Amerykanie mają swoje limity


W wyobrażeniu Polaków uwikłanych w europocentryzm panuje przeświadczenie, że ogólnie pojęty Zachód, na który składa się zarówno Unia Europejska jak i Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania jest w stanie różnymi metodami przywołać do porządku Rosję. W 2014 r., a później w 2022 r. wyobrażano sobie, że oto nadchodzi ostateczny kres Rosji, która rzekomo pokazuje cały czas światu swoje “imperialistyczne zapędy”. W związku z tym nałożono na nią kilkadziesiąt tysięcy różnych sankcji. W efekcie zamiast upaść jak wieszczą niektórzy polskojęzyczni publicyści oraz politycy od ćwierć wieku, potrafiła się ona wzmocnić, przestawiając się na samowystarczalność w produkcji żywności, przekierowując swoje towary na inne rynki, co finalnie spowodowało że Europa sama zaczęła się marginalizować, będąc jednocześnie dumna, że już nie kupuje od Rosji tańszego gazu, który miał być sprzedawany w wyniku mitycznego szantażu Putina. Także wsparcie militarne i finansowe Ukrainy nie spowodowało załamania się Rosji na froncie, która obecnie dzięki taktyce “tysiąca nacięć” właśnie przełamuje front w różnych miejscach. A to wskazuje na słowo-klucz o którym wspomnieć miał właśnie Marco Rubio.

Sekretarz Stanu uświadamia

Amerykański polityk oznajmił, że Waszyngton osiągnął limit w nakładaniu nowych sankcji na Rosję. Wielu wydawało się, że Stany Zjednoczone mogą nie tylko w nieograniczony sposób pomagać Ukrainie w dostawie sprzętu czy pieniędzy, jako realizowanie niemalże dogmatu polegającego na tym, że to sprawa egzystencji Europy. W innym przypadku Europę miałaby napaść Rosja, która równocześnie przecież miała upaść, rozpaść się, zbankrutować i naturalnie przegrać wojnę z Ukrainą (jak mawiał wiosną 2022 gen. Skrzypczak w ciągu kilku dni). Marco Rubio powiedział, że „w zasadzie nie mamy już nic, na co moglibyśmy nałożyć sankcje. Uderzyliśmy w ich największe firmy naftowe – tego wszyscy się domagali”. Obecnie Stany Zjednoczone miałyby się skupić na egzekwowaniu już nałożonych ograniczeń. Chodzi o flotę cieni, która ma przewozić rocznie 4 mln baryłek ropy. To może wprawić w zakłopotanie Europę, gdyż Rubio powiedział, że Stary Kontynent powinien do tego bardziej się przyłożyć gdyż statki te przepływają bliżej europejskiego terytorium. Przyczyna jest prosa. 80 proc. tych statków należy do europejskich firm.

W razie czego pomożemy

Sekretarz stanu powiedział, że po czynach chce oceniać Rosję w kwestii zakończenia konfliktu na Ukrainie. Rosja natomiast chce całego obwodu donieckiego, co stoi w sprzeczności z polityką ukraińską, ale i również Stanów Zjednoczonych. Jako, że ataki na Ukrainie są w jego ocenie wymierzone w bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz demoralizowanie ludności, stwierdził on, że Stany Zjednoczone prowadzą rozmowy w sprawie stabilizacji sieci energetycznej. Zatroszczył się o nią gdyż z roku na rok ulega ona pogorszeniu. Ma on zamiar więc przekazać sprzęt oraz system obrony powietrznej. Amerykanie znów więc chcą pokazywać, że zarówno troszczyć się mają o skrzywdzoną Ukrainę, jak i karać “złego” agresora, który został ukarany tym, że chwilowo wstrzymać mieli zakupy ropy z tego kraju. Pytaniem pozostaje czy to w rzeczywistości jest w stanie na dłuższą metę zaszkodzić Rosji czy też będzie ona w stanie i tak znaleźć sposób na obchodzenie pierwszych faktycznie nałożonych sankcji na ten kraj. Wraz z nią mogą tracić na tym europejskie firmy, jeśli dodatkowo będzie się chciało zwalczać flotę cieni, co można traktować jako delikatny temat i pokazujący także w tej kwestii ograniczenia tym razem wspólnoty europejskiej.

Dodaj komentarz

Related Post