z prawicą”. Chodzi w tym przypadku o zgodę w różnych kwestiach ze Sławomirem Mentzenem. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest do tego za tym aby wydłużyć okres pobytu na terenie kraju, który miałby uprawniać do ubiegania się o polskie obywatelstwo. Sam polski rząd również “już kilkukrotnie wypowiadał się na temat pomysłu wydłużenia okresu pobytu w kraju w celu uzyskania obywatelstwa”. Niby koalicja rządząca nie chce się zgadzać na prezydencki projekt, który miałby wydłużać okres przebywania na terenie kraju z trzech do dziewięciu lat, ale jak żali się autorka, “Tusk i spółka, ulegając wzburzonym nastrojom społecznym, przejęli prawicowy program i dokręcili śrubę”. Ma więc ona obawy, że “jeśli to się powtórzy, Ukraińcy znów znajdą się w niewoli polskiego konfliktu międzypartyjnego. A społeczność ukraińska nadal będzie musiała stawiać czoła sytuacji, która nie zapewnia jej politycznej ochrony praw”. Samo obywatelstwo nadano w latach 2023-2024 16 tys. Ukraińców. Głównymi problemami dla Ukraińców są te, że aby uzyskać takie obywatelstwo należy nieprzerwanie przebywać w kraju, co oznacza że wyjazdy z Polski przerywają taką możliwość automatycznie. Po drugie długo czeka się zarówno na kartę pobytu, bo ok. dziesięciu miesięcy, a na rozpatrzenie wniosku o obywatelstwo ponad sześć. Obawy autorki polegają więc również na tym, że oczekiwanie na obywatelstwo może się wydłużyć do 15-20 lat.
Pracować i milczeć
Redaktorka wykazuje duże niezadowolenie co do tego jak jej zdaniem traktuje się w Polsce przybyszy z Ukrainy. Podsumowuje ona to w ten sposób, że “Ukraińcy muszą pracować, płacić podatki i składki emerytalne, utrzymać pracę (bo bez niej stracą świadczenia rodzinne) i, nie daj Boże, nie narobić bałaganu. A także – nie ujawniać swoich oczekiwań i standardów poszanowania praw. Czyli być użytecznym i milczącym”. Nawiązała ona w ten sposób, do zmiany prawa, która jak twierdzi jest w myśl zasady “uchodźcy nie powinni domagać się wsparcia, lecz przyczyniać się do rozwoju gospodarki”. Do tego nie podobało jej się, że z powodu wykroczeń administracyjnych na koncercie Maxa Korża deportowano grupę obywateli Ukrainy z Polski. Obawy polskich obywateli o to, że oprócz wsparcia Ukrainy co najmniej dziesiątkami miliardów złotych od lutego 2022 r., umożliwienia im penetracji naszego kraju przez ich kapitał, może nas czekać fakt zasiadania polityków, którzy uzyskali obywatelstwo polskie, w sejmie mogą jednak być na wyrost. Spór partyjny polskich polityków może spowodować, że będzie to ze szkodą dla tych, którzy chcą nasz kraj traktować jako drugi dom i prędzej może się skończyć że zrazimy do siebie wielu Ukraińców, którzy zrezygnują z ubiegania się o obywatelstwo, a co za tym idzie móc uczestniczyć w wyborach i posiadać w sejmie swoich reprezentantów, którzy mieliby ułatwiać im różne sprawy, bądź też choćby zaspokajać im różne ich roszczenia o co była największą obawą. Zamiast więc być może racjonalnej polityki, która byłaby przejawem zwykłej ostrożności polska kłótliwość oraz złośliwość może okazać się w tym przypadku w pewnym sensie zbawienna dla kraju, który i tak ustąpił Ukrainie w bardzo dużej liczbie spraw.




