Psychopatia Obywatelska wyrzuci rodzące na SOR?


Pięć lat temu wywołano w kraju kolejną awanturę związaną z tym, że kobiety nie będą mogły usunąć ciąży z powodu ciężkiego uszkodzenia płodu, co zagrażałoby jej życiu. W między czasie wywoływano różne psychozy, aby dodatkowo obrzydzać kobietom chęć rodzenia dzieci, wymyślając coś takiego jak rejestr ciąż. Straszono przez to kobiety, że będą musiały się gęsto tłumaczyć z każdego poronienia, które miałoby oznaczać, że będą podejrzane o to, że chciały ciążę nielegalnie usunąć. Naturalnie też w związku z tym krzyk podniosły organizacje zajmujące się tego typu procederem, aby ułatwiać kobietom usuwanie ciąży w każdym przypadku jeśli tylko ma na to ochotę, promując tzw. turystykę aborcyjną oraz pomagając w kontaktowaniu się z takimi klinikami za granicą. Do tego naturalnie wiele osób z tych środowisk zagłosowało na członków obecnego rządu, który teraz chce szykować kobietom mieszkającym szczególnie w mniejszych miejscowościach prawdzie piekło. Nie będzie ono związane z problemem usunięcia ciąży ale rodzenia dziecka.

Po co porodówki jak nikt nie rodzi?

Wiceminister Zdrowia Tomasz Maciejewski zaproponował nowe rozwiązania dla dla rodzących kobiet. Porodówki w których odbywa się mało porodów nie są jego zdaniem najbezpieczniejszym miejscem dla kobiet do rodzenia. Alternatywnym rozwiązaniem dla niego jest to, aby w ramach nowego “produktu” po zlikwidowaniu oddziałów położniczych wprowadzić takie zwyczaje by na SOR bądź oddziałach ratunkowych dyżurowała położna. Położna “odbierze poród lub zdecyduje o przewiezieniu ciężarnej, także z pomocą Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, do specjalistycznego oddziału”. Wszystko w ramach “produktu”. Analizowana jest dostępność takich oddziałów położniczych w Polsce. Mówi się w tym przypadku o zasięgu ich działania, a więc jaki może być czas dojazdu. Najwidoczniej wąski krąg “ekspertów” zadecyduje sobie do jakiego czasu można wydłużyć sobie czas dojazdu kobiety rodzącej do SOR czy oddziału ratunkowego w ramach nowego “produktu” aby wszystko było mocno uciążliwe, ale widocznie nie tak bardzo by dużo przypadków kończyło się tragedią. W efekcie więc zamiast wyspecjalizowanej grupy lekarzy rodzącą kobietę obsłuży jedna położna.

Jak kobiety mają rodzić gdy państwo robi im łaskę, by mogły tam gdzie nie ma zlikwidowanej porodówki?

Wiceminister zdrowia powiedział również, że “te analizy są bardzo zaawansowane i już o nich dyskutowaliśmy z nadzorem krajowym, czyli krajowym konsultantem i konsultantami wojewódzkimi z zakresu położnictwa i ginekologii, krajową konsultant z zakresu neonatologii, z zakresu pielęgniarstwa położniczego. W tym gronie ten temat już rozmawialiśmy”. Nowy “produkt” o tym wspomniano ma więc polegać na tym, że ma chodzić “o zapewnienie bezpieczeństwa kobiet ciężarnych i rodzących w miejscach, gdzie dostęp do oddziałów jest już utrudniony, gdzie doszło do zamknięcia oddziałów”. W miejscu więc gdzie zlikwidowano oddział położniczy, położna będzie miała dyżur, a w razie czego pomoże jej zespół ratownictwa medycznego, aby mogła ona bezpiecznie urodzić dziecko. Wskazuje więc to na to, że państwo które zbiera składki na NFZ ostatecznie tym kobietom mającym gorszy dostęp do opieki medycznej ze względu na miejsce zamieszkania będzie robiło łaskę, że mogą urodzić ale tam gdzie zlikwidowano wcześniej porodówkę i to bez wyspecjalizowanej grupy lekarzy. Czynna ma być poradnia ale tylko 5 dni w tygodniu od 8 do 18. W pozostałych godzinach i dniach najlepiej niech kobiety nie rodzą. Poradnie takie mają wyłapywać kobiety, które będą miały czynniki ryzyka. Kobietę w takim stanie bądź razem z dzieckiem wiozłoby do specjalistycznego szpitala lotnicze pogotowie ratunkowe.

Procedury uber alles

Czyli SOR czy oddział ratunkowy byłby stacją pośrednią w przypadku dłuższego dojazdu do porodówki. Pojawiają się białe plamy jak powiedział wiceminister i dlatego tam chce on kierować położne. Jak jednak wynika z planów takie plamy tworzy samo ministerstwo. Opieka na kobietami ciężarnymi ma być dostosowana do demografii. W związku z tym przyznał on, że będzie potrzeba mniej oddziałów położniczych, gdyż uzasadnił to tym, że odpowiednia liczba procedur zapewnia tylko bezpieczeństwo takiego oddziału. Przy mniej niż jednym porodzie dziennie ma to ponoć być miejsce niezbyt bezpieczne. Porodówka ma być maksymalnie 25 km od miejsca gdzie ciężarna jest objęta opieką. Gdyby wymagana była pilna pomoc wtedy kobietę lub dziecko przewożono by na oddział położniczo-ginekologiczny. Sama położna będzie do tego oceniała stan kobiety w ciąży bądź kobiety rodzącej. Do tego będzie miała ona oceniać czynniki ryzyka u takiej kobiety czy też wykrycie patologii ciąży. W końcu będzie ona zapewniała opiekę nad kobietą w ciąży, a w czasie połogu jak i nad noworodkiem. Gdy wystąpią problemy wtedy z takiego miejsca, w którym zlikwidowano oddział położniczy będzie trzeba przewieźć kobietę lub dziecko do oddziału. A to przecież stwarza duże ryzyko, jeśli będzie decydował czas, którego może zabraknąć. Czy można więc tego typu propozycje likwidacji kolejnych oddziałów położniczych nazwać rządami Psychopatii Obywatelskiej? Warto przypomnieć, że już w okresie od stycznia 2024 r. do lipca 2025 r zamknięto w Polsce 29 oddziałów położniczych, a inne zawieszano w tym samym czasie 18 razy.

Dodaj komentarz

Related Post