W Bled, w Słowenii odbyło się w dniach 1-2 września Strategiczne Forum, które nazwano “uciekającym światem”. Wystąpiła na nim komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos, która “wskazała, że przy zakończeniu prac technicznych w 2026 r. Czarnogóra mogłaby dołączyć do UE w 2028 r., a Albania w 2029 r”. Do tego na spotkaniu w Kopenhadze potwierdziła nieodwracalność ścieżki Ukrainy. Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził natomiast, że rozszerzenie Unii pozostaje priorytetem politycznym. Unia musi jego zdaniem być przygotowana na rozszerzenie przez reformy, dostosowania budżetowe, a także wzmocnienie zarządzania. Czy miał na myśli w kwestii dostosowań budżetowych to, że będzie można dzięki nowym członkom przeznaczać więcej na zbrojenia dzięki pobieraniu kolejnych składek oraz podatków od różnych niepotrzebnych rzeczy?
Priorytety nie obietnice
Unia jego zdaniem miała nie być zamkniętym klubem, tak jak ścieżki akcesyjne Bałkanów Zachodnich, Mołdawii czy też Ukrainy mają nie być tylko obietnicami, ale też są to właśnie wspomniane priorytety. Pomimo, że ważniejsze kraje zabiegają o to aby znieść prawo weta oraz unieważnić w ogóle głosy mniej ważnych krajów Costa stwierdził, że wspomniane kraje, będące przecież peryferiami dla najważniejszych państw w Europie leżą w sercu Europy i są częścią jej przyszłości. W zależności od tempa prac technicznych europejskie peryferia będą mogły zostać przyjęte za kilka lat. Czarnogóra jako 28 członek mogłaby zawitać w Unii Europejskiej w 2028 r., natomiast Albania zrobić by to mogła rok później. Kos dodała do tego obowiązkowy zestaw dla tego, który chciałby zostać przyjęty z przedpokoju na europejskie salony. Nie może być mowy o żadnej drodze na skróty i w związku z tym “rządy prawa, prawa człowieka, walka z korupcją i wolne media są niepodlegające negocjacjom. Wszystko to musi zostać spełnione”. Naturalnie w przyszłości także te priorytety muszą być zachowane, chyba że “wolne media” miałyby krytykować unijnych notabli, w krajach tych miano by wybierać kandydatów niezgodnych z linią ideologiczną wspólnoty. Wtedy należałoby rozważyć odejście od tych aksjomatów, które nie pozwalały na drogę, na skróty.
Ukraiński problem
Marta Kos potwierdziła kierunek polityczny Ukrainy. Ma to rzekomo oznaczać, że nie ma już odwrotu, a członkostwo w Unii Europejskiej miałoby być gwarancją bezpieczeństwa dla Ukrainy. Na Ukrainie trwa przecież wojna, rządzi w kraju człowiek, którego kadencja minęła ponad rok temu, a demokracja o której się mówi jest o wątpliwej reputacji, natomiast na tym spotkaniu ogłasza się, że zakończono selekcję wszystkich sześciu obszarów i rozpoczęto negocjacje w obszarze “Fundamenty”. Warunkiem przystąpienia do Unii Europejskiej jest spełnienie kryteriów kopenhaskich. Aby spełnić te kryteria, kraj musi mieć “stabilne instytucje gwarantujące demokrację i rządy prawa, funkcjonującą gospodarkę rynkową oraz zdolność do przyjmowania i wdrażania prawa UE. Ponadto kraj musi być europejski, szanować demokratyczne wartości UE i zobowiązać się do ich wspierania, takich jak poszanowanie godności ludzkiej, wolności, równości i praw człowieka”. Wątpliwości w sprawie Ukrainy nasuwają się gdy zwróci się uwagę na instytucje demokratyczne, rządy prawa, szanowanie demokratycznych wartości, godność ludzka, wolność, równość i prawa człowieka. Wszystkie te zagadnienia stają w tym kraju w sprzeczności z praktyką ze strony władz czy też służb tego kraju. Dlatego też mówiono o konieczności ustabilizowania kontynentu i dalszych działań dotyczących walki z korupcją.
Węgry konsekwentnie mówią “nie”
Ukraina może jednak mieć problem gdyż Peter Szijarto zapowiada weto w tej sprawie, twierdząc że Węgry nie pozwolą na rozpoczęcie rozmów akcesyjnych w sprawie członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa żywnościowego, energetycznego i wojskowego. Zwrócił także uwagę na zagrożenie mafiami ukraińskimi, co przecież jest już czymś powszechnym w Polsce. Szijarto w logiczny sposób uzasadnił nie otwieranie pierwszego klastra akcesyjnego zwracając uwagę na poruszone wyżej problemy czyli przede wszystkim uczestnictwo Ukrainy w wojnie. Podsumował to, że “gdybyśmy zintegrowali Ukrainę z Unią Europejską, zintegrowalibyśmy wojnę”. Dlatego pomimo, że niektórzy twierdzą że nie ma odwrotu dla drogi Ukrainy do Unii Europejskiej, to jednak może ona być wyboista i kręta, chyba że wcześniej uda się spacyfikować węgierski sprzeciw kolejnymi szantażami bądź zniesieniem prawa weta.




