Uznawane za państwo poważne Niemcy przeżywają w ostatnim okresie wstrząs, spowodowany różnymi, nieodpowiedzialnymi decyzjami, które właśnie zbierają swoje tragiczne żniwo. Spadła bowiem produkcja przemysłowa w tym kraju, notując spadek w czerwcu o 1,9 proc. w porównaniu z majem. Największy niepokój budzi spadek produkcji nastawionej na eksport. A to tym bardziej bolesne, że mierzyć się on ma z taryfami nałożonymi na niego. Porsche i Audi w związku z tym obniżyły swoje prognozy. Wedle Bloomberga nie widać do tego oznak szybkiego ożywienia, a Bundesbank przewiduje stagnację po długotrwałej recesji.
Najniższy poziom od pandemii
Tym bardziej może to niepokoić zarówno władze niemieckie jak i społeczeństwo gdy zdają sobie oni sprawę z tego, że wskaźniki produkcji spadły do najniższego poziomu od czasów pandemii. Największe problemy dotyczą przemysłu maszyn oraz farmaceutycznego. Do teto słaba aktywności biznesowa nie pozwala obecnie na to aby mieć nadzieję na poprawę. Do tego podane przez federalną agencję statystyczną Destatis dane są negatywne także w tym sensie, że “jest to większy spadek niż prognozowany przez analityków firmy zajmującej się danymi finansowymi FactSet spadek o 0,5 proc”. Cóż więc z tego, że po zapowiedzi wydania setek miliardów euro na przezbrojenie kraju oraz infrastrukturę wzrosły morale przedsiębiorstw w lipcu jeśli dane dotyczące przemysłu są bezlitosne i twarde wobec rzeczywistości. Iluzję wzmocniły dane ze stycznia, kiedy to wzrosła liczba zamówień ze Stanów Zjednoczonych, będące efektem pośpiechu Amerykanów przed wejściem przepisów, które miał uchwalić administracja Trumpa. Ostatecznie ocenia się, że opierano się w Niemczech na myśleniu życzeniowym, a pozorna poprawa oznaczała tak naprawdę wzmocnienie gospodarki Stanów Zjednoczonych.
Najgorszy eksport
Nieszczęścia chodzą co najmniej parami i nie inaczej jest w tym przypadku. Wprowadzone w kwietniu taryfy w wysokości 10-procent zostały teraz wzmocnione kolejnymi 10-procentami. To już odbija się na niemieckim eksporcie, który “w czerwcu do Stanów Zjednoczonych – największego partnera handlowego kraju – spadł o 2,1 proc., podczas gdy na całym świecie wzrósł o 0,8 proc”. W tym przypadku nieszczęścia chodzą na pewno trójkami, gdyż dodatkowo “dane opublikowane 6 sierpnia pokazały, że zamówienia w przemyśle – uważnie obserwowane jako wskaźnik przyszłej aktywności gospodarczej – spadły w czerwcu o 1 proc. w ujęciu miesięcznym, po spadku o 0,8 proc. w maju”. O asymetrii stosunków ze Stanami Zjednoczonymi świadczy jednak wypowiedź Friedricha Merza, który po rozmowach handlowych Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi stwierdził, że “nie jest zadowolony z wyniku rozmów handlowych ze Stanami Zjednoczonymi, ale bardziej konkretnego celu nie da się osiągnąć i dodał, że niemiecka gospodarka poniesie znaczne straty z powodu uzgodnionych taryf”. Sam też oświadczył, że więcej nie dało się osiągnąć. Zamiast więc europejskiego raju, na przykładzie Niemiec widać postępującą peryferyzację i pauperyzację niemieckiego przemysłu, a kraj staje się coraz mocniej zależny od łaski prezydenta Trumpa. Z tymże w twardej polityce na łaskę liczyć się nie da, jeśli Amerykanie kierują się zasadą gry o sumie zerowej. Wcześniejsze próby podporządkowywania sobie reszty Europy przez legislacyjne zmiany, nie zostały dodatkowo wzmocnione przez umowę ze Stanami Zjednoczonymi, a raczej zostały zaburzone i pokazały że w większej grze ogromny eksporter na rynek amerykański może w każdej chwili zostać mocno spacyfikowany, a powtórka z filozofią “armat zamiast masła” nie będzie mogła skompensować Niemcom nieodwracalnych strat w gospodarce.




