AI lawinowo wypiera pracowników w Stanach Zjednoczonych


Portal China Daily podaje, że Stany Zjednoczone zmagać się mają z największym od dwóch dekad problemem, dotyczącym masowych zwolnień. Przyczyną ma być zmienianie oblicz branż przez sztuczną inteligencję, a w związku z tym następują również cięcia kosztów. Cięcia dotknęły głównie sektory technologii oraz magazynowania. Całościowo zwolnień było trzy razy więcej niż rok wcześniej. W październiku pracę straciło z tego powodu przeszło 153 tys. pracowników. W 2003 r. podobną reakcje wywołało pojawienie się telefonów komórkowych. “Niektóre branże dokonują korekty po gwałtownym wzroście zatrudnienia w czasie pandemii, ale dzieje się tak w obliczu wdrażania sztucznej inteligencji, spadku wydatków konsumenckich i korporacyjnych oraz rosnących kosztów, które napędzają zaciskanie pasa i wstrzymywanie rekrutacji”. W istocie więc dzięki wypieraniu ich przez sztuczną inteligencję stają się całkowicie “wolni”, przez 7 dni w tygodniu. Szczególnie, że Ci zwalniani z tych stanowisk mają problemy ze znalezieniem pracy.

Rekord zwolnień od czasów pandemii

Same liczby ogólnie pokazują fatalną kondycję klasy pracowniczej w Stanach Zjednoczonych. Zapowiedzi Trumpa na temat uczynienia Stanów Zjednoczonych ponownie wielkimi jak na razie nie znajdując potwierdzenia w faktach. Od początku roku bowiem zwolniono z pracy milion obywateli Stanów Zjednoczonych co ma być najgorszym wynikiem od czasów pandemii. Stany Zjednoczone biją więc dwa niechlubne rekordy w jednym roku. Innym wynikiem, który nie napawa Amerykanów optymizmem jest najmniejsza od 2011 r. liczba planów zatrudnienia. Identycznie wygląda sytuacja z sezonowymi planami zatrudnienia. Oprócz obecnej sytuacji nie przewiduje się także poprawy tej sytuacji do końca roku.

Ogólny spadek popytu na pracę

Nowo bezrobotni Amerykanie mają się zmagać z coraz gorszym popytem na pracę. Choć przytaczany gdzie indziej szef Rezerwy Federalnej używając neoliberalnego żargonu, znanego również w Polsce za czasów rządów w ministerstwie finansów Leszka Balcerowicza powiedział, że nastąpić miało jedynie stopniowe ochłodzenie. Zwolnienia miały dotknąć Amazona czy też Mety, a zatrudnienie do tego w wielu sektorach było niewielkie. Wzrost pracowników o 42 tys. po dwóch miesiącach spadków miał by oznaczać stabilizację, a zarazem jednak jak twierdzi autor artykułu, oznacza to ogólny spadek popytu na pracę. Kraj ten pomimo więc patriotycznej retoryki Trumpa może czekać duży problem i protesty na ulicach, jeśli tendencja ta będzie się powiększała.

Dodaj komentarz

Related Post