Europo oraz polocentryczny punkt widzenia obywateli Polski ogranicza się w kwestii wiedzy o Nepalu do opinii, że rządzą tam jacyś komuniści czy też maoiści, którzy właśnie mają problem gdyż zbuntowało się społeczeństwo, oburzone na myśl o tym, że wyłączono im media społecznościowe w sieci. A że zrobili to przywódcy o orientacji nie lubianej przez wielu Polaków, kojarzących zapewne system sprawowania rządów z socjalizmem realnym w Polsce, to tym bardziej zyskali aprobatę ze strony polskiego społeczeństwa. Kanał na Telegramie Olej w głowie opisał w jaki sposób doszło do tych protestów, jacy byli główni aktorzy tych wydarzeń i to co najistotniejsze – kto mógł na tym skorzystać?
Wściekłość pokolenia Z
Wszystko miało się zacząć 4 września, gdy władze zadecydowały o zamknięciu 26 największych sieci społecznościowych. W taki oto sposób Facebook, Instagram, X, YouTube, Reddit czy inne kanały zostały zamknięte gdyż nie spełniały wymogów krajowego prawodawstwa. Mocno niezadowoleni z tego faktu byli ludzie z pokolenia Z, czyli w wieku ok. 25 lat, wśród których do tego panuje duże bezrobocie. Konto na Instagramie Z Generation Nepal zyskało szybką popularność, jako te, które stało się forum do dyskusji na temat nowych przepisów. Na tym koncie pojawiła się informacja aby wyjść na ulicę w stolicy Nepalu. Nie podano jednak informacji, kto tą wiadomość wysłał. Co ciekawe szybko akcja protestacyjna przerodziła się w szturm na parlament, w której użyto domowej broni, na którą składały się pałki, bądź butelki z substancją zapalającą. Doszło więc do starć z policją i kilkunastu ofiar śmiertelnych. Użyto bowiem w samoobronie najpierw pocisków gumowych, a później ostrych. Całe te protesty jak widać wybuchły dzięki pretekstowi, który stworzyły same władze.
Ewakuacja i zagrożenie władz
Wzmożenie się agresji w stolicy spowodowało utratę kontroli nad większością stolicy co spowodowało ewakuację prezydenta oraz innych wysokich urzędników w bezpieczne miejsce. Minister spraw wewnętrznych Ramesh Lekhak złożył rezygnację, a premier oznajmił że wycofuje się z uchwalonych przepisów. Jak to bywa w takich sytuacjach, często inspirowanych i podsycanych z zewnątrz w tym momencie ważna była już chęć zemsty. Ciężko uwierzyć w to, że przypadkiem można nazwać fakt, że doszło do podpalenia parlamentu, Sądu Najwyższego oraz innych budynków. Szczególnie gdy można się było dowiedzieć, że po parlamencie spłonęła także rezydencja prezydenta, domy premiera oraz ministra spraw wewnętrznych. Wcześniej do dymisji podał się cały rząd. Doszło też do pobicia ministra oraz spalenia jego żony. Protestujący zapowiedzieli przejęcie władzy w kraju, choć prezydent Nepalu powiedział że z urzędu nie zrezygnuje. Chęć przejęcia władzy ma także wojsko.
Kto rządził przed zamieszkami?
Władza w Nepalu należała do lewicy zanim zaczął on płonąć. “Nepalski Kongres”, który wspierał rząd reprezentuje siły socjaldemokratyczne, natomiast sam premier Khadga Prasat Sharma Oli należał do maoistowskiej Komunistycznej Partii Nepalu. Tutaj więc podział w kraju był prosty, gdyż rząd orientował się na Chiny, a prawicowa opozycja na Indie. W związku z zamieszkami w Nepalu prawica zażądała dymisji rządu, choć jak wynika z obecnej sytuacji prawica i tak nie miała by szans rządzić w Nepalu.
Przywódca rewolucji zumerów na pasku Ameryki?
To właśnie Hami Nepal i lider Sudan Gurung mieli stać za protestami. Różne media twierdzą, że protesty miał wspierać Departament Stanu USA. Choć mówi się, że nie ma to na żadnych dowodów. Tezie tej przeczyć ma pomysł tego ugrupowania na to, aby państwo stało się samowystarczalne oraz niezależne i nie kopiowało wzorów z Zachodu. Sam lider założył w 2015 r. organizację charytatywną o wspomnianej wyżej nazwie. W 2024 r. miał on 1600 wolontariuszy. Do tego w 2020 r. Hami Nepal zaczęła wchodzić do polityki, najpierw nawołując do transparentności w rozdzielaniu środków antycovidowych. Później urządzano protesty przeciwko reformie edukacji, a także domagano się walki z korupcją w samorządach. W Hami Nepal wiąże się znane konto na Instagramie, które podpaliło lont w Nepalu. Protesty poparł muzyk Balen Shah, który mógłby zostać kandydatem na tymczasowego szefa rządu, a później także na prezydenta kraju.
Kogo wykorzystano oraz kto może skorzystać?
Z Generation Nepal postawiła na studentów, zalecając osobom powyżej 27 roku życia aby powstrzymały się od udziału w protestach. Młodym ludziom nakazywano przynosić książki oraz zakładać szkolne bądź studenckie mundury. Najważniejszym kontekstem jest jednak ten geopolityczny. Młodzi ludzie wykorzystani mogą zostać do celu zmiany wektora w polityce zagranicznej kraju. Obydwie siły orientowały się przecież na Chiny bądź Indie, które przecież mocno zbliżyły się w kontekście agresji celnej w polityce Stanów Zjednoczonych wobec obydwu krajów. Obydwie te siły mogą więc stracić władzę, a nowi, ewentualni włodarze, są sceptyczni wobec Chin i Indii. Używają oni wobec obydwu krajów emocjonalnej argumentacji co stanowić może podejrzenie, że tradycyjnie taka właśnie retoryka może być pretekstem aby osłabić bądź zerwać stosunki z dwoma najbardziej licznymi ludnościowo państwami świata. Bo jak inaczej można by nazwać powód ewentualnego odwracania się od Chin, które miały “nie szanować” Nepalu, natomiast Indie miały nazywać Nepalczyków “żebrakami”. Jako, że dodatkowo Nepal znajduje się między Chinami, a Indiami jako element łączący te kraje, cała ta akcja z płonięciem metalu wygląda jak wbicie klina pomiędzy te dwie potęgi. Być może niebawem się przekonamy czy rzeczywiście mogły na tym skorzystać zewnętrzne ośrodki.




