Upadek różnych zakładów pracy w Polsce dla wielu kojarzył się z tym, że były one nierentowne, gdyż zbudowane zostały w PRL i dlatego musiały być wyprzedane bądź też upaść. Często jednak było to mylne widzenie tych spraw, bo zakłady pracy, które likwidowano powstawały często w czasach gdy Polski nie było na mapie, czyli w XIX w. Obecnie Polskę obiegła informacja o tym, że 1 stycznia 2026 r. przestanie istnieć Huta Królewska w Chorzowie. Jej historia sięga 1796 r. Fryderyk Wilhelm II miał wesprzeć pomysł, a pierwszy wytop surówki miał nastąpić w 1802 r.
Koniec bogatej historii
Po 223 latach działalności huty jej historia dobiega końca. Właściciel ArcellorMittal ogłosił wyłączenie produkcji w tej hucie, a jeszcze w tym roku mają zostać zatrzymane instalacje. Wszystko to dzieje się pomimo deklaracji starań o uratowanie zakładu. W 1975 r. zakład miał dawać pracę 8 tys. pracowników, obecnie pracuje tutaj 270 ludzi, których zapewnia się, że nie zostawi się ich na lodzie. Przewodniczący Związku Zawodowego “Sierpień 80” przy ArcellorMittal Sebastian Zimmer oświadczył, że “pracodawca podjął decyzje o niezwalnianiu chorzowskiej załogi. — Większość pracowników będzie dojeżdżała do Dąbrowy Górniczej. Kilku pracownikom pewnie uda się załatwić pracę w Świętochłowicach, w dawnej Hucie Florian, która również jest częścią ArcelorMittal Poland”. Nie zmienia to faktu, że kondycja branży jest fatalna, pomimo łaskawości potężnego właściciela.
Nie pomogły inwestycje
Jak to często bywa, dokapitalizowanie firmy niewiele pomogło, choć wyłożono na nią 30 mln zł. Wyzwania systemowe jednak były nie do przeskoczenia wobec różnych inwestycji w firmie, mających rzekomo polepszyć jej sytuację. Sam udział w wolumenie produkcji ArcellorMittal wynosił mniej niż 1 proc. Wiek instalacji także był dużym problemem, a zaznaczano również, że nakłady finansowe wobec problemów tej branży w Europie byłyby ekonomicznie nieuzasadnione.
Słaba konkurencyjność
Branża hutnicza ma przegrywać z globalną presją cenową, ze strony Azji. Ich stal jest o wiele tańsza i taka by była nawet gdyby miano poczynić duże inwestycje. Konkurencję przegrywają one również przez brak dostępu do surowców wsadowych na preferencyjnych warunkach. Te surowce stanowią 60 proc. produkcji stali. Huty borykały się także z wysokimi cenami energii elektrycznej i koksu. Oprócz tego dochodzą unijne regulacje środowiskowe, które przecież nie muszą obejmować Azji, ale kraje unijne jak najbardziej. “Regulacje unijne dotyczące emisji CO₂ i efektywności energetycznej wymuszają wdrażanie technologii ekologicznych i recyklingowych, a każdy taki krok to kolejne inwestycje”.
Zmienny rynek odbiorców
Zwiększają się wymogi klientów, którzy chcą materiałów wytrzymałych, odpornych na korozję, ekstremalne warunki pracy, do tego o wysokich właściwościach specjalnych. Tylko zaawansowane zakłady hutnicze mogą szybko produkować towary, ale i być do tego elastycznym. Całe zdarzeni to wynik szerszych procesów i zdarzeń. Rok temu było wiadomo, że Polska ma dwa razy większe zapotrzebowanie na stal niż jest w stanie wyprodukować. Opinia na temat przyczyn zwijania się przemysłu hutniczego w Polsce jest u niektórych odmienna. “Według think-tanku WISE Europa to brak decyzji na szczeblu branżowym i krajowym odnośnie rozwoju tej gałęzi przemysłu” jest przyczyną problemów. Obecnie produkujemy ponad 50 proc. mniej ton stali niż w szczytowym momencie. Obecnie jest to 7,4 mln ton, a wówczas, w najlepszym okresie było to 19,5 mln ton stali. W 1989 r. istniało 26 hut, obecnie pozostało 8 nowoczesnych zakładów. Branża jednak się nie poddaje, gdyż po modernizacji jest w stanie być wydajna trzykrotnie bardziej i konkurować z Europą. Kłopoty mogą się zacząć gdy skończy się darmowe korzystanie z uprawnień do emisji CO2 i wtedy będzie trzeba podjąć decyzję co dalej będzie z przemysłem stalowym, który cały czas w Polsce istnieje. W jednym z artykułów stawiane jest pytanie czy chcemy mieć nadal “własną produkcję stali, zabezpieczając obronność kraju i rozbudowę niezbędnej infrastruktury? Czy będziemy wykorzystywać w przyszłości złom, czy raczej skupiać się na pierwotnej produkcji, tym samym determinując. które gałęzie przemysłu będą wspierane przez politykę krajową? A może zainwestujemy w najnowsze technologie oparte na wodorze, które są obecnie w fazie testowania?”. Jak na razie to obcy właściciel nam hutę zamyka, który skupia 70 proc, produkcji stali w Polsce.




