Dotychczas różne kraje raz deklarowały, a raz proponowały innym wysyłanie wojsk na Ukrainę, jako siły o różnych nazwach. Główne państwa tworzące bardziej odpowiednią narrację do tego niż chcące same swoje ograniczone siły wysyłać nazywane są jednak “koalicją chętnych”. Chętnych bardziej do ciągłego podżegania, utrwalania konfliktu oraz zabezpieczania interesów w tym kraju. Choć tam jak wiadomo główne interesy po zachodniej, nie zajętej przez Rosję części kraju miałyby być realizowane przez Stany Zjednoczone, które chciałyby zajmować się wydobywaniem surowców znajdujących się pod ziemią. Mówi się nawet o tym, że na Alasce dobito targu z Putinem, że ten miałby zająć sporne tereny i zalegalizować to poprzez ustępstwa Żełeńskiego, a Trump mógłby otrzymać dostęp do wspomnianych surowców.
Czechy mogą wysłać wojska
Polska konsekwentnie odmawia wysyłania swoich wojsk na Ukrainę, co wskazuje na realistyczne spojrzenie na tą sprawę, za to NATO-wski generał, będący obecnie prezydentem Czech stwierdził, że jego kraj powinien tworzyć kontyngent wojskowy państw europejskich, który miałby gwarantować bezpieczeństwo Ukrainy po zakończeniu walk. Jego zdaniem “jeśli jednostki pokojowe zostaną rozmieszczone na Ukrainie, Republika Czeska powinna być ich częścią”. Czeka on jednak na warunki pokojowe jakie miałby wynegocjować Donald Trump. I tutaj wraca temat rozmieszczania wojsk wzdłuż linii frontu, w strefie zdemilitaryzowanej. Wcześniejszy pomysł i propozycja Emmanuela Macrona, tym razem dominuje w umyśle Petra Pavla. Wszystko wedle jego propozycji miałoby się stać po wycofaniu z tego obszaru wojsk skonfliktowanych stron.
Pavel zadowolony z negocjacji
W przeciwieństwie do histerycznego tonu w polskojęzycznych mediach oraz wśród polityków Petr Pavel powiedział, że dobrze ocenia proces negocjacyjny zainicjowany przez Donalda Trumpa, a spotkanie z Władimirem Putinem, może mieć fundamentalne znaczenie dla całego procesu pokojowego. Liczy on właśnie na zmianę stanowiska Putina w sprawie rozmieszczenia sił rozjemczych na Ukrainie. Do tego wypowiedział on niepopularną na pewno opinię, że Ukraina powinna się zgodzić na to, że tereny przypadną Federacji Rosyjskiej ale aby wybrnąć z tego dyplomatycznie, stan ten powinien być tymczasowy, a Rosja uznana jako państwo które na razie ściśle je kontrolują. Do tego jak twierdzą media czeskie nie przeprowadzono na razie żadnej dyskusji na ten temat. A wysłanie żołnierzy na taką misję powinno być zatwierdzone przez rząd i obie izby parlamentu.
Rosja mówi “Niet”
Myślenie Petra Pavla można jednak nazwać życzeniowym, a deklaracje mrzonkami gdyż Rosja po raz kolejny sprzeciwiła się tego typu pomysłom. Wcześniej tego typu pomysły ogłosił Londyn co Rosja nazwała “prowokacyjnymi”. Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, że “w czasie gdy istnieje prawdziwy nacisk na kompleksowe, sprawiedliwe i trwałe rozwiązanie konfliktu wokół Ukrainy, w tym na zajęcie się jego przyczynami, z Londynu wciąż napływają oświadczenia, które nie tylko przeczą wysiłkom Moskwy i Waszyngtonu, ale zdają się również mieć na celu ich osłabienie”. Dodatkowo Siergiej Ławrow odrzuca gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, które miałyby oznaczać konfrontację z Rosją, a zarazem jej izolację. Stwierdził że jej celem miałoby być zadanie strategicznej klęski Rosji. Wcześniej Petr Pavel zasłynął sprowokowaniem Chin spotykając się z Dalajlamą XVI z okazji jego urodzin. Obecnie próbuje prowokować Rosję tego typu propozycjami, choć przecież rezultat i tak finalnie może okazać się odwrotny do zamierzeń.




