Na to pytanie próbuje odpowiedzieć w swoim artykule Dimitris Konstantakopoulos. Wskazuje, że jest głębszy cel w tym aby właśnie teraz różnymi prymitywnymi wypowiedziami próbuje wywołać większy kryzys w stosunkach z Rosją. Potocznie myślący człowiek jest w stanie znów postawić tylko prostą diagnozę, że za wszystko odpowiedzialne są cechy indywidualne związane z osobowością Donalda Trumpa z dziedziny psycho-fizycznej. Na to naturalnie nie da się nabierać grecki publicysta stawiając tezę, że ma to związek z działaniem na rozkaz Netanjahu. Ten natomiast nakazał Trumpowi takie działanie “aby odwrócić uwagę Rosjan i całego świata od eksterminacji – w ciągu najbliższych kilku dni lub tygodni – całej lub przynajmniej większości palestyńskiej ludności Gazy, a następnie jej aneksji przez Izrael”. Gdyż jego zdaniem to jest prawdziwy cel izraelskiego premiera. Rozwiązuje on także zagadkę nagłej “dobroduszności” zachodniego świata, który jeden przez drugiego nagle staje w obronie Palestyny i chce uznawać jej państwowość. Wszystko jednak miałoby się odbyć we wrześniu aby uniknąć odpowiedzialności za potworną zbrodnię, umożliwić de facto dalszą eksterminację tego kraju oraz stworzenie jak to nazwał “Palestyny-potwora”.
Pogróżki wobec Chin
Przypominane są z drugiej strony odciągające uwagę pogróżek Amerykanów wobec władz chińskich. Amerykanie otwartym tekstem powiedzieli, że omawiali z Japonią scenariusze użycia broni jądrowej na Dalekim Wschodzie. Autor artykułu skonstatował to wnioskiem, że “jesteśmy na dobrej drodze. Ludzkość kiedyś debatowała nad tym, jak zapobiec użyciu broni jądrowej — teraz debatuje nad tym, jak zostanie ona użyta!”. A przecież przypomnieć należy, że taką ewentualność przewiduje znany brytyjski, lewicowy polityk George Galloway, z tymże w Europie. Obecny okres podsumowuje on tym, że mówi się o przejściu “od niekończących się wojen Obamy do przygotowań Trumpa do wojen apokaliptycznych!”. Atak na strategicznie bombowce nuklearne za pośrednictwem Ukrainy miał być ostrzeżeniem dla Rosji aby nie mieszała się do spraw irańskich. Imperium, którego centrum określa on Izrael uznaje zjednoczony charakter wojen, które sprowokowało bądź grozi sprowokowaniem na Ukrainie, w Azji Zachodniej czy Wschodniej. Wszystkie one służą zapobieżeniu utracie przez niego globalnej hegemonii. Po to też urządza się lokalne problemy na Ukrainie czy Tajwanie aby móc łatwiej się zmierzyć ze swoimi przeciwnikami, przemieszczając się z jednego frontu na drugi.
Dlaczego eksterminacja jest tak drastyczna i błyskawiczna?
Autor pochyla się nad ofiarami palestyńskimi mordowanymi na różne wymienione tutaj sposoby, co przecież jest bogato udokumentowane w tekstach czy też na filmach krążących po sieci. Ministrowie zupełnie nie kryją się z tym celem, jakim jest wymazanie Palestyńczyków z historii ludzkości, natomiast Netanjahu od dawna nazywany jest nowym “Hitlerem”. W obronie eksterminowanej ludności palestyńskiej stają nawet różne, izraelskie osobistości. Netanjahu tak bardzo spieszy się z ludobójstwem wobec ludności palestyńskiej w najbliższych tygodniach gdyż, “wie, że polityczne wsparcie dla Izraela ze strony „kolektywnego Zachodu” staje się coraz trudniejsze i bardziej kosztowne”. Do dokończenia tego szybko miał namawiać go także sam Trump. Problemem staje się także zmiana narracji i postrzegania problemu przez globalną opinię publiczną co także może wpływać na pośpiech Netanjahu. Stąd więc pośpiech, także ze względu na sierpień, gdzie zainteresowanie takimi sprawami jest mniejsze.
Palestyna nie bez znaczenia dla świata
Autor podejmuje się próby udowodnienia, że tak szokujące dla cywilizowanego świata praktyki nie są bez znaczenia dla przyszłych dziejów nie tylko Azji Zachodniej ale całego świata. Istotę wykłada w kilku zdaniach. “Jeśli Netanjahu uda się wymordować ponad dwa miliony Palestyńczyków i zaanektować Gazę do sierpnia, będzie to oznaczać ogromny regres polityczny i cywilizacyjny dla całego świata, utoruje drogę globalnemu totalitaryzmowi-faszyzmowi i zwiększy ryzyko katastrofy nuklearnej lub ekologicznej. Stanowiłoby to również strategiczną porażkę Rosji, Chin, Iranu, świata arabsko-muzułmańskiego i Globalnego Południa (jeśli nie, w pewnym sensie, także samej Europy). Właśnie dlatego Palestyna jest dziś kluczem do globalnej sytuacji, tak jak Iran był nią miesiące temu i może być nią ponownie w niedalekiej przyszłości”. Gdyż to w jego opinii starcie Wschodu z Zachodem, Północy z Południem. Realizacja planu Netanjahu zniweczy plany konsolidacji “globalnej większości” pod egidą BRISC, SOW. Zapytuje on jaką wartość ma cała retoryka jeśli nie jest w stanie powstrzymać takich okropności.
Zwycięstwo USA i Izraela na Bliskim Wschodzie?
Taka udana eskterminacja umocniłaby Stany Zjednoczone oraz Izrael na cały Bliskim Wschodzie z wyjątkiem Iranu i wyparłoby wpływy Rosji, Chin oraz Iranu. Iran zostałby narażony na ponowne ataki, a rejon byłby punktem wypadowym w różne rejony świata. “Byłaby to zatem obiektywnie strategiczna porażka Rosji, Chin, Iranu i Globalnego Południa (i w pewnym sensie Europy) i będzie miała ogromne reperkusje na innych frontach gorących lub potencjalnych konfliktów (Ukraina, Iran, Chiny, Korea)”. Autor stawia tezę, że “środki militarne nie nadają się do interwencji w kryzysie palestyńskim, ale istnieje szereg środków politycznych, dyplomatycznych, gospodarczych, komunikacyjnych i innych – które należy wykorzystać już teraz, a nie później – aby przeciwstawić się kontynuacji masakry”. Więc zamiast pustej retoryki należałoby jego zdaniem dokonać zdecydowanej interwencji państw BRICS, nie związanych z Izraelem. A to wzmocniłoby mocno rolę tych państw w NATO i na Zachodzie. “Strategicznie, historycznie rzecz biorąc, przywrócenie więzi między zachodnią klasą ludową/średnią a walczącymi narodami Wschodu i Południa (które istniały po II wojnie światowej) jest najważniejszą gwarancją na wypadek przedłużającego się konfliktu między Wschodem a Zachodem, który mógłby kiedyś przerodzić się w katastrofę nuklearną lub ekologiczną”. Ale właśnie twierdzi on, że potrzeba tutaj polityki oraz tego by Wschód miał odwagę zrobić to co musi i uniknąć podziału przez Imperium. Inaczej nie uniknie konfliktu jak w 1941 roku.




