Bogata, nierówna Polska


Marek Czarkowski w obszernym artykule w najnowszym “Przeglądzie” przedstawia w jaki sposób wygląda stan społeczeństwa pod względem zamożności, analizując sytuację od początku transformacji ustrojowej. Pokazuje on, że na wspomnianej transformacji zarobili tacy ludzie jak wspólnik Ireneusza Sekuły Leonard Praśniewski, Ryszard Krauze, Jan Kulczyk czy też Zygmunt Solorz, Bogusław Bagsik oraz Andrzej Gąsiorowski. Ich bogactwo nie było jednak wynikiem przedsiębiorczości, odwagi czy ciężkiej pracy ale układów z administracją państwową. Przypomina jak Solorz dostał koncesję za dzisiejszy milion złotych, co przyniosło mu ogromne zyski z reklamy. Do tego doszło przekształceniu własnościowemu uległo 7165 przedsiębiorstw państwowych. Często dokonywali tego rodzimi przedsiębiorcy, nie zawsze w jasnych okolicznościach.

Z jeden do pięciu do jeden do trzydziestu

W samym 1990 r. proporcja 1 proc. najbogatszych do kontrolowanego majątku wynosiła 5 do 8 proc. To oznaczało jedne z najniższych na świecie nierówności społecznych, co oznaczało w żargonie humorystycznym, że “wszyscy mieli po równo”. W 2022 r. Thomas Piketty przygotował World Inequality Report, z którego wynika że obecnie 1 proc. Polaków kontroluje już 30 proc. majątku narodowego. Sama jego wartość sumując wartość mieszkań, gruntów, infrastruktury państwowej, fabryk czy też oszczędności prywatnych Polaków miała wynieść 12-15 bln zł. Oficjalna wartość po pomniejszeniu o dług ma wynosić 7,4 bln zł, co daje 27 miejsce na świecie. Wartość majątku miliarderów to natomiast razem kwota 315 mld ł, co stanowi 9,26 proc. PKB. Wspomniany 1 proc. najbogatszych Polaków kontroluje majątek w zakresie 2,2-4 bln zł. Gdy przeanalizujemy majątek 10 proc. najzamożniejszych Polaków to wynosi to 60 proc. całości majątku. Tu mówimy już o kwocie 4,4-7,8 bln zł. Średni majątek takiej osoby to 800 tys. zł.

Anonimowi bogacze

Istnieje jak wskazuje autor duża grupa Polaków, mających ok. 30 lat, którzy żyją na wysokim poziomie, ale nie muszą być znani z tego powodu, że są zamożni. Wymienia on tutaj tych, którzy często zakładali start-upy, mające przyciągać kapitał. Chodzić może np. o firmę, której właściciele zajmują się generowaniem mowy przy użyciu sztucznej inteligencji. Dzięki temu właściciel takiej firmy Piotr Dąbkowski jest wśród 100 najbardziej wpływowych ludzi w tym obszarze. Sama firma osiągać ma wartość 1 mld dol. Jeśli takie firmy przynoszące zyski nie zajmują się sztuczną inteligencją to autor pokazuje inny start-up, który zajmuje się technologią blockchain w kontekście rynków finansowych. Samych dolarowych milionerów jest w Polsce 100 tys. Posiadają oni domy bądź mieszkania w najlepszych do życia, dużych miastach. Oszczędności ich są rzędu 300-800 tys. Samochody są warte po kilkaset tysięcy zł, a zarobki rzędu 40-50 tys. brutto miesięcznie. Korzystają oni z prywatnej opieki, dzieci chodzą do prywatnych szkół, oprócz tego dwa-trzy razy wyjeżdżają na wczasy zagraniczne.

Pracujący bogaci

Nad nimi jest wyższa klasa czyli pracujący bogaci, to znaczy kadra zarządzająca w dużych firmach, prawnicy, lekarze, inżynierowie IT, architekci, artyści. Pomimo zamożności, ich pozycja zależy od pracy. Można więc powiedzieć, że mają tak jak pisał kiedyś Marks wykute, złote kajdany. Utrata zdolności do pracy grozi im bowiem szybką degradacją ekonomiczną z powodu wysokich kosztów stałych. Składa się na to konieczność spłaty kredytów, czesnych w szkole oraz przyzwyczajenie do wysokiego poziomu życia. Z konkurencją natomiast muszą się zmagać właściciele gabinetów stomatologicznych czy też małych aptek. Oprócz tego wchodzą oni w wyższy próg podatkowy, wynoszący 32 proc. oraz muszą płacić wyższe składki zdrowotne. Niby więc jest się bogatym, ale uzależnionym nie od tego co się zgromadziło ale od tego czy się ktoś taki utrzyma na powierzchni.

Połowa Polaków z ujemnym udziałem w majątku

Jak więc widać na podstawie przeanalizowanej struktury społecznej, procent mocno zamożnych Polaków nie jest wysoki, natomiast na drugim biegunie są Ci, których życie jest na kredycie. 50 proc. Polaków bowiem ma ujemny udział w majątku narodowym, który wynosi 0,7 proc. W tym przypadku suma ich długów przewyższa posiadane aktywa. Wszystko z powodu zadłużenia na kredyty hipoteczne, które zaciągnęli młodzi ludzie na zakup mieszkań. Te natomiast potrafiły wzrosnąć o 100 proc. Dlatego młodzi ludzie zaciągnęli zobowiązania przekraczające ich możliwości finansowe. Dlatego mamy taki końcowy efekt tego. Mimo to udało się Polsce uniknąć oligarchizacji, choć jak twierdzi Marek Czarkowski PiS próbował tej sztuki dokonać. Polska na tle innych krajów jesteśmy na poziomie rozwiniętych demokracji. Także w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Włoszech górny 1 proc. posiada 26-30 proc. majątku. W Rosji 10 proc. posiada 83 proc. majątku, w USA 76 proc., a w Chinach 60 proc. Najbardziej równomierny podział bogactwa występuje w Belgii (47 proc.), Japonii (48 proc.) czy też Słowacji (38 proc.)

Inne przyczyny koncentracji bogactwa

Autor wskazuje, że w przeciwieństwie do mechanizmów rynkowych oraz ostatnich dwóch stuleci jak to było na Zachodzie, Polsce koncentracja 30 proc. majątku wokół 1 proc. najbogatszych była wynikiem decyzji politycznych, które faworyzowały bogacenie się wąskiej grupy osób kosztem większości społeczeństwa. Składała się na to chaotyczna, korupcyjna prywatyzacja, sprzedaż strategicznych aktywów zagranicznych po zaniżonych cenach, brak mechanizmów redystrybucji bogactwa. Wiązało się to z potwornie rosnącym bezrobociem. Sama likwidacja PGR-rów oznaczała utratę pracy przez 400 tys. ludzi. Na początku XXI w. stopa bezrobocia wyniosła ponad 20 proc. W latach 1990-2025 wyjechało za pracą z Polski 4-5 mln ludzi w wieku produkcyjnym. Rok 2023 oznaczał wzrost skrajnego ubóstwa. Wyniosło ono wtedy 2,5 mln osób. Był to najgorszy wynik od 8 lat. Inflacja, która była przyczyną wyniosła 11,4 proc. Ponad 500 tys. dzieci doświadczało skrajnego ubóstwa. Waloryzacja 500+ do 800+ zmniejszyła to ubóstwo do 364 tys. dzieci. Ponad 430 tys. seniorów 2 lata temu doświadczało skrajnego ubóstwa. Ich głodowa emerytura miała wynosić poniżej minimalnej, wynoszącej 1588,44 zł. W wyniku również podwyżki płacy minimalnej liczba skrajnego ubóstwa spadła do 1,9 mln osób.

W zależności od startu

Artykuł pokazuje starą prawdę, że hasło o “równości szans” to mit. Społeczeństwo jest podzielone, mobilność społeczna niska, a szanse życiowe determinuje pochodzenie. Karierę zrobić mogą głównie dzieci bogatych rodziców. Polska zajmuje 30 miejsce pod względem szans awansu społecznego. Zaledwie jedna trzecia Polaków osiągnąć miała awans społeczny. Mobilność społeczna jest niższa niż w większości państw OECD. Gorzej jest tylko w krajach słynnego PIIGS czyli Irlandii, Hiszpanii, Portugalii oraz Włoszech. Pogłębiają się różnice między metropoliami, a prowincją, która się wyludnia. Występuje kryzys zaufania społecznego oraz polaryzacja polityczna, która odzwierciedla podziały ekonomiczne. Autor wnioskuje, że ekstremalne nierówności majątkowe prowadzą do napięć społecznych, osłabiają demokrację, hamują wzrost gospodarczy, gdyż ograniczają popyt i mobilność społeczną. Podważana jest również legitymacja całego systemu społeczno-ekonomicznego. W celu zmiany tego stanu rzeczy trzeba politycznej odwagi oraz konfrontacji z potężnymi interesami ekonomicznymi.

Rozwiązania na przyszłość

Konstatacja w artykule mówi, że należy zwiększyć progresję podatkową, walczyć skuteczniej z rajami podatkowymi, poważnie inwestować w edukację publiczną i system ochrony zdrowia, wzmocnić pozycję pracowników wobec pracodawców oraz stworzyć uczciwą debatę o tym jak powstały majątki oraz czy uzasadniona jest ich obecna skala. Inaczej zdaniem autora grozi Polsce oligarchizacja. Wskazujący na skalę rozwarstwienia majątkowego Współczynnik Ginniego będzie w efekcie tego rósł, a chyba nie o taką Polskę walczono w 1989 r jak zapytuje na koniec artykułu jego autor.

Dodaj komentarz

Related Post