Kolumbijska aktywistka Laura Capote będąca współkoordynatorką Biura Nuestra America w Instytucie Biura Tricontinetal oraz członkinią Sekretariatu ALBA Movimentos udzieliła wywiadu portalowi Venezuelanalysis. Pierwsze pytanie dotyczyło Doktryny Monroe z dopiskiem 2.0 oraz nawiązania do “dyplomacji kanonierek”. Aktywistka stwierdziła, że jest to reaktywacja tejże doktryny i nazwa z dopiskiem jak najbardziej jej zdaniem pasuje do rzeczywistości. Polega to więc na odrodzeniu strategii USA, ewoluującej przez stulecia. Przez większość XX w. logika dominacji przybierała formę zamachów stanu, prześladowań politycznych czy też stygmatyzacji lewicy. Obecnie działa ona przez nowe mechanizmy kontroli. Obecnie jest to więc ponownie traktowanie kontynentu jako rezerwuaru zasobów naturalnych, kosztem praw narodów broniących swojego terytorium. Czyli wyśmiewanego przez prawicę neoliberalną “dobra wspólnego”. Nowa wersja “Doktryny Monroe” działa poprzez manipulację choćby demokracją. Wykorzystuje się tu strategie destabilizacji w samych ramach systemu liberalnego. Podaje tu przykłady impeachmentu Dilmy Rousseff, proskrypcji Luli, prześladowaniu Cristiny Fernandez de Kirchner, sądowych atakach na Rafael Correę. To wszystko nowoczesne formy imperialistycznej ingerencji.
Zaniepokojenie rozbudową imperialistycznych sił zbrojnych
Oprócz tego istnieje wymiar “pomocy zagranicznej”, co przejawiało się przez organizacje pozarządowe finansowane przez USAID. Mechanizmy te nie zostały zdemontowane pomimo pozornych ruchów Trumpa. Za pomocą środków cywilnych legitymizuje się formy dominacji. W Kolumbii robiło się to poprze finansowanie wojny, wsparcia dla armii narodowej oraz struktur paramilitarnych, wysiedlających całe społeczności. Pod nową postacią dziś się to w Kolumbii kontynuuje. Dlatego też aktywiści są zaniepokojeni rozbudową imperialistycznych sił zbrojnych. W związku z atakiem imperializmu na rewolucję boliwariańską Cira Pasqual Marquina prowadzący wywiad zadaje pytanie o przyczynę obsesji na punkcie zniszczenia procesu boliwariańskiego. Capote wskazuje na to, że Kuba jest przykładem takiego oporu antyimperialistycznego, choć ograniczona przez zbrodniczą ludobójczą blokadę. Natomiast imperializm którego twarzą jest USA zdaje sobie sprawę, że w przeciwieństwie do Kuby Wenezuela ma strategiczne położenie oraz ważne zasoby gospodarcze, a zwłaszcza ropę naftową. Oprócz tego jednak istotnym elementem jest ludowy, głęboko zakorzeniony proces rewolucyjny, który przetrwał, a nawet miał się rozwinąć. Chavizm przetrwał i to oznacza, że to nie tylko kwestia przywódcy ale i pueblo. Dlatego też wskazuje ona, że imperialiści nie doceniają narodu, który zdecydował się bronić swojej suwerenności. Dowodem na to jest dobrowolny zaciąg kobiet i mężczyzn do obrony rewolucji.
Ewolucja widzenia spraw przez prezydenta Kolumbii
Postawione jest również pytanie dotyczące tego jak rozumie ona sytuację obecności wojsk amerykańskich w Kolumbii i działania kolumbijskiego wojska zgodnie z doktryną narzuconą przez Stany Zjednoczone co stoi w sprzeczności z odmową wykorzystania Kolumbii jako miejsca do zaatakowania Wenezueli. Kolumbia jej zdaniem przeżywa fascynujący moment z pierwszym postępowym rządem. W poprzednim roku prezydent Petro nie uznał wyniku wyborów w Wenezueli. Obecnie jednak Kolumbia sama doświadcza co oznacza odczuwać skutki imperializmu poprzez agresję militarną na Karaibach i Pacyfiku. Bombardowania amerykańskie miały zabić 60 osób, co pokazuje gotowość do naruszenia przez Stany Zjednoczone suwerenności Kolumbii oraz Wenezueli. Sam Petro natomiast był poddany różnym groźbom ze strony Stanów Zjednoczonych. A ta konfrontacja z imperializmem pozwoliła zrozumieć co Wenezuela reprezentuje na kontynencie.
Jesteśmy jednym narodem
Na pytanie jak atak na Wenezuelę wpłynąłby na oba narody odpowiada ona, że historycznie Kolumbia oraz Wenezuela są jednym narodem. Bolivar marzył o “Wielkiej Kolumbii”, a łączy obydwa narody język, muzyka, jedzenie oraz więzy rodzinne. Tożsamości są głęboko splecione. Rodziny korzeniami są wymieszane z pochodzeniem. Istnieje więc jedność kulturowa, historyczna oraz społeczna. Niemożliwym jest więc użycie z dzisiejszym przywódcą Kolumbii wojsk tego kraju przeciwko Wenezueli. Głosowanie na obecnego prezydenta Kolumbii jest więc jej zdaniem wyrazem poparcia społecznego i potwierdzenia suwerenności. Natomiast Kolumbijczycy rozumieć mają, że obrona pokoju w Wenezueli oznacza obronę pokoju w Kolumbii.
Istota dwóch CELAC-ów
Na pytanie czy ważne są takie sojusze jak CARICOM czy CELAC odpowiada ona, że w ALBA Movimentos budowanie oraz umacnianie sojuszy jest kluczowe. Ważne są ich działania oddolne, a zarazem potrzebne są silne mechanizmy koordynacji regionalnej na poziomie państwowym, dla obrony suwerenności. Dlatego też wskazała na szczyt CELAC, który odbył się 9-10 listopada, goszczący 33 państwa z Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Skupiał on także prezydentów prawicowych, sprzyjających imperializmowi. Jednak twierdzi ona, że należy zbudować regionalny mechanizm jedności, wykraczający poza ideologię poszczególnych rządów i niezależny od wpływów USA. Ruchy społeczne równolegle natomiast organizują “Społeczny CELAC”. Organizowane jest to w celu tego aby usłyszały ich właśnie rządy.
Konkretne działania ALBY
ALBA ma za zadanie pogłębianie konkretnego, międzyludzkiego internacjonalizmu. Źródłem są zasady solidarności, komplementarności oraz współpracy. Oprócz tego mowa jest o obronie suwerenności, praw do ziemi, walki o rdzenną ludność oraz osoby pochodzenia afrykańskiego, prawa kobiet oraz osób LGBTQ+. Co ciekawe to wszystko dopiero łączy się w szerszy program antyimperialistyczny. Oprócz deklaracji potrzeba jest jej zdaniem prawdziwej, praktycznej solidarności. Internacjonalizm musi być codzienny w życiu ludzi. Natomiast sama obrona suwerenności oznacza obronę ich wspólnego dobra. Czyli poczynając na poziomie oddolnym przez ochronę ludności lokalnych przed choćby firmą górniczą, która chce zatruć źródło wody. Ale ważny jest też pomysł prezydenta Petro, który ma zamiar zbudować kontynentalny system bezpieczeństwa na rzecz pokoju. Wiąże się to z proklamacją CELAC z 2014 r. o ogłoszeniu Ameryki Łacińskiej oraz Karaibów Strefą Pokoju. Obrona suwerenności musi więc jednocześnie odbywać się na poziomie mikro oraz makrostruktur jako istota ich internacjonalizmu.




