Kampanie propagandowe jakie organizowano na długo przed lutym 2022 r. dotyczące konieczności dywersyfikacji dostaw gazu do naszego kraju informowały o tym, że będziemy kupować z Zachodu taniej, a w tym celu zbudujemy sobie terminal gazowy w Świnoujściu. Artykuł Marka Czarkowskiego w najnowszym wydaniu “Przeglądu” pokazuje jak daleko jesteśmy od prawdy. Na kontraktach z oszustami ze Stanów Zjednoczonych nie straciliśmy tylko my, ale długo towarzyszyło temu zjawisku milczenie, zanim Orlen zdołał nareszcie przyznać się i dołączyć do zbiorowego pozwu przeciwko cwaniakom, którzy obiecali szybkie dostawy, a pierwsza z obiecanych dotarła do Polski po 3 latach.
Zobowiązania w ograniczonym zakresie
Wszystko rozpoczęło się od podpisania porozumienia, które dotyczyło warunków dostaw 2 mln ton skroplonego gazu ziemnego rocznie z nieistniejących terminali Calcasieu Pass LNG i Plaquemines LNG. Porozumienie podpisał Piotr Woźniak, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA oraz Michael Sabel i Bob Pender, którzy założyli spółkę Venture Global LNG. Pierwsze statki z gazem miały trafić do Świnoujścia w 2022 r. Wtedy naturalnie zapewniał Woźniak, że właśnie zapewnimy sobie takimi dostawami dywersyfikację. Ciekawym jest fakt, że spółka nie posiadała terminalu, to na kontrakty dały się naciągnąć Shell, BP, Edison, Sinopec, Repsol. Banki uznały to jako gwarancję to udzielenia spółce kredytów. PGNiG zawarło dwa kontrakty na 20 lat na dostawy 2 mln ton skroplonego gazu w formule Free on Board. Polska strona odbierać miała gaz swoimi statkami i sprzedawać go na wolnym rynku. Po aneksowaniu umów, Orlen jako nabywca PGNiG miał odbierać 5,5 mln ton gazu, z tymże w “ograniczonym zakresie”. A to w praktyce oznaczało, że pierwsza dostawa LNG dotarła do Świnoujścia w kwietniu 2025 r.
Dywersyfikacja dywersyfikacji w droższej cenie
W związku z tym, że LNG nie docierał do naszego kraju pomimo zobowiązań Orlen musiał kupować gaz w o wiele droższej cenie. A te miały wynosić nawet 900 mln dol. więcej. Do 2025 r. mogło to wynosić o wiele więcej. Co ciekawe tajemnica handlowa nie pozwala oszacować jak mocno Orlen przepłacił na LNG z wolnego rynku. Orlen siedział cicho do 2024 r. Wtedy to pozew złożyły Shell, BP, Edison oraz Repsol. Orlen postanowił się do pozwu przyłączyć. Można więc powiedzieć, że Polska przepłacając za inny jeszcze gaz LNG dokonywała dywersyfikacji dywersyfikacji niedostarczonego gazu. Terminal Calcasieu Pass zaczęto budować w 2019 r. i sfinalizowano w taki sposób, że w lutym 2022 r. pierwszy ładunek odebrał gazowiec Yiannis. Wtedy też rozpoczęła się chwilę później druga faza wojny na Ukrainie, która spowodowała ogromny wzrost cen gazu. Ceny gazu skroplonego wzrosły pięcio- czy sześciokrotnie. Na tym skorzystali prezesi Venture Global, zarabiając ogromne pieniądze na podwyżkach gazu, a zarazem nie realizując dostaw.
Legalne okoliczności nadzwyczajne
Chęć otrzymania wyjaśnień przez Orlen od Venture Global skończyła się tym, że usłyszano odpowiedź, że pojawiły się problemy operacyjne związane z fazą rozruchu terminalu. Doszły do tego usterki systemu elektrycznego w terminalu, co uniemożliwiło regularne dostawy. Jednak można powiedzieć, że tego typu problemy były czymś co można nazwać prawnie unormowanym. W kontrakcie z PGNiG znalazł się zapis o okolicznościach nadzwyczajnych. Wyjaśniono więc, że właśnie tak okoliczność zaistniała w związku z fazą rozruchu technicznego. Były pracownik PGNiG stwierdził, że tego zapisu nie można było przeoczyć, gdyż polskiej stronie doradzała renomowana międzynarodowa kancelaria prawna. Okazało się, że Amerykanie od początku zakładali, że rozruch terminala do pełnej wydajności może potrwać długo, bo zależeć do może od uzyskania wszystkich zgód aby móc uruchomić wszystkie systemy, o czym mógł akurat PGNiG nie wiedzieć.
Cisza zamiast awantury
Pomimo nie realizowania kontraktów Amerykanie osiągnęli przychody w 2022 r. w wysokości 6,45 mld dol. W latach 2022-2023 zarobili oni 19 mld dol. na sprzedaży LNG. Ówczesny prezes Orlenu Daniel Obajtek miał być wściekły z powodu nie realizowania kontraktów przez amerykańskich krętaczy ale decyzją polityczną nabrał wody w usta gdyż wcześniej mocno nagłośniono w mediach podpisanie umowy z Venture Global. Autor przypomina wypowiedzi propagandowe Mateusza Morawieckiego, który mówił o suwerenności energetycznej w tym przypadku. Mieliśmy jego zdaniem mieć pewność, że te dostawy będą realizowane, a ceny miały być korzystne, co miało w efekcie uniezależniać nas od słów-kluczy czyli “dyktatów cenowych”. Sondaże wskazywały, że Polacy chcieli dywersyfikacji dostaw gazu w ramach bezpieczeństwa energetycznego, więc ujawnienie takiej afery byłoby kompromitujące dla polskich władz.
Skomplikowana sytuacja w 2022 roku
Luty 2022 r. spowodował dodatkowo szereg problemów, gdyż Rosja wstrzymała dostawy gazu do Polski, ponieważ nasz kraj nie chciał płacić zobowiązań wobec Rosji w rublach za otrzymywany gaz. Wówczas nie działał jeszcze Baltic Pipe. W związku ze wzrostem cen gazu na świecie i rywalizacją państw o zapełnienie magazynów przed zimą płaciliśmy ogromne kwoty za dostawy gazu. Sam Orlen zapłacił prawdopodobnie kilka razy więcej za ten gaz, niż gdyby go nam Amerykanie dostarczyli. W efekcie odbiorcy indywidualni płacili normalne ceny z powodu zamrożenia podwyżek, to firmy płaciły 400-500 proc. cen w stosunku do tych z 2021 r. Przestały produkować nawozy Azoty w Puławach oraz Anwil. Co najgorsze autor nie wierzy w to, że w Trybunale Arbitrażowym Orlen zdoła ugrać cokolwiek w kwestii rekompensaty za nie zrealizowanie dostaw LNG do Polski. Rozprawę z Venture Global przegrał sam Shell, gdyż sędziowie trybunału przyznali rację amerykańskiej spółce, powołując się na usterkę systemu elektrycznego w terminalu. A że wcześniejsze przypadki z LOT-em czy dostawami samolotów Boeing kończyły się identycznie, to i w tym przypadku nie należy oczekiwać przełomu w sprawie.




