Ukraińskie dezercje nie do ukrycia


Początek Specjalnej Operacji Wojskowej w lutym 2022 r. obfitował informacje, które wskazywały na to, że Ukraina szybko poradzi sobie z najeźdźcą rosyjskim, który miał przegrywać na frontach, myśląc wcześniej że wystarczy że wejdą żołnierze, a Ukraina nie będzie chciała walczyć. Infosferę zalewały wiadomości o tym, jak to Rosjanie są tak zdesperowani, że kradną co popadnie, jak słynne czipy z lodówek gdyż ich sprzęt wojskowy miał być przestarzały. Oprócz tego żołnierze mieli być wygłodzeni, brakować miało paliwa, a słabe morale miały wpływać na masowe dezercje. Z wiadomości można było wywnioskować, że Ukraina nie ponosi żadnych strat ani w sprzęcie, ani w sile żywej. Ginąć mieli tylko Rosjanie, którzy naturalnie mieli tracić bardzo dużo sprzętu.

Zmiana narracji po kilku latach

Obecnie nie mówi się już o zwycięstwie Ukrainy, a o tym że front grozi załamaniem, a jej przyczyną jest brak rekruta. W mediach pojawiać się zaczęły informacje o tym, że wojsko bije rekordy w ilości dezercji na froncie, co wynikać ma z coraz niższych morale spowodowanych przegrywaniem na frontach, życiem w okrążeniu oraz wyczerpaniem ponad 3,5-letnią wojną. Military Watch Magazine podaje, że miesięcznie może dochodzić nawet do 40 tys. odejść, a łącznie miałoby ubyć w wyniku tego 400 tys. osób. “Za główną przyczynę tego załamania raport uznaje ogromne straty ponoszone na polu walki, które — jak twierdzi — miały już przekroczyć 1,7 mln żołnierzy, a także powszechny strach wśród nowo zmobilizowanych rekrutów szykujących się do wysłania na front”. Jak jednak tego nie czynić jeśli przeżywalność na froncie liczy się w godzinach. Samych dezercji ma być 15-20 tys. miesięcznie, a wszczętych ma być 290 tys. postępowań karnych w tej sprawie. W samym październiku miało odejść z wojska 21 185 żołnierzy. “To oznacza, że każdego dnia z armii ucieka średnio batalion – około 700 żołnierzy”. Oprócz tego, nie wszystkie dezercje są rejestrowane. Skala problemu żołnierzy znikających bez śladu może więc być o wiele większa.

Ogromne ubytki

Dochodzi do ogromnego kryzysu kadrowego w jednostkach. Bataliony na pierwszej linii ognia mają działać na poziomie 30-50 proc. stanu etatowego. Wśród zmobilizowanych ubytki mają sięgać 80-90 proc. siły żywej. Oprócz tego ma się werbować najsłabszych społecznie na front po dwóch dniach przeszkolenia. Ten problem wskazuje też na to, że sprzęt który otrzymuje Ukraina nie jest w stanie zastąpić ludzi. “Ci, którzy pozostają na froncie, pracują na podwójnym obciążeniu. Często bez przerwy, bez urlopu, bez realnej szansy na odpoczynek”. Ubytki powodują więc zaklęte koło, gdyż za nich obowiązki dodatkowe muszą wykonywać Ci, którzy zostali. U nich często zaczyna występować wyczerpanie, wypalenie i również chęć dezercji. Chęć motywacji żołnierzy dodatkowymi pieniędzmi trafia jednak na mur, gdyż w kasie państwa brakuje na to środków. Dlatego też wspomniani wyżej najsłabsi społecznie rekruci mieliby się wywodzić ze środowisk bezdomnych, osoby niepełnosprawne oraz chore na gruźlicę. Choć dementowano fakt brania do wojska gruźlików, to już bezdomny jak się okazuje po zbadaniu przez komisję wojskową może zostać przyjęty do wojska. W razie czego uzupełnia się również braki w okopach tymi, których złapią na ulicy tzw. “hycle Żełeńskiego”, którzy wyłapią dla niego świeże mięso armatnie, aby machina wojenna nadal się kręciła. To powoduje że czasem zaledwie kilka osób obstawia dany odcinek, co nie dziwi że taki piechur, których ucieka najwięcej z frontu ma bardzo małą zdolność przeżycia, dlatego też kalkulując na podstawie statystycznej szansy przeżycia wybiera dezercję. Oprócz bohaterstwa żołnierz Ukraiński ma jeszcze instynkt samozachowawczy.

Dodaj komentarz

Related Post