Ana Esther Ceceña to meksykańska ekonomistka i analityczka geopolityczna. W swoim wywiadzie udzielonym portalowi Venezuela Analysis wyjaśnia obecnie kulisy imperialnej polityki Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli, zahaczając także o wątek palestyński. Twierdzi ona zapytana o wskrzeszenie doktryny Monroe’ a przez Amerykę, że aby stawić czoła swoim strategicznym wrogom, musi ona kontrolować kontynent amerykański. Ci główni wrogowie to Rosja, Chiny, Korea Północna, Iran oraz podmiot niepaństwowy czyli Al-Kaida. “Ameryka Łacińska, ze swoimi zasobami naturalnymi i atutami geograficznymi, w tym względną odizolowaniem, zawsze była centralnym punktem amerykańskiej strategii wojskowej”.
Zmiana układu sił – wrogowie już tu są
Na samym kontynencie jednak już trzech z pięciu wrogów poszerzyło swoje wpływy ku niezadowoleniu Stanów Zjednoczonych. “Chiny zawierają szeroko zakrojone umowy handlowe i inwestują w infrastrukturę z większością krajów na półkuli, budując porty i ustanawiając szlaki handlowe. Chiny są już obecne, rywalizując na podwórku USA”. Rosja zapewnia wsparcie militarne Wenezueli oraz Kubie. Do tego technologie rosyjskie są bardziej zaawansowane, szybsze tańsze oraz bardziej wydajne od amerykańskich. Kluczowe jej zdaniem są powody ekonomiczne. Stany Zjednoczone nie są w stanie utrzymać się bez ropy naftowej, minerałów oraz siły roboczej z Ameryki Łacińskiej. W celu możliwości reprodukowania się potrzebuje nowych przyczółków i dostępu do zasobów regionu.
Wenezuela z wojowniczym narodem największym problemem
Stany Zjednoczone w jej opinii przygotowują się na wiele scenariuszy. Jak dodała: “Rozmieszczenie sił wojskowych wokół Wenezueli ma strategiczne znaczenie dla kontroli międzynarodowych szlaków transportowych: stamtąd siły amerykańskie mogłyby przechwytywać statki i skutecznie nałożyć całkowitą blokadę, zarówno w kierunku wewnętrznym, jak i zewnętrznym, odcinając kraj od możliwości eksportu zasobów. Takie posunięcie miałoby katastrofalne konsekwencje dla gospodarki Wenezueli”. Dochodzi tutaj sprawa Essequibo i wydobycia tam ropy przez Exxon Mobil pomimo sporu terytorialnego Gujany z Wenezuelą. Ekonomistka sugeruje, że jednocześnie Stany Zjednoczone mogą dążyć do osłabienia zdolności produkcyjnych Wenezueli poprzez ataki na jej infrastrukturę przemysłową, czyli choćby same rafinerie. Sama Wenezuela jednak jest większym problemem niż ropa naftowa, gdyż “Wenezuela to suwerenny kraj z projektem transformacji i wojowniczym narodem”.
Projekt polityczny jako wyzwanie dla hegemonii
Meksykanka zaznacza w pytanie o ich projekt polityczny jako wyzwanie dla hegemonii Stanów Zjednoczonych mówi, że zasoby Wenezueli wykraczają poza ropę naftową. “Kraj ma złoto, dostęp do dorzecza Amazonki i strategiczną bliskość Kanału Panamskiego. Jednak najwspanialszym bogactwem Wenezueli jest świadomość jej mieszkańców”. Największy atut tego kraju to głęboka chavistowskość, świadomość geopolityczna oraz kolektywne zaangażowanie w obronę swoje suwerenności. Wojsko ma charakter ludowy, a nie inwazyjny. Ludzie wstępują do wojska świadomi, że chcą bronić suwerenności narodowej i dlatego też czują jedność z ludem. “Ta jedność między ludem a wojskiem jest integralną częścią szerszego projektu społecznego i politycznego, który wciąż wytycza własną, alternatywną ścieżkę”. Przytacza przykład komun i dlatego nigdzie nie ma większego poziomu autentycznej demokracji ludowej. “Wenezuela stanowi ogromne wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych, ponieważ jest nie tylko odporna, ale także inspirująca i może być zaraźliwa”. Oprócz tego nie jest ona izolowana i stanowi inspirację choćby dla Sahelu, współpracuje z BRICS.
Amerykański imperializm w obliczu kryzysu hegemonii
Potwierdza ona, że sam kraj dowodzony prze Trumpa zmaga się z poważnymi kłopotami. Kraj nie jest w stanie przywrócić produkcji, dolar amerykański nie jest globalną walutą. Chaotyczne działania Stanów Zjednoczonych wynikają więc z walki o globalne utrzymanie dominacji politycznej oraz militarnej. Oprócz tego Stany Zjednoczone tracą dominacją militarną. Dlatego też bezpośrednia inwazja na Wenezuelę jest wątpliwa, bo to by oznaczać miało pełnoskalową wojnę. Bardziej możliwe są więc operacje chirurgiczne. Dobre zorganizowanie się Wenezueli nie pozwala natomiast na to aby próbować porwać Maduro tak jak zrobiono to z Noriegą.
Ludobójstwo w Strefie Gazy w globalnym kontekście geopolitycznym
Sytuację w Strefie Gazy sytuuje ona w kontekście rywalizacji o kontrolę nad kluczowymi szlakami handlowymi ropy naftowej, surowców i towarów. “Kluczowym czynnikiem wyjaśniającym sytuację w Palestynie jest amerykańska propozycja utworzenia korytarza handlowego łączącego Indie z Morzem Śródziemnym przez Azję Zachodnią, mającego na celu przeciwdziałanie chińskiej Inicjatywie Pasa i Szlaku. Korytarz ten miałby przebiegać przez Izrael i, co za tym idzie, przez Strefę Gazy, co czyniłoby Strefę Gazy strategicznie ważną alternatywą dla Kanału Sueskiego”. Dodaje znany już fakt odkrycia złóż gazu u wybrzeży Gazy, co przekłada się na próbę ograniczenia granic wodnych aby można było te zasoby eksploatować, dlatego Brytyjczycy rozpoczęli eksploatację zasobów. Tu liczą się więc zasoby naturalne i geografia strategiczna. Wskazuje ona na powtarzalność tych samych aktorów, obecnych przy tych sprawach: “Wielkie korporacje i główne potęgi kolektywnego Zachodu, czyli USA, Wielką Brytanię, a czasami Francję czy Niemcy”. Izrael jako regionalna platforma służy do tego aby wykonywać brudną robotę. A przecież o tym mówił Friedrich Merz. Porusza ona także ważny strategicznie temat Sudanu. Umiejscawia także kraje te na mapie wspomnianej geografii strategicznej. Wnioskuje ona, że “patrząc na mapę zasobów ropy naftowej, widać wyraźny pas rozciągający się od Azji Środkowej do Azji Zachodniej przez Afrykę, aż do Wenezueli… A gdzie toczy się większość konfliktów? Wzdłuż tego korytarza. Wenezuela leży na zachodnim krańcu tego łańcucha”.




