Biały Dom przedstawił dwudziestopunktową propozycję mającą rzekomo natychmiast zakończyć wojnę Izraela ze Strefą Gazy, czy też jak twierdzą inni ludobójstwo dokonujące się tam na Palestyńczykach. Zaakceptowanie tegoż planu przez obydwie strony miałoby zakończyć natychmiast tę wojnę. Oprócz tego mieliby zostać uwolnieni wszyscy jeńcy przetrzymywani oraz martwi w Strefie Gazy w ciągu 72 godzin, to samo miałoby zostać uczynione z jeńcami palestyńskimi. Palestyna miałaby zostać objęta rządem technokratycznym, natomiast Strefa Gazy nie byłaby anektowana. Plan ten miał zaakceptować Benjamin Netanjahu, natomiast Mahmud Mardawi powiedział, że jeszcze nie otrzymał pisemnej propozycji dotyczącej planu pokojowego dla Strefy Gazy.
Plan zwycięzców
Propozycja amerykańska wygląda na taką, która oznacza nakaz przyjęcia kapitulacji przez zdominowanych Palestyńczyków. Nie dziwi fakt przyjęcia planu przez izraelskiego premiera gdy przypatrzymy się bliżej poszczególnym punktom. Gaza ma być wolna od “terroryzmu” oraz zdemilitaryzowana, aby nie stwarzać zagrożenia dla sąsiadów. Ma być przebudowana dla dobra mieszkańców, którzy dużo już wycierpieli. Przy obustronnej akceptacji wojna miałaby się zakończyć, a siły wycofane na uzgodnioną linię, aby zrobić wymianę zakładników. Po tym wszystkim członkowie Hamasu mieliby otrzymać amnestię gdyby chcieli pokojowo współistnieć. Mieliby także możliwość wyjechania do sąsiednich krajów. Wrócić miałaby także wszelka pomoc humanitarna dotycząca odbudowy oraz odgruzowania terenu.
Nagle możliwym byłoby wjechanie tejże pomocy za pośrednictwem ONZ oraz Czerwonego Półksiężyca bez ostrzeliwania pracowników. Najistotniejszym punktem wskazującym na to, że jest to plan pisany przez zwycięzców jest zastrzeżenie kto stanie na czele rządu, mającego zarządzać tym terenem. Stworzenie zarządu technokratycznego i rzekomo apolitycznego, na czele którego mieliby stanąć Donald Trump oraz Tony Blair oraz nieokreśleni Palestyńczycy brzmi mocno groteskowo, gdyż wskazuje od razu, że Netanjahu w rzeczy samej może być zadowolony z tej propozycji, ponieważ będzie pewien tego, że jego strategiczne interesy, wraz z osobistym związanym z egzystencją będą w pełni zabezpieczone. Dodatkowej groteski dodaje fakt, że organ, na którego czele stanie Donald Trump ma nazywać się “Radą Pokoju”. I ta Rada Pokoju ma zająć się odbudową Gazy, co nasuwa skojarzenia z zapowiedzią Donalda Trumpa, który miał w planie stworzenie w Gazie “Riviery” mającej służyć “ludziom świata”.
Inwestycje i strefa ekonomiczna
Oprócz więc politycznej nadbudowy, która miałaby zabezpieczać interesy okupanta oraz pompy ssąco tłoczącej pieniądze od Izraela od kilku dekad, także baza ekonomiczna ma realizować interesy tych, którzy mają zamiar inwestować kapitały oraz zacząć czerpać z tego finansową rentę. W końcu dominować ma na tym obszarze plan rozwoju gospodarczego Trumpa. Powołani eksperci mieliby przyciągnąć inwestycje, które mogłyby stworzyć miejsca pracy oraz “możliwości i nadzieję dla przyszłości Gazy”. Gaza może się także stać rajem podatkowym dla największych firm, gdyż zaplanowano stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej. A jako, że wyznaczone zostać mają warunki, które określałyby jasno status zupełnie podporządkowanej Izraelowi oraz Stanom Zjednoczonym Gazy, Hamas miałby nie odgrywać żadnej roli we współrządzeniu Gazą.
“Cała infrastruktura wojskowa, terrorystyczna i ofensywna, w tym tunele i zakłady produkcji broni, zostanie zniszczona i nie zostanie odbudowana. Przeprowadzony zostanie proces demilitaryzacji Gazy pod nadzorem niezależnych obserwatorów, który obejmie trwałe wycofanie broni z użycia w ramach uzgodnionego procesu demontażu, wspieranego przez finansowany ze środków międzynarodowych program wykupu i reintegracji, weryfikowany przez niezależnych obserwatorów. Nowa Gaza będzie w pełni zaangażowana w budowę prosperującej gospodarki i pokojowe współistnienie z sąsiadami”.
Celem pokojowe współistnienie
W dwudziestu punktach zawarte są także propozycje mówiące o tym, że aby zrealizować taki plan “Stany Zjednoczone będą współpracować z partnerami arabskimi i międzynarodowymi w celu utworzenia tymczasowych Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych (ISF), które zostaną natychmiast rozmieszczone w Strefie Gazy. ISF będą szkolić i wspierać sprawdzone palestyńskie siły policyjne w Strefie Gazy oraz konsultować się z Jordanią i Egiptem, które posiadają bogate doświadczenie w tym obszarze”. To ma spowodować, że siły Izraela miałyby wycofać się ze Strefy Gazy. Ta w miarę upływu czasu miałaby przestać być zagrożeniem dla Izraela czy Egiptu, po przeprowadzeniu pełnej demilitaryzacji. Mówi się także o planach pokojowego współistnienia, które miałoby na celu zmianę sposobu istnienia zarówno Palestyńczyków jak i Izraelczyków i wskazywanie im korzyści płynących z pokoju.
Oświadczono także w punkcie dziewiętnastym, że “Jeśli postępuje odbudowa Strefy Gazy, a program reform Autonomii Palestyńskiej będzie rzetelnie realizowany, mogą wreszcie zostać spełnione warunki do wiarygodnej ścieżki do samostanowienia i państwowości Palestyny, co uznajemy za aspirację narodu palestyńskiego”. Wszystko to miałoby być zwieńczone przez nawiązanie dialogu przez Stany Zjednoczone z obydwoma stronami konfliktu. Baśniowa wizja pokojowej przyszłości oznacza pełną kontrolę nad tym terenem przez siły de facto kolonialne, którymi dowodzić mają Ci, którzy przecież doświadczenie w tym mają bogate, co zaprzecza temu że zarząd nad terytorium Gazy miałby mieć charakter “apolityczny”, w co wierzyć mogą tylko ludzie niezorientowani w politycznej praktyce oraz mający wizję świata, w którym obecnie występuje “dobro” chcące uwzględnić potrzeby obydwu stron krwawego konfliktu. Tu znów jednak przyszłość będą tworzyć zwycięzcy pod postacią okupantów oraz inwestorów.




