Zielona narracja się sypie

Donald Tusk podczas rozmów w Brukseli o zielonej rewolucji

W brukselskich kuluarach Donald Tusk miał mówić, że “zielona rewolucja” w sprawie zakazu produkcji aut spalinowych za 10 lat jest nie do realizacji, choć nie chodzi przecież o troskę, o byt obywateli krajów należących do Unii Europejskiej. Ci musieliby albo przerzucić się na droższe samochody elektryczne, bądź korzystać tylko z tych wypożyczanych. Ewentualnie przerzucić się na rowery czy też komunikację miejską. Premier Polski oraz były przewodniczący Rady Europejskiej stwierdził że to może wywrócić niejeden rząd w Europie. Taka sceptyczna wobec zielonego ładu narracja miała charakter koniunkturalny. Identycznie może wyglądać sprzeciw Dariusza Jońskiego, który twierdzi że od początku sprzeciwiał się tego typu polityce.

Tusk anuluje Morawieckiego

Przywódca polskiego rządu zrobił pierwszy krok przeciw zielonej narracji i wyrzucił do kosza “podatek Morawieckiego”. Polegać miał on na tym, że nabywca samochodu miałby uiszczać opłatę od śladu węglowego przy rejestracji samochodu. Sprawę tą skonsultował z minister Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Pretekstem do tego aby ludzie kupowali nowe i droższe samochody, bądź nie jeździli tańszymi, sprawnymi ale starymi było w tym przypadku to, żeby ograniczyć import samochodów do Unii Europejskiej, w tym do Polski. Gdy taki starszy samochód nie spełniał norm w zakresie spalin to wtedy trzeba by było płacić właśnie przy rejestracji samochodu. Zamiast więc tego podatku, zamieniono to na program dopłat do zakupu samochodów elektrycznych. Nie dość więc, że Tusk pokazał się jako “dobry wujek”, który nie sięga do kieszeni podatników, tylko jeszcze dopłaca im. Nie dość więc że walczy on o swoją pozycję, to uderza w samego Morawieckiego wskazując jakie on miał zamiary wobec Polaków.

Bez węgla drożej

Ideologia “zielonego ładu” nie jest spójna również gdy spojrzymy na praktyczne efekty w sprawie kosztów ogrzewania mieszkań. W Ostrowie Wielkopolskim zrezygnowano z ogrzewania węglem. Miejska elektrociepłownia zamontowała sobie kotły gazowe. Naturalnie w ramach ochrony środowiska. Po wybuchu wojny ceny surowca mocno wzrosły, czego nie przewidziano wcześniej. Urzędowi Regulacji Energetyki zarzucono faworyzowanie firm korzystających z węgla. Problemem było także, że Ostrowski Zakład Ciepłowniczy musiał czekać 10 miesięcy na to by rozpatrzono wniosek o obniżkę cen ogrzewania. Następny wniosek w 2024 r. odrzucono. W efekcie w niektórych miastach płaci się za ogrzewania o połowę mniej niż w Ostrowie. A to wskazuje, że tradycyjnie już zielona ideologia jest okazją do przetrzepania Polakom kieszeni, z czego doskonale zdają sobie sprawę politycy, grając później często w “dobrego” oraz “złego” wujka. Obecnie na jednym przykładzie pokazał się “dobry wujek”, który jednak nic nie zrobił w wyższymi cenami za ogrzewanie gazem, ale nie zapomniał nasłać na protestujących górników oraz hutników policji spacyfikować ich protest.

Dodaj komentarz

Related Post