Dziennikarz The Spectator Owen Matthews zastanawia się czy właśnie tego typu skandal pogrąży Żełeńskiego? Gdy pisze on o złotych toaletach, które znaleziono podczas przeszukań przypomina się szyderstwo z Janukowycza, który miał mieć podobne, ale on naturalnie przez zachodnią propagandę był zatwierdzony jako ten “zły”. Afera związana jest z Timurem Mindichem, co ustaliło Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU). Sam Mindich jest biznesmanem z branży nieruchomości, nawozów, bankowości i handlu diamentami. To jednak są mniej znane jego inicjatywy, gdyż był on także długo właścicielem firmy telewizyjnej “Kwartał 95”. Korupcja, która dotknąć miała przedstawicieli ukraińskiej elity na najwyższych stanowiskach może zdaniem autora spowodować, że czeka Żełeńskiego nieciekawa przyszłość.
Wykorzystywanie państwowych przedsiębiorstw
To co ustalono w samym śledztwie dotyczyć ma łapówek od wykonawców, którzy byli zatrudnieni do budowy umocnień chroniących infrastrukturę energetyczną przed rosyjskimi rakietami oraz dronami. Tak więc chciano zbudować coś co w końcu pokazać by miało, że Ukraina może być skuteczna wobec krwiożerczego, brutalnego najeźdźcy. Ostatecznie okazało się, że sam korupcyjny schemat, który jest wart 100 mln dol. dotyczył wykorzystywania dużych zakładów państwowych, w tym także dużej firmy atomowej “Energiatom”. Jednak nie tylko Mindich brał udział w tym procederze, gdyż uczestniczył w tym również minister energetyki i sprawiedliwości Herman Haluszczenko. Sam minister został odwołany z tego stanowiska i postanowił bronić się w ramach prawa i udowadniać swoją rację.
Czy dlatego Żełeński próbował podporządkować NABU?
Wszystko też odbywało się w dziwny sposób gdyż pomimo przeprowadzenia 70 przeszukań i postawieni poważnych zarzutów sam Mindich zdołał uciec wraz z innymi podejrzanymi. A wszystko to na kilka godzin przed samymi przeszukaniami. Pytanie kto ich ostrzegł? Żełeński wprawdzie poparł działania NABU, stwierdził że wyroki muszą zapaść, zaś urzędników państwowych wezwał do współpracy z NABU i organami ścigania. To co jednak jest najważniejsze dla autora tekstu to fakt, że sam przywódca Ukrainy, określający się cały czas mimo upływu pół roku temu kadencji prezydentem tego kraju stanie w obliczu ważnych pytań, gdyż jego współpracownicy oraz biznesowi sojusznicy znajdą się w kręgu podejrzanych. Do tego Żełeński cztery miesiące temu chciał sobie podporządkować NABU oraz powiązane z nimi agencje SAPO, które kontrolowały bezpośrednio rząd. W związku z tym pospiesznie przepchnął on ustawę o zniesieniu operacyjnej niezależności tych agencji. To pozwala postawić znaki zapytania czy też nie chciał zapobiec tego typu akcji, która kompromituje go na pewno w oczach wielu poklepywaczy po plecach, także z Zachodu.
Czy wybuchnie wewnętrzna wojna?
W związku z tymi działaniami musiały interweniować zachodnie ośrodki Brukseli oraz Waszyngtonu, aby Żełeński wycofał się z tych działań. Autor artykułu stawia więc pytanie czy wybuchnie pełnowymiarowa wojna między niezależnymi agencjami antykorupcyjnymi, a najbliższym otoczeniem Żełeńskiego, co jego zdaniem może mieć brutalne konsekwencje. Wskazuje on przy okazji ewentualnego konfliktu w jaki sposób może się kształtować podział. Po jednej stronie miałaby się znaleźć Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, która popiera Żełeńskiego, a do tego posiada wewnętrzną władzę, gdyż kontroluje system sądowniczy oraz więzienny. Jednak skonfrontowany może on zostać z NABU oraz SAPO, które mają się cieszyć poparciem politycznym oraz finansowym Europy oraz Stanów Zjednoczonych. Do tego nakłada się pomoc operacyjna zachodnich służb specjalnych. Jako, że NABU uznano za narzędzie obcej dominacji, to “odkrywczą” mono tezę wygłosiła Julia Tymoszenko, więziona jeszcze za afery finansowe za czasów Wiktora Janukowycza. Otóż miała ona powiedzieć, że Ukraina stała się bezprawną kolonią, która straciła swoją suwerenność. Jeśli więc już mówi to oficjalnie mainstream w tym kraju, to nie można oskarżać go o “teorie spiskowe”. Oprócz tego można zadać pytanie czy nie szykuje się na Ukrainie kolejny, tym razem skuteczniejszy Majdan, a Żełeński nie podzieli losu innego “bohatera” Zachodu, byłego prezydenta Gruzji Saakaszwilego, który również wciągnął Gruzję do wojny, wprawdzie krótkiej z Rosją, a ostatecznie skończył w więzieni.




