Kto potrzebuje stabilizacji?


Ahmed Al-Najjar, palestyński dziennikarz i naukowiec na portalu Al-Jazeera pisze o tym kto tak naprawdę potrzebuje stabilizacji. Wskazuje on, że gdy mówi się o CMCC czyli Centrum Koordynacji Cywilnej i Wojskowej oraz o planach utworzenia sił stabilizacyjnych, to traktuje się Gazę jako problem, natomiast Izrael dopuszczający się ludobójstwa i niszczący wszelką stabilizację jest chroniony przed odpowiedzialnością. Twierdzi on słusznie, że przez dwa lata świat tylko obserwował niszczenie Gazy i nie powstrzymywał tego. Wobec Gazy zastosowano tylko puste ostrzeżenia czy pozorne zawieszenia broni. Wszystko to przynosiło śmierć.

To Izrael potrzebuje stabilizacji

Autor stawia słuszny wniosek, że obecne “zawieszenie broni”, to pozorna interwencja, która ma kształtować pokój i stabilizację. Z tymże zachowanie “stabilizatorów” polega na tym, że postępują tak jakby Gaza potrzebowała tejże stabilizacji, a nie Izrael, który wszelką stabilność zniszczył. Stabilność którą mają budować Stany Zjednoczone polegają na budowaniu struktur nadzoru oraz kontroli z podmiotem, który dopuścił się ludobójstwa. Gaza więc stoi w obliczu nowej, podstępnej formy kontroli. CMCC grupuje dziesiątki krajów oraz organizacji, które kierowane jest przez Stany Zjednoczone. Wszystko odbywa się w osiedlu Kiryat Gat, które zbudowano na ruinach palestyńskiej wioski Irak al-Manszeja. Z tego centrum zagraniczni urzędnicy nadzorują Strefę z dystansu i kształtuję model przyszłości dla Gazy. Palestyński dziennikarz pyta dlaczego architekci stabilności nie przejdą się wśród mieszkańców, wkraczając do środka. Pozycjonują się ze sprawcami, zamieniając obietnicę pokoju, w kolejne narzędzie kontroli.

Misje stabilizacyjne w pamięci

Wspomina on obłudę polegającą na misjach stabilizacyjnych. Jako dziecko był w szoku gdy dowiedział się, że ONZ popierało trzymanie broni w imię pokoju. Wierzył on, że ONZ ochroni ich przed Izraelem, a biały kolor kasków miał działać uspokajająco. Z wiekiem zrozumiał, że siła która nie może obronić się przed Izraelem, nigdy nie ochroni nikogo innego. Zamiast bycia zbawcami, żołnierze ONZ byli obserwatorami okrucieństwa, będąc bezsilnymi bądź niechętnymi do interwencji. Umożliwiali oni zabijanie Izraelowi w najbardziej “humanitarno-twórczy” sposób. Amerykańska Fundacja Humanistarna Dla Gazy (GHF) pokazała, że bezpośrednie zaangażowanie zagraniczne może podsycać przemoc w Izraelu. Urządzali oni pod pozorem nakarmienia głodnych Palestyńczyków tzw. pułapki śmierci GHF, obserwując jak 2600 Palestyńczyków ginie pod izraelskim ostrzałem. Teraz Waszyngton ma stworzyć z innymi Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne. Z tymże ta misja wygląda jego zdaniem jeszcze mniej jak zbawienie, a bardziej jako eksperyment w laboratorium po ludobójstwie.

Złudne poczucie bezpieczeństwa

Siły stabilizacyjne więc nie dadzą tam poczucia bezpieczeństwa, które będzie złudne jeśli Izrael nadal bombarduje Strefę Gazy, a Ci którzy próbowali utrzymać resztki kruchego porządku nazwano terrorystami. Ostatecznie ich zbombardowano, a na ich miejsce przestępcy zaczęli wprowadzać swoje porządki. To wywołało sztuczny, ludobójczy chaos, “w którym worek mąki stał się pożądanym skarbem”. Żywność wykorzystuje się jako broń, a międzynarodowi planiści pokojowi debatują nad tym jak powinno się wyżywić mieszkańców Gazy, zamiast znieść blokadę. Każda podstawowa potrzeba życiowa jest przywilejem, co ma przekonać do łaskawości siły pokojowe, że na niego oni zasługują. Przetrwanie jego zdaniem nie jest gwarantowane, po “zawieszeniu broni” zginęło 340 Palestyńczyków. Masakry odbywają się na oczach samozwańczych “strażników pokoju”. Wszyscy są tu uwięzieni w klatkach jak bestie, a wszystkich można zagłodzić czy też zabić i wymazać na oczach innych. Izrael po ludobójstwie jak informuje dziennikarz przetrzymuje mieszkańców Gazy jako zakładników, choć niby ta strona potrzebuje stabilizacji. Po dwóch latach surowej, zbiorowej kary wskazuje on na to, że nowe inicjatywy “pokojowe” sprawiają wrażenie jakby świat chciał ukarać Gazę jeszcze bardziej za to, że znosiła i przetrwała ludobójstwo Izraela.

Główna sprzeczność jako główna obłuda

Palestyńczyk pokazuje jak ręce które wetały w ONZ przeciwko zakończeniu ludobójstwa jednocześnie witały izraelskich przywódców i uzbrajały ich bomby z autografami. One na pewno nie mogą przynieść pokoju Gazie. Wskazuje on obłudę tych, którzy obserwowali terror Izraela i odwracali wzrok, a teraz nie mogą rozgrzeszyć swojej współwiny, udając że pilnie obserwują Gazę. Muszą powstrzymać prawdziwe źródło niestabilności, a więc przemoc napędzaną przez państwo. Powstrzymani i pociągnięci do odpowiedzialności powinni być Ci, którzy dzierżą władzę aby niszczyć ludzkie życia, a nie Palestyńczycy kreowani jako główne zagrożenie. Oświadczył również, że nie ma Palestyny bez Gazy, która zasługuje na przestrzeń aby przetrwać. Nie może na razie sprawiedliwości stać się zadość jeśli jak on mówi każda domniemana konsekwencja dla ich ciemiężcy staje się kolejną karą nakładaną na nich. Stabilność będzie możliwa gdy świat zmierzy się z przemocą Izraela, a nie ludźmi, którzy ją przeżyli. Można dodać do tego pytanie – ale jak to zrealizować jeśli w ludobójstwie Gazy współuczestniczył cały świat bez względu na to czy był do Zachód czy też kraje Globalnego Południa, czy również kraje arabskie.

Dodaj komentarz

Related Post