U Tuska po staremu

Donald Tusk na Warsaw Security Forum o wojnie na Ukrainie

Premier Polski Donald Tusk udowadnia, że całkowicie wyzbył się zarówno realizmu jak i pragmatyzmu, o który ponad dekadę temu można było go podejrzewać, od kiedy przeszedł z tego obszaru politycznej praktyki do obozu wojny. Podczas Warsaw Security Forum w Warszawie miał powiedzieć, że wojna na Ukrainie jest naszą wojną, czy to się komuś podoba czy też nie. A że określił, że zgodnie z taką deklaracją jesteśmy stroną w tej wojnie i de facto w niej uczestniczymy, to zaznaczył że w związku z tym jeśli przegramy tą wojnę, to konsekwencje będą dotykać następnych pokoleń w Polsce i na świecie. Zapytać się można jakich konsekwencji i w jaki sposób mamy obecnie być zagrożeni przegraną w tej wojnie, jeśli na polskie miasta nie spadają bomby i rakiety, nie giną żołnierze z regularnych oddziałów i nie jest niszczony na naszym terytorium sprzęt.

Upiorny projekt

Polski premier wyraźnie próbuje reagować coraz bardziej emocjonalnie, na zwiększający się opór Polaków, którzy nie za bardzo chcieli ostatnio uwierzyć w to, że nakręcona histeria związana ze znalezionymi dronami miałaby zostać stworzona przez rosyjską prowokację. Zebrane w sieci wypowiedzi dały jasny obraz, że Polacy uważają, że wojna nie jest ich wojną, a do niej próbuje nas na siłę wepchnąć Ukraina. Premier Rzeczypospolitej Polski próbuje więc tłumaczyć rodakom, że muszą oni mieć świadomość, że “to jest nasza wojna, bo wojna w Ukrainie jest tylko częścią tego upiornego projektu, który raz na jakiś czas pojawia się na świecie. I celem tego politycznego projektu jest zawsze to samo. Jak zniewolić narody, jak odebrać wolność poszczególnym ludziom, co zrobić, żeby zatriumfowały autorytaryzmy, despocje, okrucieństwo, brak praw człowieka”. Te ogólne mocno wnioski mają ustawić publiczność do tego aby brały pod uwagę, że naturalnie tego typu zjawiska występują tylko po stronie najeźdźcy ze Wschodu, który miałby nie zatrzymać się na linii Dniepru, ale pójść nie tylko za Bug, ale i Łabę, za zatrzymać się dopiero przy ujściu rzeki Tag.

Opór wobec kształtującego się nowego porządku

Reprezentowanie przez Tuska globalistycznych elit, próbujących za wszelką cenę być może odwrócić kierunek zmian na świecie wymaga tego aby tenże swoimi ustami przedstawiał ich interes. Dlatego też powiedział on, to co było przytoczone powyżej że “jeśli tę wojnę przegramy, to konsekwencje tego dotykać będą nie tylko naszego pokolenia, ale także następnych pokoleń. W Polsce, w całej Europie, w Stanach Zjednoczonych, wszędzie na świecie”. I to może być prawdziwe, gdyż odcięcie Europy w dużej części na jej własne życzenie od tanich źródeł surowców rosyjskich, a w efekcie ubożenie głównych europejskich graczy wymusza na nich próbę uciekania od rosnących problemów w wojenną retorykę, militarystyczną politykę oraz przemysł zbrojeniowy. Konsekwencje o których wspomina Tusk, mogą polegać na tym, że na całym świecie ahistoryczne staną się elity, które reprezentują nieakceptowalne już na Wschodzie zimnowojenne myślenie, będące symbolem konfliktowego, a nie pokojowego współistnienia. Istnienia polegającego na dialogu, rozmowach, próbach porozumienia, a nie pustych zapewnieniach, które u Tuska objawiały się w słowach, które próbowały przekonać ludzi “że jak będziemy solidarni, tak jak mówi slogan, hasło naszego spotkania dzisiejszego, to nie przegramy, to Ukraina wygra tę wojnę, to ocalimy niepodległość Ukrainy, ocalimy przyszłość naszych pokoleń”. Premier Tusk pomylił więc swoją funkcję z popularnym zajęciem coacha, szczególnie że dodał: “gorąco w to wierzę”. Brak realnego podejścia do obecnej sytuacji sprawia, że polityka “wiary w cuda” nie odwróci sytuacji ani na froncie ukraińskim, ani bloku “koalicji chętnych”, którzy nie będą w stanie wygrać konfliktu z Rosją przy pomocy “siły woli” oraz “wiary w sukces”. Choć jeśli Tusk ma jakąś wiedzę o tym, że konflikt gorący z Rosją miałby przejść płynnie z te zastępczego, to negatywne konsekwencje mogą spaść na obywateli, którzy jeszcze mocniej będą przeciwko obecnemu rządowi. Prowojenne bicie w bęben Tuska, to głos oporu wobec kształtującego się nowego porządku na świecie objawiającego się coraz większą frustracją.

One thought on “U Tuska po staremu”

  1. To wszystko prawda.
    Ale równocześnie, trzeba z całą mocą podkreślić, iż Polska po 1989 roku, jest projektem zarządzanym całkowicie poza terenem Polski.
    Wszystkie fundacje Batorego, Pułaskiego, euroatlantyckie, których członkami byli/są nasi rządzący, uczyły ich nienawiści do Rosji i posłuszeństwa względem mocodawców.
    O ile pamiętam, po 1990 roku, Rosja była żywotnie zainteresowana w rozwoju wszelkich kontaktów, w tym gospodarczych z Europą, jako naturalnym partnerem gospodarczym , biznesowym, ale także politycznym.
    Polska miała w tym zbliżeniu i współpracy do odegrania, nieocenioną rolę, mogącą nadać naszemu rozwojowi, potężny impuls.
    Trzeba było jedynie umiejętnie wykorzystać nasze miejsce w Europie.
    Co dostaliśmy w zamian?
    Festiwal rusofobii, która przeszła w stan paranoidalny, nie poddający się logice.
    Zamiast możliwie najszerszej współpracy gospodarczej ze Wschodem, uporczywe i konsekwentne wznoszenie barier, blokowanie granic.
    Szczycenie się mianem “przedmurza Europy”.
    Pozbawienie Polski możliwości zrównoważonego rozwoju, opartego na wymianie handlowej, z jak największą ilością partnerów.
    Zamiast tego politycy, zredukowali niemal do zera wymianę z sąsiadami zza wschodniej granicy, odcięli Polskę od tanich surowców energetycznych, bez których nie ma szans na zbudowanie konkurencyjnej, nowoczesnej gospodarki.
    Kupujemy o wiele droższe, głównie w USA, podobnie jak i uzbrojenie.
    Podkreślamy z całą stanowczością, jak wiernym wasalem USA, są nasi wodzowie.
    Kiedy Rosja powiedziała, że projekt pt. Ukraina jest dla nich egzystencjalnym zagrożeniem, czy jakaś grupa polityków, próbowała zapytać Rosję, dlaczego?
    Nie, bo to nie była droga ich władców, globalistów.
    Zamiast rzeczowej dyskusji na ten temat, na początku były tzw. porozumienia mińskie, stambulskie, które jak powiedziała Angela Merkel, nikt na Zachodzie, nie zamierzał ani realizować, ani przestrzegać.
    Z furią prowadzona do dziś, kampania nienawiści wobec wszystkiego co rosyjskie, białoruskie.
    Poświęcenie Ukrainy i Ukraińców, dla interesów wielkich tego świata.
    Na koniec, kuriozum z poniedziałku.
    Otóż premier tysiąclecia oraz wszystkich Polaków, pan Donald Tusk, stwierdził, iż wojna na Ukrainie, jest naszą wojną.
    Czy moi rodacy wiedzą, dokąd ich prowadzą te wyszczekane, wypasione gęby?
    Czy nie nadszedł czas, aby im powiedzieć: idźcie do wszystkich diabłów i nigdy nie wracajcie?
    Ale moja nadzieja jest coraz słabsza, dominuje obojętność, apatia, myśleniem “moja chata skraja”.
    Cóż, spotka nas taki los, na jaki zasługujemy.

Dodaj komentarz

Related Post