Ana Maldonado udzieliła wywiadu portalowi Venezuelanalyzis, w którym tłumaczy dlaczego tak bardzo Stany Zjednoczone są zdeterminowane wobec stłamszenia Wenezueli. Przeprowadzająca z nią wywiad Cira Pasqual Marquina zapytuje się jej najpierw jak odbiera ona nową eskalację imperializmu? Cytuje ona prezydenta Maduro, który uważa, że reakcją powinno być maksymalne przygotowanie. Połączyć należy czujność ze spokojem, kontynuować codzienne życie oraz obronić pokój sprawiedliwością społeczną. I ludzie rzeczywiście kontynuujące swoje codzienne życie w normalny sposób. A wszystko dzieje się dlatego, że istnieje świadomość, że stała jest strategia Ameryki wobec Wenezueli, a jest nią wojna hybrydowa. Ludzie natomiast są czujni, gdyż zagrożenie jest realne. Ludzie jednak również są doświadczeni i zorganizowani. Ludzie są też świadomi, że są w stanie bronić Rewolucji z jednością i dyscypliną.
Skoordynowane fronty długotrwałej wojny hybrydowej
Wenezuelska socjolożka wskazuje jak przez ostatnie ponad 20 lat amerykański imperializm pokazywał swoją twarz w Wenezueli. Kampania przeciwko Wenezueli wedle jej opowieści rozpoczęła się w 2002 r. poprzez zamach stanu i bohaterską kontrofensywę ludu, która przywróciła demokrację. Następnie przypomina ona o sabotażu naftowym, najeździe najemników oraz globalnych kampaniach reklamowych przeciwko demokracji wenezuelskiej. Nowy długotrwały okres agresji rozpoczął się w 2013 r. po śmierci Chaveza. Starano się udowodnić, że Maduro to nie Chavez i zdemoralizować chavistowską bazę społeczną, twierdząc że projekt bolivariański nie przetrwa utraty Comandante. Okazało się, że obawy były niepotrzebne. W związku z tym USA nie chciało pozwolić na kontynuację rewolucji boliwariańskiej. Dlatego też od 2014 r. opozycja prowadziła najróżniejsze kampanie, w której uczestniczyła również obecna laureatka pokojowej nagrody Nobla. Skończyło się to kryzysem gospodarczym w 2016 r., który trwa do dzisiaj. Ma on na celu doprowadzenie do celowych niedoborów, a życie codzienne nie do zniesienia. Maldonado wspomina również o dziesiątkach tysięcy ofiar. Następnie opozycja urządzając faszystowską przemoc na ulicach. Było też samoogłaszanie się przez Juana Guido prezydentem Wenezueli, “Bitwa o mosty”, przerwy w dostawie prądu, a także Operacja Gideon, która miała na celu obalenie Maduro, a o której opowiedział ostatnio Jordan Goudreau, były żołnierz Zielonych Beretów. To właśnie były skoordynowane fronty długotrwałej wojny hybrydowej, w której łączono agresję polityczną, psychologiczną, ekonomiczną i militarną.
Skuteczna reakcja rządu
Podaje ona skuteczne przykłady reakcji rządu na te kryzysy. Także zorganizowanie się ludzi miało na to duży wpływ. Gdy doszło do sabotażu elektrycznego w 2019 r. społeczności same się zorganizowały aby zapewnić dostęp do wody oraz podstawowych potrzeb, a operację Gideon pokonali Ci rybacy, których teraz się atakuje w południowych Karaibach. Ludzie również zaciągają się do Boliwariańskiej Milicji oraz przygotowują się zbiorowo. Są więc gotowi do obrony ojczyzny. Jednak imperializm jak wskazuje Maldowano dotyka także Haiti, które jest w stanie oblężenia i jest karane za rewolucję sprzed ponad dwóch wieków. Anagażuje się w to gangi z Dominikany. Inną ofiarą jest Portoryko poprzez kapitalistyczne wywłaszczanie. Na wyspie mieszka ich 3 miliony, a w Stanach Zjednoczonych 5 milionów. Z blokadą od dziesięcioleci zmaga się również Kuba. Obecnie jednak powinno to budzić niepokój gdyż zmienia się polityka militarna Waszyngtonu. Oprócz całego sprzętu stacjonuje w okolicach 10 tys. żołnierzy amerykańskich. Jest to powrót do Doktryny Monroe w jej opinii. Cytuje ona Donalda Trumpa, który powiedział “Po co płacić za wenezuelską ropę, skoro możemy ją po prostu wziąć?”.
Pozbawić nie tylko ropy
Socjolożka tłumaczy w wywiadzie, że Stany Zjednoczone oprócz przejęcia ropy dążą również do pozbawienia ich suwerenności, zniszczenia przykładu, który reprezentują. Jeśli bowiem ich projekt się powiedzie, to zainspiruje cały kontynent. Twierdzi ona że od Kanady po Patagonię ludzie walczą o wyzwolenie, a rewolucja boliwiariańska stanowi przykład że można to osiągnąć. Chodzi więc nie tylko o grabież zasobów ale zniweczenie demokracji partycypacyjnej. Szczególnie że od 2021 r. Wenezuela odnotowuje ponowny wzrost gospodarczy, wzmocnienie komun i władzy ludu. Obawa jest więc o wiele szersza w Stanach Zjednoczonych. Dotyczy wizji tego, że nie tylko narody Ameryki Łacińskiej ale i Stanów Zjednoczonych będą czerpać inspirację z ich doświadczeń. Hasło “MAGA” oznacza w jej rozumieniu przyznanie się do upadku. Elity tego kraju chcą odzyskać utracone pozycje. Podziały w Stanach Zjednoczonych na neokonserwatystów, syjonistów i blok MAGA nie przeszkadzają w tym aby się w jednym punkcie spotkać – jest nim pogląd na to, że wojna jest opłacalna. Kluczowy dla podtrzymania gospodarki jest kompleks militarno-przemysłowy. Wygrywa tu dwupartyjny konsensus, że wojna to biznes. Dlatego też Maduro ostrzegał przed wywołaniem incydentu na kształt tego w Zatoce Tonkińskiej, gdyż agresja jest napędzana ekonomicznym imperatywem zasilania machiny wojennej.
Bycie chavistą to bycie antyimperialistą
Z końcowej części wywiadu wyraźnie widać, że największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych jest poziom świadomościowy mieszkańców Wenezueli, który byłby praktycznie niemożliwy do wykorzenienia. Rewolucja boliwariańska antyimperialistyczna, którą ogłosił Chavez w 2004 r. miała od zawsze charakter antyimperialistyczny i suwerenny, ale jak udowadnia wywiad sam Bolivar taki był. Ostrzegał przed tym, że Stany Zjednoczone zdają się być przeznaczone przez opatrzność do nękania Ameryki nędzą w imię wolności. W ich rewolucji żyje właśnie zdaniem socjolożki ten duch. Sam Chavez ożywił antyimperialistyczne dziedzictwo w 1977 r. poprzez powołanie Ludowej Armii Wyzwolenia. Wtedy już te zasady były przewodnie. W znanej błękitnej książeczce nakreślił wizję suwerenności i godności. Sam Maduro nazwał książeczkę historycznym kompasem, który wskazuje na konieczność manewru aby osiągnąć cel czyli obronę suwerenności oraz odrzucenie imperialnej dominacji. Bycie imperialistą to odmowa oddania zasobów, obrona ich tożsamości, godności oraz istoty istnienia. “Elity imperium nie mają żadnego miejsca, chcą, aby świat należał do nich. My natomiast definiujemy się poprzez przynależność do ziemi, do pueblo i do historii”, jak wyjaśniła w wywiadzie Maldonado. Częścią wojny jest więc choćby próba wymazania słowa “Boliwarianie” w 2002 r. Stawia ona wniosek, że bycie chavistą oznacza bycie antyimperialistą, wskazując na koniec na uznanie Palestyny, popieranie Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej czy wspierania materialnego Haiti. Antyimperialistyczny Chavez kieruje więc Wenezuelczykami poprzez swoje dziedzictwo.




