Portal energetyka24.pl nazwał Polskę drugą Norwegią. Opublikowany raport EY, które zleciły Lumina Metals i Electrum Group LLC poinformował, że “obszary perspektywiczne występowania złóż miedzi w Polsce mogą wynosić nawet 165 mln ton”. W tym prawie 100 mln ton znajduje się na głębokościach, na których można by te złoża wydobywać. Odkrycie nowych złóż w Polsce porównuje się w związku z tym do norweskiego odkrycia złóż ropy, które uczyniło z Norwegii kraj dobrobytu. To co nazywa się obszarami perspektywistycznymi oznacza, że mają one potencjał i należy je dokładnie przebadać. Istnienie ogromnych złóż potwierdza także Państwowy Instytut Geologiczny oraz Państwowy Instytut Badawczy. Jordan Pandoff Lumina Metals oraz Zbigniew Liptak EY powiedzieli dla Energetyka24: “To największe odkrycie złóż miedzi w Europie od lat 50. XX wieku i jedno z największych na świecie. Zasoby te należą do dwóch najbardziej zasobnych, niewykorzystanych projektów pod względem zawartości metalu, co czyni je absolutnie wyjątkowymi”. Mogłaby z tego powstać jedna z największych kopalń miedzi w Europie z udziałem 70 proc. miedzi oraz 30 proc. srebra w całym wydobyciu.
Sięgnąć głębiej
KGHM informuje, że w obecnej fazie wydobywano złoża do głębokości 1500 m, co miałoby pozwolić na eksploatację przez 40-50 lat. Uzasadnieniem do tego aby nazwać Polskę w przyszłości grudą Norwegią jest fakt, że pokłady leżące głębiej, które miano by wydobywać przy pomocy nowszych technologii, mogłyby starczyć na 300 lat wydobycia i 60 lat importu całej Unii Europejskiej. Oprócz tego odkryto cztery nowe złoża miedzy. Są to: Nowa Sól, Sulmierzyce Północ, Żary oraz Mozów. Wymienione amerykańskie firmy wydały na ten cel 500 mln zł. Dodatkowym argumentem na takie porównani wobec Polski jest fakt, że globalny popyt na miedź może wzrosnąć o 40 proc. do 2040 r. Popyt na zielone technologie oraz militarny keynesizm mający być w najbliższych latach częścią składową polityki może tym bardziej sprzyjać koniunkturze na miedź. Z zielonej energii miedź jest wykorzystywana przy produkcji turbin wiatrowych, elektrowniach słonecznych, samochodach i autobusach elektrycznych, czy też samym okablowaniu przy sieciach elektroenergetycznych. Samoloty, amunicja, systemy komunikacyjne oraz elektronika wojskowa są natomiast istotne w przemyśle wojskowym dla sektora wydobywczego miedzi. “W raporcie dubajskiej firmy konsultingowej Simon Hunt Strategic Services oszacowano, że w 2021 roku światowe zużycie miedzi na produkcję wojskową wyniosło 2,19 mln ton – co stanowiło 10,5 proc. całkowitej produkcji rafinowanej miedzi na świecie”.
Surowiec krytyczny
Przez najbliższe 20 lat ma czekać świat boom miedziowy, gdyż do 2035 r. luka miedziowa ma wynieść 15 mln ton, natomiast do 2050 r. 30 mln ton. A to oznacza wzrost znaczący ważności tego surowca na świecie. Dlatego amerykańskie oraz europejskie instytucje ogłosiły go surowcem strategicznym. Patrząc na przestrzeni prawie czterech ostatnich dekad i wielu branż które zostały zniszczone w Polsce, zasadnym jest postawić pytanie czy Polska skorzysta z takiej szansy? Cytowany w artykule Zbigniew Liptak, który jest partnerem w dziale doradztwa informacyjnego EY powiedział, że “Polska stoi przed historyczną szansą – porównywalną do transformacji Norwegii w latach 60. i 70. XX wieku”. Przykład Norwegii jest znamienny, gdyż w 1981 r. Oslo miało wyprzedzić Sztokholm pod względem PKB oraz wzrostu gospodarczego. Stworzono największy fundusz majątkowy, powstała bezpieczna poduszka finansowa oraz zadbano o rozwój własnych firm wydobywczych. W Polsce można by podwoić wydobycie miedzi w koncentracie do mln ton rocznie, a więc ponad dwa razy więcej niż obecnie.
Nowe miejsca pracy
Lumina Metals i Electrum Group miałoby dać wzrost PKB o 3 mld zł tylko w fazie inwestycyjnej i ponad 17 mld zł w fazie produkcji. Dochody do sektora finansów publicznych kształtowałyby się kolejno w kwotach 1,5 mld zł oraz 3,7 mld. Wreszcie co najważniejsze przewiduje się powstanie nowych miejsc pracy, których miałoby powstać 62 tys. , a w związku z tym 474 mln podatków i opłat do gmin i miast. Pomimo że polskie złożą wydobywamy od 1957 r. to nie staliśmy się drugą Norwegią. Dziej się to z powodu wysokich podatków TETR wynoszących 79 proc. W takiej wysokości nie opłaca się budowanie nowych kopalni miedzi. Należałoby obniżyć podatek o 10 proc. aby zaczęło to być opłacalne. Do tego zaangażować w to przede wszystkim polskie firmy. Po pierwsze w końcu złoża są na polskiej ziemi, a po drugie konkurencja na niemieckiej ziemi w Turyngii nie śpi i eksplorowane są tam tereny aby móc zbadać złoża pod przyszłą kopalnię.




