O Gazie bez Gazy

Delegaci na szczycie w Egipcie omawiający zawieszenie broni w Strefie Gazy

W Egipcie odbył się szczyt na którym podpisano dokument o zawieszeniu broni w Strefie Gazy. Tam jak wiadomo Izrael dokonywał zbrodni ludobójstwa na Palestyńczykach od 2 lat, po tym jak pretekstem do tego stał się dziwny atak Hamasu na izraelskich cywilów, w wyniku którego zginąć miało ponad tysiąc osób. Atak o był o tyle dziwny, że nagle Izrael był w momencie ataku pozbawiony oczu i uszu, tak jakby ktoś umożliwił ataki Hamasowi, by mieć właśnie powód do tego żeby móc wypędzić ludność ze Strefy Gazy, a tych opornych wymordować. Jednak podczas podpisania tego dokumentu nie było ani przedstawicieli Palestyny czyli choćby prezydenta Abbasa, bądź członków rządzącego przecież w Autonomii Palestyńskiej Hamasu, ani premiera Izrael Benjamina Netanjahu, który wytłumaczył się świętem w Izraelu.

Ponad głowami pokonanych

Zamiast więc ze stronami konfliktu parafowano zawieszenie broni z regionalnymi negocjatorami, czyli gospodarzem spotkania, prezydentem Egiptu Adbelem Fatahem es-Sissi, emirem Kataru szejkiem Tamimem bin Hamadem Al Thanim oraz prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Przedstawiciele ponad 20 krajów wzięli z tej okazji udział w szczycie w egipskim mieście Szarm el-Szejk. Jest to więc porozumienie ponad głowami pokonanych Palestyńczyków, czego symbolem była chwilowa rozmowa na Szczycie z Mahmudem Abbasem, który jednak był tam tylko jako gość. Przedstawiciele Hamasu w ogóle nie zostali zaproszeni na ten szczyt. Trump miał tylko powiedzieć, że to rzekomo wspaniały dzień dla Bliskiego Wschodu. Wcześniej odbyła się wymiana jeńców przez obydwie strony. “Hamas i Izrael zawarły umowę o wymianie więźniów w ramach porozumienia o zawieszeniu broni, w wyniku którego uwolniono prawie 2000 Palestyńczyków więzionych w izraelskich więzieniach i 20 izraelskich jeńców przetrzymywanych w Strefie Gazy”. Asymetrię w kwestii stosunku do obydwu stron w kwestii widzenia ich przez Trumpa było widać przed wizytą na szczycie gdzie Trump odwiedził Izrael i pochwalił premiera Netanjahu.

Wątpliwe szanse powodzenia

Dwudziestopunktowy plan, który przedstawił pod koniec września Trump oznacza jednak pełne podporządkowania Gazy interesom izraelskim oraz anglosaskim. Szczególnie że na czele “Rady pokoju” nie mają stanąć przedstawiciele dwóch krajów, których członkowie tam żyją, ale prezydent USA Donald Trump. A zarządzanie tym obszarem miałby zostać włączony Tony Blair, skompromitowany całkowicie były premier Wielkiej Brytanii. Dlatego też biorąc pod uwagę, że Izraela odrzuca rozwiązanie dwupaństwowe, a wcześniej zabito dziesiątki tysięcy ludzi, “wielu wątpi, czy umowa ta ma jakiekolwiek szanse powodzenia”. Pomimo tego Omar Awadallah, wiceminister spraw zagranicznych Autonomii Palestyńskiej, na kanale Arab News zapytany o możliwość utworzenia państwa palestyńskiego pomimo odrzucenia takiej możliwości przez Izrael odpowiedział, że “Zdecydowanie, na pewno. I każdego dnia niestrudzenie pracujemy nad osiągnięciem tego celu”. Zaznaczył on, że ponad 160 państw uznaje państwo palestyńskie, pomimo odmiennego stanowiska premiera Izraela.

Globalny zwrot

Palestyński minister docenił wysiłki Francji oraz Arabii Saudyjskiej na rzecz mapy drogowej, które przyczyniły się do wypracowania Deklaracji Nowojorskiej. To miało być zaangażowanie na rzecz wdrożenia rozwiązania dwupaństwowego. „Ponieważ praktyczne aspekty rozwiązania kwestii palestyńskiej i zapewnienia pokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji w regionie oznaczają, że istnieje stabilne, żywotne państwo palestyńskie”. Wskazał także na to, że uznanie państwa palestyńskiego również przez Francję oraz Wielką Brytanię oznacza globalny zwrot w kierunku formalizowania suwerenności Palestyny. Awadallah zapowiada reformy, które tak naprawdę już trwają. Wymienił on jeszcze wiele problemów które nie zostały rozwiązane, a dopiero rzeczywiste siły międzynarodowe ONZ mogłyby chronić Palestyńczyków. “Plan pokojowy Trumpa wiele obiecuje. Jednak, mimo że dym wciąż unosi się nad Gazą, a Izrael odrzuca fundamentalną zasadę istnienia dwóch państw, przeszkody pozostają ogromne”. Szczególnie, że Izraelczycy znów otworzyli ogień do Palestyńczyków i to z miejsca, do którego mieli się wedle umowy wycofać, tłumacząc że podejrzani przekroczyli “linię, na którą Izrael wycofał się w ramach wynegocjowanego przez USA planu zawieszenia broni, co stanowi naruszenie porozumienia”. Pokój może więc być kruchy, a droga do jakiejkolwiek realnej autonomii Palestyny daleka, o ile w ogóle możliwa.

Dodaj komentarz

Related Post