Portal Euromaidan Press podaje, że Norwegia przeprowadziła obliczenia, z których wyszło że dalsze uzbrajanie Ukrainy aby mogła ona wygrać będzie tańsze niż sytuacja, gdyby miała wygrać Rosja. Wtedy rzekomo mielibyśmy zapłacić dwa razy więcej. Sama nazwa portalu sugeruje zaangażowanie emocjonalne po stronie ukraińskiej, dlatego też raport, który jest omawiany również jest tym, który jest tutaj oczekiwany. Dane jakie opublikowano są elementem emocjonalnego szantażu, który ma wymóc na Europie dalszą pomoc, która miałaby ostatecznie doprowadzić do zwycięstwa Ukrainy na froncie.
Dwie opcje – różne koszty
Norwegowie mieli obliczyć, że w przypadku zwycięstwa Rosji, Europa musiałaby wyłożyć 1,2-1,6 bln euro. W przypadku gdyby miała zwyciężyć Ukraina, łaskawie z naszych portfeli Europa zapłaciłaby ledwie połowę tej kwoty. Raport Corisk oraz Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych uzasadnia to twardą matematyką. 28-punktowy plan pokojowy Trumpa miał błędnie interpretować wymogi stabilności Ukrainy oraz Europy. Wydatek Europy w przypadku zwycięstwa Rosji obejmowałby ogromny program zbrojeń, który miałby odstraszać Rosję. Pytanie od czego? Zapewne od tego czym straszy się od dawna Europę – od zaatakowania przez nią reszty kontynentu. Wyliczenia pokazują, że uzbrojenie Ukrainy kosztowałoby wówczas w przedziale 522-838 mld euro. Uzbrojenie Europy miałoby kosztować więcej niż uzbrojenie Ukrainy.
Odmienne scenariusze i efekty
Norweski raport nazywa się “Wybór Europy: Wojskowe i ekonomiczne scenariusze wojny na Ukrainie”. Pierwszy z nich zakłada, że w przypadku częściowe zwycięstwa Rosji, które miałoby przybrać postać nacierania sił rosyjskich na Dniepr i wymuszenia na Ukrainie zawarcia pokoju Europa musiałaby się zmierzyć z dodatkową liczbą uchodźców w liczbie 6-11 mln ludzi. Rocznie daje to koszt 150-275 mld euro kosztów. 256 mld euro należałoby wydać na dodatkowe zbrojenie krajów nadbałtyckich oraz nordyckich. W przypadku zwycięstwa Ukrainy należałoby wydać “zaledwie” 200 mld euro rocznie, a uchodźcy mogliby wrócić częściowo do domu. Pisze się także o tym że Rosja miałaby zaakceptować warunki pokoju. 200 mld euro stanowiłoby rekompensatę za wycofanie się Stanów Zjednoczonych z finansowania Ukrainy. Jednak za rekompensatę nie zapłaciłaby Ameryka ale Europa. Od roku 2022 Europa płaciła na pomoc Ukrainie 40 mld euro rocznie, raport mówi że na przygotowanie Ukrainy do zwycięstwa należy przygotować pięć razy tyle. Erlend Bjortvedt, który założył Corisk twierdzi, że tylko taka kwota mogłaby dać wygraną Ukrainie.
Jak płaci Europa?
Obecnie Europa zapewnia już 95 proc. wsparcia Ukrainie. Składają się na to kraje nordyckie, bałtyckie, Polska, Niemcy, Holandia i Wielka Brytania. Za to niewiele wnoszą Hiszpania, Portugalia, Grecja i Włochy. Czyli tzw. Południe. Autorzy raportu twierdzą, ze Norwegia mogłaby dołożyć swój wkład dzięki uruchomieniu dochodów z fundusze naftowego. Niemcy i Wielka Brytania natomiast mogłyby przewodzić dzięki gospodarczej sile. Bez konfiskaty rosyjskich aktywów 200 mld euro nie stanowi 1 proc PKB Europy. Uważa on także, że kradzież, którą Bjortvedt nazywa konfiskatą aktywów rosyjskich jest całkowicie realistyczna. Autor uważa, że Europie brak strategii, natomiast Rosja ją ma, pomimo że nie osiągnęła celów. Ukraina jest w strategii natomiast ograniczona, gdyż konstytucja zabrania jej oddawania terytoriów. Jednak niemożność opracowania strategii wynika także z tego, że nie wiadomo jak może im pomóc Europa.
Wyliczenia
Jak zrobiono kosztorys? Badano wszystko czego by miała Ukraina potrzebować w walce z Rosją. Użyto do tego narzędzia norweskiego planowania wojskowego. American Enterprise Institute, Instytut w Kilonii oraz Sztokholmska Szkoła Ekonomiczna doszły do tych samych wniosków gdy mówi się o samych Niemczech – w przypadku zwycięstwa Rosji koszty by były 10-20 razy większe. Wedle Coriska koszt ten dotyczy całej Europy. Do tego stawiają oni tezę, że oficjalne dane w Rosji są niewiarygodne, bo zaniżone, a to ma oznaczać, że inflacja realnie jest wyższa, bankrutują różne firmy związane z uzbrojeniem, a przewidują oni w związku z tym ujemny wzrost gospodarczy w następnych latach. Ekonomia może więc zdecydować kto wygra wojnę na wyniszczenie. Dlatego też zwiększone wsparcie jest zdaniem autora raportu konieczne wobec Ukrainy. Liczenie więc na zdecydowanie się Europy na to aby pomóc Ukrainie środkami finansowymi nie uwzględnia jednak jednej rzeczy – finanse i sprzęt nie wystarczą, jeśli nie będzie kto miał tego sprzętu obsługiwać, gdyż na Ukrainie brakuje rekruta, którego akurat w Rosji jest dużo, gdyż jeszcze nawet nie rozpoczęto poboru do wojska, ponieważ obecnie walczą tam żołnierze kontraktowi oraz najemnicy. Człowiek jednak na froncie jest niezastąpiony. Do tego te wyliczenia to tylko liczby, a liczby na froncie również nie walczą, natomiast w ciągu kilku lat może się stać dużo nieprzewidzianych zdarzeń, a Europa może tylko przez to skończyć z jeszcze większym długiem oraz recesją.




