Podczas gdy europejskie kraje grzęzną w zimnowojennych koleinach, spełniając kolejne polecenia amerykańskiego prezydenta, w kwestii przyjęcia roli głównego aktora w “powstrzymywaniu” Rosji, nieliczni aktorzy z kontynentu próbują wskazywać inne rozwiązania dla swoich państw, nie ograniczając się tylko do wąskiego europejskiego podwórka oraz podporządkowywania się wszystkiemu co narzuci im Waszyngton. Bez wątpienia takim krajem są Węgry pod przywództwem Victora Orbana. Węgierski premier od dawna wskazuje, że pomimo nacisków ze strony europejskich elit, członkostwa w NATO oraz Unii Europejskiej można podtrzymywać dobre relacje polityczne i gospodarcze zarówno z Rosją jak i Chinami. Już rok temu można się było dowiedzieć, że Węgry oraz Serbia znalazły się kolejno na drugim oraz czwartym miejscu pod względem bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Od 2003 roku wydatki chińskie na Węgrzech wyniosły 14,74 mld dol., Serbia natomiast przyjęła inwestycje na kwotę 10,44 mld dol.
Nowy podział świata
Peter Szijarto wystąpił ostatnio na Forum Azjatyckiego Stowarzyszenia Współpracy Finansowej w Budapeszcie. Zaznaczył on że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, poprzez zwiększone napięcia międzynarodowe. Międzynarodowe konflikty i kryzysy ostatniej dekady powodują, że nowy podział świata dzieli go na bloki, co wzbudza obawy, gdyż jest to sprzeczne z interesem Węgier. A te miały doświadczyć już stanu kraju uciskanego przez Wschód i zapomnianego przez Zachód. Położenie geograficzne oraz gospodarka skierowana na eksport pozwala Węgrom interesować się handlem globalnym, z jak najmniejszą liczbą barier. Skrytykował w tym kontekście Unię Europejską, która poprzez nieodpowiedzialną politykę i dzielenie na bloki spowodowała to, że została upokorzona umową z USA, niekorzystną w kwestiach celnych dla kontynentu, a do tego Europejczycy musieli odczuwać wstyd widząc jak przy okazji zawierania umowy handlowej z Unią Europejską Trump upokarza przedstawicielkę Komisji Europejskiej.
Niezbędna współpraca z Chinami
Współpracę z Chinami powinno się jego zdaniem racjonalizować zamiast upolityczniać i ideologizować. W tym tkwi przecież problem tkwienia Unii Europejskiej w postzimnowojennym kanale, ale i mającym na pewno głębsze, kolonialne korzenie. A przecież patrząc na obecne przewagi Państwa Środka to logiczną staje się wypowiedź Szijarto, że “musimy uznać, że współpraca z Chinami jest niezbędna dla sukcesu europejskich firm w kluczowych sektorach europejskiej gospodarki”. O swoim kraju powiedział, że nie muszą popadać w fałszywe alternatywy. Obrazuje to wypowiedź, w której stwierdził: “nie jesteśmy skłonni wybierać między naszymi wschodnimi i zachodnimi partnerami w zakresie inwestycji, relacji handlowych i bezpieczeństwa energetycznego. Współpracujemy zarówno z naszymi wschodnimi, jak i zachodnimi partnerami”.
60 procent wzrostu
Udowodnił on, że z jednej strony europejskie fobie i uprzedzenia, a z drugiej strony słuchanie się Waszyngtonu i uleganie jego naciskom, stoją w sprzeczności z wyraźnym, węgierskim sukcesem, który pozwolił sobie pokazać na liczbach. Strategia otwarcia na Wschód doprowadziła do 60-procentowego wzrostu handlu Węgier z państwami Eurazji. Chiny były największym partnerem w latach 2020, 2023, 2024. “W ubiegłym roku 34 proc chińskich inwestycji w Europie trafiło na Węgry, a rok wcześniej – 44 proc.”. Dlatego także media będące nie przychylne polityce Orbana, jemu personalnie oraz Węgrom nazywają ten kraj regionalnym rzecznikiem Chin, europejskim przyczółkiem z Chin z mrocznymi niemalże “niebezpiecznymi związkami”. Nazywa się także Węgry europejską bramą do Europy, choć równie dobrze ze względu na wielkość państwa można nazwać je węgierskim oknem na Europę, szczególnie, że większość Europy jest wobec Chin nieufna i nieprzyjazna.




