Nie trzeba posiadać, wystarczy nie mieć długów

Oszczędzanie Polaków rośnie mimo podatku Belki

Jacek Przybylski w najnowszym numerze tygodnika “Do Rzeczy” wskazuje, że Polacy coraz częściej oszczędzają na emeryturę w IKE i IKZE. Wartość aktywów w PPK przekroczyła 9 sierpnia 40 mld zł. W osiem miesięcy przybyło 10 mld zł. Liczba uczestników PPK wzrosła o ćwierć miliona ludzi. Uczestnicy IKE oraz IKZE to w 2024 r. ponad 20,8 mln osób, a wartość aktywów 307,6 mld zł. Do tego dochodzi spadająca inflacja. Dzięki temu lokaty i rachunki pozwalają na niewielkie oszczędności, ze względu na wzrost siły nabywczej pieniądza. Jednakże zysk pomniejszany jest podatkiem Belki, który za rządów Leszka Millera, kontynuującego neoliberalny kurs koalicji AWS-UW dbał o to aby Polacy nadal byli z ekonomicznym uścisku i przypadkiem za dużo nie oszczędzili. Opodatkowane są więc zyski z lokat bankowych, kont oszczędnościowych czy papierów wartościowych. Miał on być podatkiem tymczasowym do czasu poprawy finansowej kraju. A przecież tylko 7 proc. Polaków oszczędza jakiekolwiek pieniądze. I dlatego kolejne rządy wraz z obecnym dba o to aby przypadkiem Polakom nie zaczęło się bardziej powodzić.

OKI jako alternatywa

Osobiste Konto Inwestycyjne miałoby zdaniem ministra finansów Andrzeja Domańskiego promować oszczędzanie i wspierać polski rynek kapitałowy. Wszystko do kwoty 100 tys. zł, ale jedynie 25 tys. można będzie trzymać na lokatach lub obligacjach skarbowych. Jednak wyliczenia, które zaprezentował minister finansów, wskazujące na potencjalne zyski przy stopach zwrotu na poziomie 5 proc. są śmieszne i nie będą zachęcać do oszczędzania jeśli przy najwyższej stopie zwrotu oszczędności miałyby wynieść 1900 zł. Tak samo kapitalizacja polskiej giełdy wynosi zaledwie 20 proc. gdy w Europie wskaźnik przekracza 60 proc., a w Szwecji 170 proc. natomiast w Stanach Zjednoczonych 200 proc. Ciężko dopatrywać się w tym tylko przypadku, a raczej zdecydowanie kontynuacji świadomego działania. Nawet jak się przekroczy 100 tys. zł, to nie będzie trzeba płacić podatku Belki, ale i tak zapłaci się podatek od aktywów 0,8-0,9 proc., na dodatek bez względu na to czy się osiągnęło zysk czy też nie. Rozwiązanie z OKI może być korzystne dla drobnych ciułaczy bądź tych, którzy mają wysoką stopę zwrotu. Do tego rząd nie spieszy się z tym rozwiązaniem naturalnie. Powodem jest konieczność przygotowania się do tego banków oraz biur maklerskich, a także urzędów skarbowych. Autor stawia słuszny wniosek, że przy dobrej woli rządu dawno by zniesiono podatek Belki bądź wprowadzono kwotę wolną od daniny. W neokolonii to jednak nie jest możliwe, choć o tym już autor nie napisał. Wedle zacytowanego eksperta OKI miałoby tylko przesuwać środki od już oszczędzających niż realnie budować kulturę oszczędzania.

Polacy “wolni” od oszczędności

Pomimo zaklęć różnych wypowiadających się “ekspertów” mówiących o światowym fenomenie Polski, która się miała najszybciej rozwijać, osiągnąć niebywały sukces, to przyjrzenie się czemuś z bliska, poprzez zeskrobanie sreberka odsłania zupełnie inne realia. Tylko 25 proc. Polaków stać na bieżące wydatki i budowanie oszczędności. 49 proc. badanych deklaruje, że żyje od pierwszego do pierwszego. 17 proc. respondentów czasami brakuje pieniędzy pod koniec miesiąca, a 5 proc. zarabia zbyt mało i muszą pożyczać pieniądze bądź sięgać do poduszki finansowej. Zdaniem Santander Consumer Bank 35 proc. badanych Polaków krótkoterminowo odkłada pieniądze na wakacje i podróże, 17 proc. na remonty i wyposażenie mieszkania, 14 proc. na zdrowie. Długoterminowo najważniejsze jest odkładania na “czarną godzinę”, bo aż dla 42 proc. oraz na emeryturę. Tak uważa 19 proc. badanych. Wzrasta liczba oszczędzających, młodych ludzi z 78 proc. do 83 proc. oraz tych, którzy inwestują nadwyżki finansowe z 26 do 33 proc. Cnotą i symbolem sukcesu finansowego jest posiadanie oszczędności zamiast dóbr luksusowych dla dwóch trzecich Polaków w wieku 18 do 34 lat. Do tego z 54 do 59 proc. zwiększył się odsetek młodych ludzi, którzy utożsamiają sukces finansowy z brakiem długów i kredytów. Większym sukcesem są wysokie zarobki i posiadanie mieszkania. Przy kupowaniu luksusowych ubrań czy też egzotycznych podróżach młodzi Polacy nie uważają tego za życiowe osiągnięcia.

Po co mi te wszystkie rzeczy?

Pogląd na zbędność posiadania rzeczy jest już znany od starożytności. To Sokrates przechadzając się po rynku cieszył się, że jest szczęśliwy, bo nie potrzebuje tych wszystkich rzeczy, które tam są. I właśnie taką filozofię zaczynają wyznawać młodzi ludzie. Polega ona na “świadomym niekupowaniu”. Wdraża się w życie strategię doboru tzw. garderoby kapsułowej. Nabywa się ubrania ponadczasowe, odpowiednie na każdą okazję i opierającą się zmiennym trendom w modzie. Do tego kupuje się dobre jakościowo produkty z drugiej ręki i unika kupowania produktów polecanych przez influencerów. Rezygnuje się ogólnie z kolejnych ubrań czy też kosmetyków, biżuterii, gadżetów. Ogranicza się liczbę abonamentów streamingowych oraz rzadziej je się na mieście czy też bierze kawę na wynos. W walce z zakupoholizmem zaleca się odinstalowanie aplikacji zakupowych, rezygnację z subskrypcji newsletterów i śledzenia influencerów. To zdecydowanie ułatwia życie młodym w różnych aspektach, a przede wszystkim pozwala nie żyć od pierwszego do pierwszego.

Dodaj komentarz

Related Post