Komitet Noblowski ogłosił, że laureatem tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla została Maria Corina Machado. Media głównego nurtu budują jej legendę jako “żelaznej damy” Wenezueli, liderki opozycji, która do tego miała się rzekomo ukrywać, bo wiadomo że na każdym rogu w “globalnej wiosce” miał na nią czyhać osobiście prezydent Wenezueli Nicolas Maduro. Uzasadnienie na platformie X, które zamieścił Komitet Noblowskie brzmiało: “za jej niestrudzoną pracę na rzecz promowania praw demokratycznych narodu Wenezueli i za jej walkę o sprawiedliwe i pokojowe przejście od dyktatury do demokracji”.
Schizofreniczne uzasadnienie
Przewodniczący Komitetu Noblowskiego Jorgen Watne Frydnes podsumował, że nagroda miała trafić do odważnej i oddanej obrończyni pokoju. Frydnes użył metafory, która miała podkreślić rzekomą wyjątkowość tej kobiety, mówiąc o niej, że “podtrzymuje płomień demokracji pośród narastającej ciemności”. Michelle Ellner na portalu “Venezuela Analyzis pisze “jeśli to jest to, co uznajemy za pokój w 2025 roku, to sama nagroda straciła wszelką wiarygodność. Jestem Wenezuelczykiem-Amerykaninem i doskonale wiem, co reprezentuje Machado”. Nazwał ją uśmiechniętą twarzą waszyngtońskiej machiny zmiany reżimu. Do tego popierała ona sankcje, prywatyzację oraz zagraniczne interwencje przebrane za demokrację. Przypomniał do tego, że wzywała ona do interwencji w Wenezueli samego Benjamina Netanjahu, aby ten pomógł wyzwolić Wenezuelę. Tak samo jak domagała się sankcji wobec własnego kraju. Stwierdził, że “Machado poświęciła całe swoje życie polityczne propagowaniu podziałów, podważaniu suwerenności Wenezueli i odmawianiu jej obywatelom prawa do godnego życia”.
Gdy opadną maski
Zeskrobując złotko, którym okraszone są entuzjastyczne wiadomości na cześć wenezuelskiej noblistki, można także piórem Ellnera spowodować opadnięcie maski w demokratycznych barwach, aby móc odsłonić prawdziwe jej oblicze oraz zweryfikować realne “dokonania” w dziedzinie tej idei jak i w sprawie walki o pokój. Jej kariera zaczęła się od udziału w krótkim obaleniu Chaveza w 2002 r., podpisaniu Dekretu Carmony, który unieważnił konstytucję i rozwiązał z dnia na dzień wszystkie instytucje publiczne. Domagała się interwencji ze strony Waszyngtonu. Pochwalała groźby Trumpa wobec Wenezueli. Sankcje które pochwalała mogły przecież uderzyć w ten już i tak mocno nadwyrężony przez poprzednie sankcje kraj, mające możliwość mocniej zdołować chorych, ubogich i klasę robotniczą. Współtworzyła “rząd tymczasowy” ergo marionetkowy za granicą, którego wspierała samozwańczy prezydent. Chciała ponownie otworzyć ambasadę Wenezueli w Jerozolimie, co byłoby poparciem wobec Izraela, który dokonuje ludobójstwa na Palestyńczykach. “Teraz chce oddać ropę, wodę i infrastrukturę kraju prywatnym korporacjom. To ten sam przepis, który w latach 90. uczynił z Ameryki Łacińskiej laboratorium neoliberalnej nędzy”.
Część globalnego sojuszu faszyzmu, syjonizmu, neoliberalizmu
Po śmierci Hugo Chaveza, próbowano wykorzystać ten czas do tego aby ponownie przejąć kontrolę nad krajem dzięki sterowanym zza granicy protestom. Rok po śmierci legendarnego przywódcy Machado uczestniczyła w kampanii opozycyjnej La Salida, która miała na celu do eskalacji protestów. Organizowano barykady w celu paraliżu kraju i obalenia rządu. “Ulice blokowano płonącymi śmieciami i drutem kolczastym, podpalano autobusy przewożące pracowników, a osoby podejrzane o przynależność do ruchu chavistowskiego bito lub zabijano. Atakowano nawet karetki pogotowia i lekarzy. Niektóre kubańskie brygady medyczne niemal spłonęły żywcem. Budynki publiczne, food trucki i szkoły zostały zniszczone. Całe dzielnice były zakładnikami strachu, podczas gdy liderzy opozycji, tacy jak Machado, wiwatowali z boku i nazywali to oporem”. Dlatego też autor artykułu nie nazywa jej symbolem postępu oraz pokoju lecz częścią globalnego sojuszu faszyzmu, syjonizmu i neoliberalizmu. Podsumował to, że nagroda jest pluciem w twarz realnym bojownikom o pokój czyli palestyńskim medykom, którzy wydobywają ciała spod gruzów, dziennikarzom którzy ryzykują tam życie, czy też pracownikom humanitarnym, którzy płynęli Flotyllami, mającymi przełamać oblężenie. Przed tymi jednak Komitet Noblowski zamyka drzwi i głuchy jest na realne działania, natomiast hołduje działaniom tych, których praktyka sprzeczna jest z jakimikolwiek przejawami demokracji czy też pokojowego działania.




